Obserwuj w Google News

Smaszcz tłumaczy się z ataków na Cichopek i Kurzajewskiego. „Podzieliłam kobiety”

3 min. czytania
21.03.2023 18:52
Zareaguj Reakcja

Paulina Smaszcz udzieliła wywiadu, w którym wyjaśniła, dlaczego zdecydowała się na medialną awanturę z Katarzyną Cichopek i Maciejem Kurzajewskim. „Kobieta-petarda” zauważyła, że „zantagonizowała kobiety”. Czy jej działania przyniosły zamierzony efekt?

smaszcz-tłumaczy-się-z-ataków-na-cichopek-i-kurzajewskiego-podzieliłam-kobiety
fot. Instagram (@pytanienasniadanie, @paulina.smaszcz)

Paulina Smaszcz, ujawniając romans Katarzyny Cichopek i Macieja Kurzajewskiego, otworzyła przysłowiową puszkę pandory. Od tamtego czasu nieustannie atakuje byłego męża i jego obecną partnerkę, podkreślając, że robi to dla dobra jej synów. Część obserwatorów polskiego show-biznesu uważa jednak, że ma w tym inny cel. Zdaniem niektórych „kobieta-petarda” uknuła plan doskonały i sporo zyskuje na aferze.

Niedawno w wątpliwość zostały też poddane dobre relacje Smaszcz z dziećmi. Jakiś czas temu miała bowiem wyznać przed kamerami, że nie ma z nimi najlepszego kontaktu. Młodszy syn gwiazdy nie obserwuje jej na Instagramie, lecz śledzi poczynania ojca i Katarzyny Cichopek. W najnowszym wywiadzie dla Faktu „kobieta-petarda” postanowiła ocenić swoje zachowanie i wytłumaczyć się z krytyki prowadzących „ Pytania na Śniadanie”.

Redakcja poleca

Paulina Smaszcz „zantagonizowała kobiety”. Nie będzie niczego zamiatać pod dywan

Dziennikarka w żaden sposób nie skomentowała medialnych doniesień o jej złych relacjach z synami. Wręcz przeciwnie utrzymywała, że cała kłótnia z Maciejem Kurzajewskim i Katarzyną Cichopek została przez nią rozpoczęta dla dobra jej dzieci. Paulina Smaszcz postanowiła natomiast odpowiedzieć na komentarze internautów, którzy zarzucają jej, że zasłanianie się troską o dorosłych już synów jest nie na miejscu.

- Proszę mi nie mówić, że dzieci to są tylko małe. To nieprawda, ja nadal jestem dzieckiem swojej mamy, a ona ma ponad 70 lat, a ja 50. I zawsze mama się będzie o mnie martwić, bo mama jest zawsze mamą. Wiele kobiet bardzo mi dziękuje za odwagę, mówią, że też by tak chciały, ale nie mają siły, bo są zdeptane po wyrokach, ciąganiach po sądach. Często jesteśmy traktowane jako te gorsze, bo z reguły nie mówimy o prawdziwych powodach rozstania - broniła się „kobieta-petarda”.

Należy zaznaczyć, że ostatnio nastąpił przełom w relacjach Smaszcz i Kurzajewskiego. Gwiazda pochwaliła prezentera TVP, stwierdzając, że „nareszcie zrozumiał” swoje błędy. „Przeprosił się z moim starszym synem. Pojechał do Włoch, zobaczył wnuczkę, zainteresował się…” - mówiła zadowolona. W rozmowie z dziennikarzami Faktu stwierdziła z dumą, że „jej walka przyniosła efekty”, lecz zauważyła też, że jej działania podzieliły kobiety w Polsce.

- Zantagonizowałam kobiety. (…) Jedne mówią, że powinnam milczeć i zamiatać wszystko pod dywan, że nie godzi się mówić o tym, co czuję. Ja jestem innego zdania. Uważam, że kobieta ma prawo żyć na takim samym poziomie jak jej były partner. Te wszystkie kobiety, które przychodzą na moje spotkania, mówią, że są gorzej traktowane, oskarżane o roszczeniowość, nawet jak po prostu walczą o swoje dzieci.

„Kobieta-petarda” nie zamierza się zatrzymywać i chce się poświęcić pracy. „Teraz jestem absolutnie skupiona na budowaniu Kobiecej Platformy Edukacyjnej. (…) Zależy nam, by dostęp do wiedzy miały wszystkie kobiety niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania, statusu materialnego. Dlatego mamy tłumaczenie na język migowy i 7 innych języków obcych. Zależy mi, by był tam łatwy dostęp do wiedzy i by każda kobieta znalazła tam coś dla siebie od takich prostych przyjemnych rzeczy po coraz trudniejsze” - podsumowała Smaszcz, reklamując swój biznes.