Zamknij

Maja Staśko uderza w Lewandowskich. Dlaczego grożono jej pozwem?

29.11.2022 08:54

Maja Staśko była gościnią podcastu Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego i opowiedziała o jej konflikcie z Anną Lewandowską. Wytłumaczyła, dlaczego miała otrzymać od niej pozew. Oberwało się także Robertowi Lewandowskiemu. Co powiedziała aktywistka?

stasko-uderza-w-lewandowskich-dlaczego-grozono-jej-pozwem
fot. Beata Zawrzel/East News, JP PARIENTE/SIPA/SIPA/East News

Maja Staśko w rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim uderzyła w Annę i Roberta Lewandowskich. Powróciła do afery z ich udziałem i wytłumaczyła, dlaczego żona popularnego piłkarza groziła jej pozwem. Swego czasu Staśko zarzuciła Lewandowskiej body-shaming, gdy ta w ramach żartu założyła kostium pogrubiający i opublikowała „zabawne” nagranie. Maja wyjaśniła też, dlaczego tak ostro skrytykowała gwiazdę.

Maja Staśko gorzko o Annie i Robercie Lewandowskich. „To są ludzie uprzywilejowani”

Zdaniem aktywistki żona Roberta Lewandowskiego, pod przykrywką propagowania zdrowego stylu życia, ośmieszyła osoby otyłe.

- To jest fatsuit - zjawisko przypominające blackface, czyli przebieranie się za grupę dyskryminowaną, która ma naśladować tę osobę. Fatsuit ze strony „fitnesiary”, która nie ma takiego ciała, poruszanie się w jakiś zabawny sposób, jest dyskryminujące - przekonywała Staśko, nie zgadzając się z Kubą Wojewódzkim, który dopytywał, czy wydarzenie nie powinno być traktowane jak zwykły żart.

Według Mai nie można śmiać się z istotnych społecznie kwestii i osób borykających się z poważnymi problemami, takimi jak choroba otyłości. Aktywistka podkreśliła, że Anna Lewandowska ma ogromne zasięgi i powinna być wzorem dla jej obserwatorów.

- Influencerka ma dużą odpowiedzialność. Nie tylko dlatego, że może sprzedawać swoje produkty, ale może wpływać na ludzi realnie. (…) Mówimy o Annie Lewandowskiej czy Robercie Lewandowskim, mówimy o marce, o wizerunku. O tym, co oni sprzedają, to jest produkt.

SPEŁNIAMY MARZENIA W RADIU ZET. WYŚLIJ ZGŁOSZENIE

Staśko uważa, że Lewandowska groziła jej pozwem, ponieważ przestraszyła się negatywnej opinii, która mogła wpłynąć na wizerunek jej marki i spowodować utratę potencjalnych konsumentów promowanych przez nią produktów.

- Mało kto ma dostęp prywatnie do Anny Lewandowskiej i Roberta Lewandowskiego. To są ludzie uprzywilejowani. (…) To nie jest prywatna osoba, tylko osoba, która trafia do milionów, może sprzedać milionom ideę, może sprzedać milionom produkt. Czasami te idee też są produktami - podsumowała aktywistka, podkreślając, że działalności celebrytów w internecie nie można oceniać w tych samych kategoriach, co aktywności osób prywatnych.

loader