Obserwuj w Google News

Uczestnicy "Nasz nowy dom" tracą domy? Katarzyna Dowbor skomentowała. "Byłam zszokowana"

2 min. czytania
03.02.2023 11:18
Zareaguj Reakcja

"Nasz nowy dom" podbił serca widzów, pojawiły się jednak plotki, że wyremontowane budynki po dwóch latach odbierane są uczestnikom. Doniesienia skomentowała prowadząca program Katarzyna Dowbor.

Nasz nowy dom
fot. screen: Instagram @nasznowydom

" Nasz nowy dom" okazał się strzałem w dziesiątkę. Program, w którym ekipa architektów i budowlańców, dowodzona przez Katarzynę Dowbor remontuje domy i mieszkania potrzebujących rodzin, zagościł w ramówce Polsatu w 2013 roku  i podbił serca fanów. Wielokrotnie podkreślano, że nowe lokum osób, które często żyły w warunkach zagrażających życiu, może całkowicie odmienić ich los. Niestety, w sieci pojawiły się niepokojące plotki o tym, że bohaterowie formatu po jakimś czasie muszą opuścić wyremontowane budynki. Katarzyna Dowbor postanowiła skomentować sprawę.

Katarzyna Dowbor komentuje plotki o "Nasz nowy dom". Uczestnicy muszą oddać domy?

Katarzyna Dowbor wielokrotnie zdradzała sekrety "Nasz nowy dom", musiała także rozprawiać się z plotkami dotyczącymi programu. W rozmowie z portalem Pomponik prowadząca skomentowała doniesienia o rzekomym odbieraniem uczestnikom wyremontowanych budynków. 63-latka podkreśliła, że nie dochodziło i nie dochodzi do podobnych praktyk, a oskarżenia są absurdalne. 

- Ostatnio na jakimś spotkaniu jedna pani mnie zapytała, czy to prawda, że my po dwóch latach zabieramy te domy. Ja byłam zszokowana, że ktoś taką plotkę puścił, ponieważ nigdy w życiu cudzej własności byśmy nie zabrali. My wchodzimy jako goście, remontujemy i wychodzimy - poinformowała.

W wywiadzie szefowa ekipy opowiedziała także o zapisach umowy, którą muszą podpisać uczestnicy "Nasz nowy dom".

Redakcja poleca

Katarzyna Dowbor opowiedziała o umowach uczestników "Nasz nowy dom"

Katarzyna Dowbor zdradziła, że remontowane mogą być jedynie budynki, które są własnością uczestników. Jedyne ograniczenie w zawartej umowie to zakaz sprzedaży nieruchomości w pierwszym roku po jego wyremontowaniu. Ma to zapobiec nieuczciwym praktykom.

- Nie można sprzedać. Jest podpisana umowa z rodziną, że co najmniej musi rok w tym domu mieszkać, bo my dla nich to robiliśmy. Potem to jest ich własność, więc mogą zrobić z tym, co chcą. Także nic nikomu nie zabieramy - wyznała.

Katarzyna nie ukrywa, że ekipa bardzo przykłada się do swojej pracy, a remont to dla pracowników ogromne wyzwanie.

- Jeśli praca idzie w miarę sprawnie, to po 10-12 godzinach ekipa idzie się przespać. Jeśli jest taka potrzeba, to część chłopaków zostaje i robią te wykończeniowe rzeczy, no tu trzeba zbić kołek, tu zawiesić obrazek. Oni w ogóle nie śpią, dopiero nad ranem wracają do domów. 12 godzin to taki standard, ale bywa też 15. [...] My naprawdę więcej czasu spędzamy ze sobą na planie niż z naszymi rodzinami - oceniła.

Jak widać fani "Nasz nowy dom" nie muszą obawiać się o uczciwe podejście do potrzebujących osób.