Obserwuj w Google News

Poruszający wpis Wendzikowskiej. „Wybrałam trumnę, siedziałam w krematorium”

3 min. czytania
24.06.2024 11:02

Anna Wendzikowska zamieściła w sieci poruszający wpis. Gwiazda wspomniała zmarłego ojca i zdradziła, jak wyglądało jego ostatnie pożegnanie. Po śmierci taty celebrytka przeżyła trudne chwile. „Odkąd Cię nie ma, zostały tylko miłość i tęsknota” - napisała.

Anna Wendzikowska
fot. Piotr Kamionka/East News

Anna Wendzikowska miała trudne relacje z ojcem. Pogodzili się tuż przed jego śmiercią

Anna Wendzikowska dała się poznać szerszej publiczności, pracując na planie „ Dzień Dobry TVN” i występując w serialu „ M jak miłość”. Gwiazda nie ma szczęścia w życiu prywatnym i samotnie wychowuje dwie córki - Kornelię i Antoninę. Ojciec jej młodszej pociechy porzucił ją trzy tygodnie po porodzie. Później chciał wrócić do matki swojego dziecka, a gdy ta przyjęła go z powrotem, mężczyzna zaledwie po tygodniu zmienił zdanie. Niestety Anna Wendzikowska długo nie miała też dobrego kontaktu z rodzicami, ponieważ w ich domu obecny był alkohol. Z mamą pogodziła się dopiero po śmierci taty. „Udało nam się z mamą znaleźć drogę do siebie. To wymagało ode mnie wybaczenia i zrozumienia. Kiedy wykonałam wystarczającą pracę nad sobą, okazało się, że mam zasoby do tego, żeby wznieść się ponad swoją krzywdę i zobaczyć ją… Moją mamę. Jedyną, jaką mam” - pisała w książce „Ku szczęściu. Moja droga do spełnienia i wewnętrznego spokoju”. Teraz zamieściła w sieci poruszający wpis z okazji Dnia Ojca.

Anna Wendzikowska wspomina zmarłego tatę. „Podarował mi powolne pożegnanie”

Ojciec Anny Wendzikowskiej zmarł w święta Bożego Narodzenia 2022 roku. Gwiazda nie utrzymywała z nim stałego kontaktu, lecz gdy usłyszała, że jego stan zdrowia się pogorszył, nie czekała ani chwili i popędziła do rodzinnego domu. „Dziękuję, że na mnie poczekałeś i że mogłam się pożegnać. Serce mi pęka, bo gdybym mogła, to bym cię zatrzymała, ale wiem, że musiałeś iść” - pożegnała go w specjalnym poście na Instagramie. Tym razem podzieliła się swoimi przemyśleniami z okazji Dnia Ojca.

„Tato… są takie dni, kiedy jest trudniej. Dzisiaj jest taki dzień. Dziękuję za Twoje ciepło, za miłość, za cierpliwość, kiedy uczyłeś mnie fizyki, i historii, i jeździć na nartach, i na rowerze, i grać w siatkówkę, kiedy wymyśliłam, że będę zawodniczką i kiedy godzinami słuchałeś moich smutków i rozterek. Zawsze miałeś na to przestrzeń, nawet kiedy osiem razy powtarzałam to samo. I za Twoje zaufanie, dzięki któremu zawsze mogłam żyć, jak chciałam, i za twoją prawość, tolerancję, liberalne podejście do życia, szacunek do ludzi i wszystkie wartości, które przekazałeś mi w sposób tak naturalny i nienarzucający. Wszystko, co trudne łatwiej wybaczyć i zintegrować odkąd Cię nie ma, zostały tylko miłość i tęsknota…” - zaczęła swój wpis Anna Wendziowska.

Redakcja poleca

Gwiazda ponownie podkreśliła, że nie miała dobrych kontaktów z ojcem. „Jakoś trudniej nam się było dogadać w ostatnich latach, czasami myślę, że wszechświat tak to wymyślił, takie powolne pożegnanie mi podarował, żeby mi serce nie pękło, że nagle z dziesięciu telefonów dziennie wchodzę w pustkę…” - napisała. Anna Wendzikowska powróciła też wspomnieniami do ostatniego pożegnania z tatą. To ona znalazła w sobie siłę, by załatwić wszystkie formalności związane z pogrzebem ojca. „Odebrałam Cię ze szpitala, wybrałam trumnę, urnę, kwiaty, siedziałam z Tobą w krematorium… nikt się nie czuł na siłach, a ja nie chciałam, żebyś był sam… musiałam wreszcie stanąć do dorosłości, jakbym nagle straciła mandat do tego, żeby dłużej być dzieckiem” - opowiadała.

Mimo trudnych relacji z tatą Anna Wendzikowska nie ukrywa, że bardzo za nim tęskni. Celebrytka chciałaby chociaż raz w roku znowu poczuć się dzieckiem. „Dorosłość jest trudna tato, ale jakoś to dźwigam. Jadę na Powązki, bo chociaż zawsze mówiłeś, że w nosie masz to, co po śmierci i mamy sobie darować kwiaty i świeczki, bo szkoda pieniędzy, to ja tego potrzebuję. Wyślij mi trochę dobrej energii, są dni, że bardzo mi tego trzeba” - zakończyła.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap