Obserwuj w Google News

Katarzyna Grochola w szczerej rozmowie o raku: „Lęk mam w sobie”

3 min. czytania
09.08.2023 20:27
Zareaguj Reakcja

Kilka miesięcy temu Katarzyna Grochola musiała zmierzyć się z nawrotem raka prawego płuca. Pisarka poczytnych powieści romantycznych poddała się wtedy dwóm operacjom, lecz nie wykluczała, że jej stan może się pogorszyć.

Katarzyna-Grochola-w-szczerej-rozmowie-o-raku-Lęk-mam-w-sobie
fot. VIPHOTO/East News

Pod koniec 2022 roku Katarzyna Grochola rozpoczęła walkę z nowotworem. Lekarze zdiagnozowali u niej raka prawego płuca, którego należało zoperować. Podczas zabiegu okazało się jednak, że pojawiła się jeszcze jedna wymagająca wycięcia zmiana. W efekcie Grochola przebyła dwie operacje, po których dość długo dochodziła do siebie.

Redakcja poleca

66-latka regularnie informowała wielbicieli o stanie swojego zdrowia. Przypomnijmy, że pisarka po raz pierwszy zachorowała na raka w wieku 30 lat. Po długim okresie remisji nowotwór powrócił, lecz w miarę prędko został wykryty.

- Okazało się, że coś tam siedzi, a potem się okazało, że świeci na dodatek. Ja nie miałam czasu się zastanowić. Pomyślałam sobie: „No dobra. To nie pierwszy rak w moim życiu, ale za to ostatni”mówiła Dorocie Wellman.

Od operacji Grocholi minęło już niemal osiem miesięcy. W niedawnej rozmowie z Szymonem Majewskim na antenie Radia ZET Dorota Szelągowska przyznała słuchaczom, że jej mama czuje się obecnie bardzo dobrze, co też bardzo ją cieszy. Niedawno jednak pisarka udzieliła wywiadu Małgorzacie Ohme, której zdradziła, jak poradziła sobie z wieściami o nawrocie dawnej choroby.

Katarzyna Grochola w szczerej rozmowie o raku

Okazuje się, że mimo tak trudnej i załamującej wielu chorych diagnozy, Grochola postanowiła zachować trzeźwość umysłu. Nie zamartwiała się tym, co może nadejść, ale nie wykluczała najgorszego. Pisarka uznała, że powinna załatwić wszystkie zaległe sprawunki jeszcze przed pójściem do szpitala, bo nie wiedziała, jaka przyszłość ją czeka.

- Jakoś nie miałam możliwości, żeby przyjąć to wszystko. Ponieważ jak się dowiedziałam, że mam tego raka płuc, to po pierwsze bardzo chciałam oddać książkę wydawnictwu. W związku z tym przewróciłam ją na lewą stronę i na gwałt, bo jakoś tak mi się wydawało, że jeśli to ma być moja ostatnia książka, no to już, bo mogę nie wrócić, może się coś stać – mówiła.

Autorka zaznaczyła jednak, że mimo natłoku obowiązków w czasie przed operacją nie rządził nią strach. Każda z podjętych przez nią decyzji była przemyślana i odpowiedzialna.

- […] Nie miałam czasu się przejąć w takim sensie. Martwiłam się o to, że nieustalony testament, że muszę się spotkać ze swoją córką, że pewne rzeczy trzeba ustalić, bo różnie może być. Ale to wszystko jakoś nie było w strachu, tylko w takim odpowiedzialnym traktowaniu rzeczy, która jest poważna. I nie, że ja na pewno umrę, tylko w takim – gdyby się coś zdarzyło – czytamy.

Co ciekawe jednak Grochola, która przez wielu mogłaby być uznawana za łaknącą życia optymistkę, w głębi serca skrywa naprawdę dużo lęku. Pisarka przyznała, że jest podręcznikową pesymistką, ale znalazła swój własny sposób na radzenie sobie z cieniami życia.

- Boję się właściwie o wszystko i właściwie jestem straszną pesymistką, i mam taki sposób walczenia z tym pesymizmem, żeby jednak wybierać te rzeczy lepsze, bo mnie to jakoś podnosi. Ale lęk mam w sobie. […] Bardzo trudno przeżywam choroby i śmierć swoich przyjaciół – wyznała.

Nie przegap
Gwiazdy, które krytykują Kościół. Nie gryzą się w język gdy mowa o religii
7 Zobacz galerię
fot. Pixabay + Instagram @m_rozenek @olazebrowska + Eeast News/Wojciech Stróżyk

RadioZET.pl/plotek.pl