Zamknij

Meghan Markle przyznała się do kłamstwa przed sądem. Czy grozi jej siedem lat więzienia?

29.11.2021 19:22

Meghan Markle od pewnego czasu procesuje się z gazetą "Mail on Sunday". Choć jeden proces wygrała, to jednak wydawca dziennika nie odpuszcza. Jego działania doprowadziły do ujawnienia kłamstwa Markle. Księżna przyznała, że skłamała przed sądem. W Wielkiej Brytanii krzywoprzysięstwo jest karane nawet siedmioma latami więzienia.

Meghan Markle
fot. White Label/East News

Meghan Markle i książę Harry przez wiele miesięcy toczyli proces z wydawcą gazety "Mail on Sunday", który ujawnił korespondencję księżnej z jej ojcem. Sprawa ta przez żonę Harry'ego została wygrana, ale nic nie wskazuje na to, by sądowa batalia miała dobiec końca. Działania wydawcy dziennika doprowadziły do ujawnienia kłamstwa Meghan, za które mogą grozić jej poważne konsekwencje.

Zobacz także: Książę Harry skłamał u Oprah? Ekspert mowy ciała nie ma złudzeń. "Już nie wierzę w jego słowa"

Meghan Markle przyłapana na kłamstwie. Grozi jej więzienie?

Wydawca gazet "Mail on Sunday,", firma Associated Newspapers Limited, zgłosił nowe roszczenia, w wyniku których ujawniono kilka faktów, które stawiają Meghan Markle w niekorzystnym świetle. Po pierwsze, okazuje się, że księżna z premedytacją odręcznie adresowała listy do ojca, by - w razie ich ujawnienia - łapały czytelników za serce. Informacji tych dostarczył nowo powołany przez wydawcę świadek: Jason Knauf, były dyrektor ds. komunikacji i rzekomo dawny bliski znajomy Meghan Markle.

W procesie ujawniono korespondencję Markle i Knaufa, z której wynika, że ona i jej mąż uczestniczyli w powstawaniu książki o nich, zatytułowanej "Finding Freedom". Jednak przed sądem Meghan temu zaprzeczyła. Nowo ujawnione dowody temu przeczą, co oznacza, że Markle dopuściła się krzywoprzysięstwa. Sama zresztą do tego się przyznała, choć stwierdziła, że po prostu o pewnych rozmowach zapomniała.

"Przepraszam sąd za to, że nie pamiętałam wtedy tych rozmów. Absolutnie nie miałam zamiaru wprowadzać w błąd pozwanego ani sądu" - powiedziała rzekomo przed sądem.

Czy to, że Meghan skłamała przed sądem, może sprowadzić na nią przykre konsekwencje? Trudno to jednoznacznie ocenić. Pewne jest, że przyznanie się do tego ma na ton duży wpływ i jest okolicznością łagodzącą. Sędziowie badają sprawę i mają ocenić czy kłamstwo jest kluczowe dla sprawy. Jeśli tak by było, niewykluczone, że rozpoczęłaby się nowa sprawa, z kolejnym sędzią.

loader