Żadna komedia romantyczna. To film, który wbija w fotel i nie pozwala o sobie zapomnieć

3 min. czytania
12.04.2026 13:12
Obserwuj nas na Google

Piękni, młodzi, zakochani i -zdawałoby się - idealnie dobrani. Ukoronowaniem ich miłości ma być zbliżający się wielkimi krokami ślub. Jak to jednak zwykle bywa, życie płata figle, choć w tym przypadku to może nawet nie los, a jedno niefortunne wyznanie. Kiedy latami skrywany sekret wychodzi na jaw, zdarzyć się może wszystko. I wtedy zaczyna się prawdziwa "Drama". Nie jest to jednak film o walce o miłość, triumfującej sile uczucia, czy przełamywaniu słabości. To rzecz o skomplikowanej naturze związków - lęku przed podjęciem decyzji, rodzących się wątpliwościach, czy wreszcie obsesji, która budzi w głowie dziesiątki pytań. Ile tak naprawdę wiem o swoim partnerze? Czy mogę mu w pełni zaufać i spędzić z nim resztę życia, znając niewygodne fakty z jego przeszłości? 

Para młoda uśmiechająca się do siebie w romantycznej scenerii z kwiatami w tle.
fot. IMAGO/Supplied by LMK/Imago Stock and People/East News
Nie przegap

Miało być idealnie

Norweski reżyser Kristoffer Borgli, twórca m.in. "Chorej na siebie" i "Dream Scenario", bierze tym razem na warsztat historię relacji. Jego narracja, rozpoczynająca się od romantycznej opowieści o pierwszym spotkaniu pary, przygotowującej właśnie swoje weselne mowy, dość szybko skręca jednak w zupełnie innym - bardzo niewygodnym - kierunku, mocno zbijając widza z tropu. Film zaczyna się bardzo niewinnie. Oto Emma (Zendaya) i Charlie (Robert Pattinson) dopinają ostatnie szczegóły ich wymarzonej ceremonii zaślubin, jednocześnie wspominając początki swojej znajomości. To historia rodem z komedii romantycznej - przypadkowe spotkanie w kawiarni, niezręczna rozmowa i wreszcie jeszcze bardziej niezręczny pierwszy pocałunek. Była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia, a każdy kolejny wspólny dzień uświadamiał im, że są dla siebie stworzeni. Zaręczyny i rychły ślub okazały się więc tylko kwestią czasu. Kiedy jednak para zbliża się do szczęśliwego finału, w ich idealnym związku pojawia się duże pęknięcie. Po suto zakrapianym wieczorze w gronie znajomych i niespodziewanym wyznaniu Emmy, już nic nigdy nie będzie takie samo. Twist, który serwuje wówczas reżyser, otwiera film na nowo. Teraz to już nie urocza historia komediowa, a prawdziwe kino niepokoju, naszpikowane niewygodnymi żartami i błyskotliwymi metaforami.

Jak dobrze znasz amerykańskie filmy? Sprawdź swoją wiedzę! Resztę artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Komedia nie-romantyczna

Tajemnica, która niespodziewanie wypełza z przeszłości, powoduje zgrzyt i wywołuje ogromny dyskomfort nie tylko u bohaterów "Dramy", ale i publiczności, przyglądającej się zmianie, jaka zaszła między narzeczonymi. Ta wżerająca się pod skórę wątpliwość, mocno uwiera, zabierając poczucie spokoju. Twórcy umiejętnie operują dźwiękiem i obrazem, podsycając to wrażenie. Ten doskonały efekt nie byłby jednak możliwy bez aktorów wcielających się w głównych bohaterów. Zendaya i Pattinson dają koncert swoich umiejętności, pokazując, jak bardzo utalentowanymi są aktorami. Ona gra uroczą, skromną, kruchą, ale i bardzo niejednoznaczną dziewczynę. On zwykłego chłopaka, który niespodziewanie staje przed dylematem i z dnia na dzień traci kontrolę. Idealnie kreuje zagubionego, bezradnego i wpadającego w obsesję mężczyznę. Sceny, w których oboje próbują poradzić sobie z problemem, jednocześnie udając przed światem, że wszystko jest w porządku, to prawdziwe filmowe perły. 

Zobacz także

Choć "Drama" budzi momentami niecierpliwość (nim nastąpi finał, reżyser mocno przeciąga strunę, zbyt długo powielając niektóre motywy), ostatecznie pozostawia widza z poczuciem spełnienia. Możemy się pozachwycać zarówno techniczną stroną produkcji, znakomitą grą aktorską, stylową scenografią, jak i imponującą sekwencją finałowo-weselną. Nowy film Borgliego pulsuje energią, kreatywnością, humorem, ale i refleksyjnością. Podjęty przez reżysera temat można interpretować na wiele sposobów, podobnie zresztą jak ostatnią scenę. Produkcja otwiera pole do dyskusji i weryfikuje nasze poglądy na temat związków - kwestii wybaczania, zaufania, czy wreszcie odwagi. Myśląc o spędzeniu z kimś życia, nigdy do końca nie wiemy, kim jest ta druga osoba, kim była w przeszłości i jaka stanie się kiedyś. "Drama" unaocznia nam potencjalne problemy i w dość brutalny sposób zrywa z mitem idealnej relacji. To odświeżająca komedia, zdecydowanie warta uwagi i wizyty w kinie. 

Oglądaj

Źródło: Radio ZET