Zamknij

Martyna Wojciechowska spisała testament. Boi się o życie? "Rozmawiamy o śmierci"

30.11.2022 15:10

Martyna Wojciechowska w rozmowie z Wirtualną Polską przyznała, że spisała już testament i często go uaktualnia. Czy podróżniczka i gwiazda TVN boi się o swoje życie? Przyznała, że śmierć nie jest dla niej tematem tabu.

Martyna Wojciechowska
fot. screen: Instagram @martyna.world

Martyna Wojciechowska to jedna z najpopularniejszych polskich dziennikarek i podróżniczek, która kocha adrenalinę. Na swoim koncie ma niebezpieczne wyprawy i sportowe sukcesy, ale także liczne urazy i wypadki, które mogła przypłacić życiem. Nic dziwnego, że 48-latka nie traktuje śmierci jako odległego tematu i stara się przygotować na najgorsze. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznała, że lata temu spisała testament i stara się go uaktualniać. Czy w najbliższym czasie planuje coś niebezpiecznego i chce zabezpieczyć swoich bliskich?

Martyna Wojciechowska o śmierci. Gwiazda TVN spisała testament

Martyna Wojciechowska przyznała, że do spisania testamentu po raz pierwszy namówili ją rodzice, kiedy gwiazda TVN wybierała się, by zdobyć Mount Everest. Miała już wtedy za sobą wypadek samochodowy, w którym zginął jej przyjaciel.

- Ja po raz pierwszy napisałam mój testament, zmuszona do tego przyznaję, przez moich rodziców. Chcieli na mnie wywrzeć wrażenie i zastosować terapię szokową [...] zrozumiałam, że jestem śmiertelna. Mimo tego postanowiłam wspinać się na Mount Everest [...] Rodzice powiedzieli: „To w takim razie napiszesz testament”. Pomyśleli, że ja zawaham się i może się wycofam. No nie zadziałało to w ten sposób. Ja wierzę, że życie jest niebezpieczne i powiem, że wszystkie najgorsze rzeczy, które przytrafiły mi się w życiu, to nie na wyprawach, nie na rajdach, nie w górach, nie podczas ekstremalnych różnych sportów, które uprawiam i będę uprawiać. Tylko w normalnym, codziennym życiu - oceniła Martyna.

Wojciechowska nie ukrywa, że nie należy bać się myśli o śmierci i warto sporządzić testament, by zabezpieczyć bliskich. Przyznała, że w jej rodzinie nie jest to tematem tabu, o swoim odejściu rozmawia nawet z nastoletnią córką Marysią.

- Dlatego uważam, że każdy z nas powinien być na to jakoś tam przygotowany, ale bardziej z myślą o tych, którzy zostają, więc ja regularnie upgrade’uje mój testament i nie dlatego, że tak panicznie się boję i żyję w lęku przed śmiercią – nie. Tylko dlatego, że jestem bardzo uporządkowaną osobą. Ja mam swoją listę rzeczy do zrobienia [...] W moim domu rodzinnym rozmawiamy o śmierci, co by, jakby, gdyby. Oby nie. Oby jak najdłużej, ale rozmawiamy razem: moi rodzice, ja i Marysia - podsumowała w rozmowie z Wirtualną Polską.

Bliskim Martyny wypada jedynie zazdrościć przezorności w tak istotnej życiowej kwestii, jednocześnie życząc podróżniczce zdrowia.

loader