Obserwuj w Google News

Mrozu nie lubi swojego wielkiego przeboju? „Ten mój głos… To nie jest to”

2 min. czytania
04.05.2023 10:26

Mrozu dobrze wie, jak stworzyć wielki przebój. Słuchacze Radia ZET uwielbiają jego piosenki, zwłaszcza te z ostatniej płyty „Złote bloki”, która została nagrodzona podczas tegorocznych Fryderyków. Okazuje się, że wokalista podchodzi dziś do jednego ze swoich hitów zupełnie inaczej niż kiedyś. O jakim przeboju mowa? Mrozu zdradził w „Nie mam pytań”.

Mrozu Radio ZET
fot. Radio ZET

Mrozu podbił tegoroczne Fryderyki. Wokalista zgarnął aż pięć statuetek, triumfując m.in. w kategoriach „artysta roku” i „utwór roku”. Wszystko za sprawą świetnie przyjętej płyty „Złote Bloki” promowanej przez przeboje „Za daleko”, „Galácticos” czy „Złoto”. Mrozu gościł w audycji „Nie mam pytań” Szymona Majewskiego, gdzie wspominał czasy swojego pierwszego hitu „Miliony monet”.

Mrozu w szczerym wyznaniu. „Można sprzedawać płyty i nie być celebrytą”

Mrozu nie lubi swojego wielkiego przeboju? „Ten mój głos… To nie jest to”

Mrozu zadebiutował w branży muzycznej utworem „Miliony monet”, który podbił listy przebojów. Podczas wizyty w Radiu ZET piosenkarz wrócił myślami do tamtego gorącego okresu.

Pojawiłem się na rynku muzycznym od razu z przebojem, który dość mocno przykleił mi łatkę. To piosenka „Miliony monet”, dzięki której zaistniałem. Ten szlagwort, to hasło było tak mocne, że weszło nawet do języka potocznego i mocno mnie zdefiniowało. Czułem, że jednak jestem wart więcej.

Redakcja poleca

Dziś Mrozu podchodzi do swojego debiutanckiego singla inaczej niż kiedyś. Wciąż jednak ma do niego duży sentyment.

Moją debiutancką piosenkę lubię i szanuję. Jest zgrabnie napisana, ale ten mój głos już po prostu… To nie jest to. Teraz śpiewam to na specjalnych okazjach. Podczas tras koncertowych robiliśmy to w specjalnej odsłonie, w nowej aranżacji. Mrozu teraz już inaczej brzmi, inaczej śpiewa, ale oddaję hołd tej piosence, bo mnie wpuściła na rynek muzyczny.

Gość „Nie mam pytań” nawiązał też do swoich pierwszych kroków na rynku muzycznych. Jak sam przyznał, nie brakowało wtedy wielu pułapek.

Jestem wdzięczny, że to tak się wydarzyło. Cytując moją piosenkę: wszystko było po coś. Tak miało być. Potem musiałem uczyć się tego show-biznesu i rynku muzycznego na własnej skórze. Pojawiłem się wtedy pierwszy raz w telewizji. (…) Pierwszy raz przyjechałem wtedy do Warszawy. To było dla mnie coś ekscytującego i nowego. Nie byłem świadomy zagrożeń, jakie mogą tutaj na mnie czyhać. Różne show-biznesowe pułapki, z których udało mi się wyjść i z których wydaje mi się, że wyciągnąłem lekcje. Skupiłem się tylko i wyłącznie na robocie. To jest moja perspektywa jako pasjonata muzyki. Rób piosenki i kolejne nagrania. Rozwijaj się.

Redakcja poleca

Pełna rozmowa z Mrozem w „Nie mam pytań” dostępna jest poniżej: