Bastille: "Wszystko dzieje się w spokojniejszym tempie" [WYWIAD]
Hity tej brytyjskiej grupy zna cała Polska. Bastille wielokrotnie odwiedzali kraj nad Wisłą. W te wakacje grupa wystąpiła na darmowym święcie jednego z największych miast w Polsce - Łódź Summer Festival. Podczas wywiadu na wyłączność z portalem RadioZET.pl artyści zdradzili swoje plany na najbliższe miesiące, przyznali, który album powstawał najdłużej oraz podjęli próbę hipotetycznej zmiany nazwy zespołu. Jak im poszło?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak powstał zespół Bastille?
- Jakie utwory Bastille zdobyły największą popularność?
- Dlaczego "Bad Blood" powstawał przez kilka lat?
- Które piosenki są szczególnie ważne dla Willa i Chrisa z Bastille?
Jak na przestrzeni lat kształtowały się losy Bastille?
Bastille zaczęli trochę jak muzyczny przypadek - od pomysłu Dana Smitha, który w 2010 roku nagrywał piosenki w pojedynkę, wrzucał je do sieci i powoli budował wokół siebie pierwszych słuchaczy. Z czasem projekt przestał mieścić się w jednej głowie i jednym głosie, więc przerodził się w zespół: do Smitha dołączyli Chris "Woody” Wood, Will Farquarson i Kyle Simmons. Nawet nazwa nie jest przypadkowa - Bastille to odniesienie do dnia zdobycia Bastylii, czyli 14 lipca, a jednocześnie daty urodzin wokalisty. Od początku było w tym więc coś symbolicznego: historia, emocje i osobiste znaczenia splecione z muzyką.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?
Prawdziwy przełom przyszedł kilka lat później, kiedy "Bad Blood” wystrzeliło ich na szczyt brytyjskich list, a "Pompeii” zaczęło żyć własnym życiem na całym świecie. Bastille szybko stali się zespołem, który równie dobrze odnajduje się w radiowych hitach, jak i bardziej intymnych, emocjonalnych utworach. Ich muzyka balansuje między synthpopem a alternatywnym rockiem, ale nigdy nie daje się zamknąć w jednej szufladzie - podobnie jak oni sami. Kolejne wydawnictwa, na czele z "Wild World”, tylko to potwierdziły, a intensywne trasy koncertowe i festiwale na całym świecie sprawiły, że z projektu "wrzuconego do internetu” stali się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów swojego pokolenia.
Dzisiaj, zaledwie kilka godzin po występie grupy na jednym z największych darmowych świąt muzyki w Polsce, imprezie Łódź Summer Festival 2026, możemy wrócić do rozmowy, która odbyła się chwilę przed tym, jak "Pompeii" wybrzmiało na Łódzkich Błoniach. Podczas krótkiej rozmowy Chris "Woody" Wood i Will Farquarson zdradzili między innymi, jak nazwałaby się grupa, gdyby Dan Smith urodził się w innym terminie, a także - co planują na najbliższe miesiące.
Sukces której piosenki zaskoczył członków Bastille?
Weronika Paliczka: Jak nazwalibyście swój zespół, gdyby Dan urodził się innego dnia?
Will Farquarson: Och, to zależy. Wyobraźcie sobie, gdyby to było Boże Narodzenie.
Chris "Woody" Wood: Boże Narodzenie? Na pewno istniał już jakiś zespół o nazwie Christmas.
A co jeśli byłby to zwykły dzień?
Will Farquarson: Zwykły dzień… Tak, moglibyśmy nazywać się na przykład Tłusty Wtorek albo 13 października. Niedawno dowiedziałem się bardzo ciekawej rzeczy. Nasz zespół nazywa się Bastille, bo Dan urodził się w dniu zdobycia Bastylii. Ja z kolei urodziłem się 22 września i okazuje się, że to był pierwszy dzień Republiki Francuskiej po rewolucji. Kiedy ustanowiono republikę, zrobiono to właśnie w moje urodziny.
Czyli w sumie jesteście takimi francusko-brytyjskimi artystami.
Chris "Woody'" Wood: Tak. On mówi po francusku.
