Zamknij

Życzył Joannie Racewicz śmierci. „Nazwał mnie smoleńską s*ką”

12.09.2022 13:40

Joanna Racewicz w rozmowie z "Wprost" poruszyła temat hejtu. Dziennikarka przyznała ze smutkiem, że zjawisko to wciąż przybiera na sile. Choć nabrała już "grubej skóry", to jednak niektórych komentarzy nie może puścić płazem. Tak jak tego, kiedy ktoś życzył jej śmierci.

Joanna Racewicz
fot. Instagram/@joannaracewicz/screen

Joanna Racewicz od przez lata była związana z TVP, gdzie prowadziła „Panoramę”, a obecnie występuje na antenie Polsat News. Dziennikarka jest też bardzo aktywna w mediach społecznościowych, gdzie relacjonuje zarówno sprawy z życia zawodowego, jak i osobistego.

Racewicz bardzo często zabiera głos w różnych sprawach społecznych. Chętnie wypowiada się w kwestii katastrofy smoleńskiej, w której zginął jej mąż – Paweł Janeczek, porucznik Biura Ochrony Rządu. Jednak jednym z trudniejszych obecnie problemów jest ciągły hejt, który spotyka dziennikarkę. W niedawnym wywiadzie na łamach „Wprost” prezenterka z ubolewaniem przyznała, że siła hejterskich komentarzy jest ogromna.

Zobacz także: Co z "Sylwestrem Marzeń" w Zakopanem? Nowy prezes TVP podjął decyzję

Życzył Joannie Racewicz śmierci. „Nazwał mnie smoleńską s*ką”

Wdowa po Pawle Janeczku przyznała ze smutkiem, że zdaje sobie sprawę z faktu, iż jej 14-letni syn musiał już wiele razy zetknąć się z uwagami na temat jego mamy. Stwierdziła także, że większość nienawistnych uwag dotyczy właśnie jej wyglądu. Autorkę jednego z tego typu komentarzy dziennikarka chciała zaprosić na kawę, by porozmawiać. Tamta jednak odmówiła.

Mój syn nigdy mi o tym nie powiedział, ale zakładam, że może spotkać się z naigrywaniem środowiska rówieśniczego na temat tego, jak hejtowana jest jego matka: nabotoksowana, stara, obrzydliwa, najlepiej jakby umarła... – powiedziała Racewicz.

Dziennikarka przyznała, że przestała już tak bardzo przeżywać to, co piszą o niej ludzie.

Moja skóra już stwardniała. Już tak nie przeżywam, nie myślę o tym, co właśnie przeczytałam na swój temat. Uderzanie w jedno miejsce sprawia, że uodparnia się ono na uderzenie. Bardzo często, gdy widzę okropne słowa na swoim Instagramie, czuję, że już mnie to aż tak bardzo nie dotyka. Daję radę to dźwigać. Wiem, na czym polega ten mechanizm. Rozumiem frustracje. To pomaga – wyznała prezenterka.

Niestety, są i takie komentarze, których nie można pozostawić bez odzewu. Jedną ze spraw Racewicz zdecydowała się zgłosić na policję. Były to obrzydliwe życzenia śmierci.

Ten pan życzył mi śmierci, nazywając „smoleńską s*ką”. Dodał przy tym, że cieszyłby się, gdybym zdechła w męczarniach i że rzyga na mój widok – przyznała dziennikarka. Dodała na koniec, że żaden z hejterów nigdy za nic jej nie przeprosił.