Który sukces bardziej was zaskoczył? "Pompeii” czy "Things We Lost in the Fire”?
Will Farquarson: Myślę, że „Things We Lost in the Fire”, bo nie było aż tak popularne w Anglii jak w innych miejscach. Natomiast w Europie i w Ameryce to ogromny hit. Zwłaszcza w Europie, szczególnie w Niemczech. Tam wystarczy wrzucić do piosenki słowo "fire” i to gwarantowany hit.
Dlaczego jedna z płyt Bastille powstawała kilka lat?
Który album tworzyliście najdłużej, a który powstał najszybciej?
Will Farquarson: Technicznie rzecz biorąc, "Bad Blood” powstawał najdłużej, bo rozciągnęło się to na kilka lat. W pewnym sensie to całe życie Dana (Smitha, wokalisty Bastille - przyp. red.) - niektóre piosenki powstały jeszcze zanim się poznaliśmy.
Chris "Woody'" Wood: A najszybciej powiedziałbym, że "Wild World”.
Will Farquarson: Powiedziałbym, że zajęło to jakieś dwa dni, może.
Chris "Woody'" Wood: Tak, właściwie masz rację. Problem z naszym drugim albumem polegał na tym, że myśleliśmy, że jest skończony. Potem zaczęliśmy go intensywnie ćwiczyć i wprowadziliśmy mnóstwo zmian, więc musieliśmy go ponownie przygotować do wydania. Naprawdę dużo zmian. To było dość beznadziejne. Tworzenie albumu jest trudne.
Które utwory zapisały się w wyjątkowy sposób w sercach Willa i Chrisa "Woody'ego"?
Z której piosenki jesteście najbardziej dumni?
Will Farquarson: Zawsze bardzo lubiłem "Two Evils”, bo to tylko ja i Dan. To najbliżej solowego nagrania, jak kiedykolwiek się zbliżę. Nagraliśmy to całkowicie na żywo i zrobiliśmy taką trochę pretensjonalną rzecz - byliśmy w studiu pewnej nocy i stwierdziliśmy: "przygaśmy światła”. I dosłownie je przygasiliśmy. Miałem gitarę i przez chwilę poczułem się, jakby to było coś w stylu bycia w The Rolling Stones.
Chris "Woody'" Wood: Ja nadal bardzo lubię piosenkę "Fake It” z drugiego albumu. To był moment, kiedy zespół naprawdę się rozkręcił. Fajnie było doprowadzić ją do końca. A potem, kiedy poszliśmy ją zmiksować, zrobił to Manny Marroquin - ten sam, który miksował rzeczy Michaela Jacksona. Byliśmy w jego studiu. Kojarzysz ten teledysk a-ha "Take On Me” z tymi falującymi konturami? Bas uderzał tak mocno, że czułem się jak w tym klipie - wszystko wokół traciło ostrość.
Will Farquarson: To było u tego gościa w Los Angeles, prawda? Tak, pamiętam.
Chris "Woody'" Wood: A jego studio jest kopią mieszkania Prince’a. Dokładnie tak.
Jakie plany na najbliższe miesiące ma grupa Bastille?
Jakie macie plany na najbliższe miesiące? Trasa, album, odpoczynek?
Will Farquarson: Obecnie gramy koncerty letnią serię naszych własnych występów i festiwali. Gramy nową piosenkę, więc wiecie…
Will Farquarson: …skoro pojawia się jedna, to może pojawią się kolejne. Kto wie?
Kto wie?
Will Farquarson: Najbliższe miesiące będą dość intensywne pod względem koncertów. Nagrywaliśmy też razem, co jest bardzo fajne. Powstaje nowa muzyka, więc może ją wydamy, a może nie. Mam wrażenie, że teraz wszystko dzieje się w spokojniejszym tempie.
Chris "Woody'" Wood: To już nie jest tak, że wszystko musi być natychmiast. Fajnie jest, kiedy rzeczy po prostu przychodzą same.
Will Farquarson: Tego nie da się wymusić.
10 najlepszych zespołów rockowych w historii. Tak wybrała redakcja "Rolling Stone"
Źródło: Radio ZET