Stało się. Wiadomo już, że potworna seria powróci, ale bez największej gwiazdy

3 min. czytania
12.02.2025 09:53
Obserwuj nas na Google

Legendarna seria horrorów powraca. Producenci filmu "Krzyk VII" zapowiadają, że będzie to najmocniejsze dzieło w serii. Czy fani wybaczą ekranowy brak Jenny Ortegi oraz Melissy Barrery?

Stało się. Wiadomo już, że potworna seria powróci, ale bez największej gwiazdy
fot. Album Online/East News
  • "Krzyk" to seria horrorów znana fanom strachu na całym świecie.
  • Obecnie trwają prace nad siódmą częścią filmu.
  • Na ekranie fani nie zobaczą Jenny Ortegi ani Melissy Barrery.

Horrory fascynują widzów

Wydawać by się mogło, że filmy, w których główne role grają krew i odcinane fragmenty ciała, nie będą wzbudzały entuzjazmu fanów. Tymczasem gatunek filmowy, jakim są horrory, może pochwalić się wysokimi wyświetleniami każdego nowego filmu. Niezależnie od tego, czy element grozy leży w obrzydliwości i dosłowności, czy bazuje na niedopowiedzeniach i czającym się za rogiem złem, fani strachu i niepokoju czekają na każdą kolejną premierę. Najbardziej wytrwali biorą udział w maratonach filmów grozy, lub organizują je we własnym zakresie. 

Quiz: Motyw śmierci w różnych kulturach. 100% i krzykniesz "Memento mori"

1/10 Kiedy obchodzimy Dzień Zaduszny?

"Krzyk" powraca

Wiele osób uważa, że filmowe serie są problematyczną kwestią. Zdaniem ekspertów z biegiem lat i produkcją kolejnych części coraz trudniej jest utrzymać odpowiedni poziom. Mimo tego wielu twórców decyduje się na produkcje kolejnych części, uzasadniając to zapotrzebowaniem widzów. Czy to właśnie widzowie wyprosili siódmą część "Krzyku"? Trudno powiedzieć. Wiadomo jednak, że prace nad horrorem są na zaawansowanym etapie. Na dużym ekranie, po raz kolejny, spotkają się  Neve Campbell, Courtney Cox, a także Matthew Lillard, który w rolę mordercy Ghostface'a wcielał się w pierwszej części serii horrorów. 

 

W "Krzyku" zabraknie największych gwiazd

Obecność Jenny Ortegi w horrorze była oczywista dla fanów aktorki. Jej uroda oraz sposób grania idealnie wpasowują się w dramaty, horrory i inne przerażające produkcje. Trudno byłoby natomiast wyobrazić sobie młodą aktorkę w komedii romantycznej. Jej potencjał zauważył także Kevin Williamson, reżyser "Krzyku". Niestety, po dwóch filmach drogi aktorki i twórców filmu rozeszły się. Oficjalnie powodem miały być prace na planie serialu "Wednesday". Sceptycy zauważają jednak, że dzień wcześniej z filmu została zwolniona  Melissa Barrera. Aktorka krytykowała ludobójstwo w Strefie Gazy, co nie spodobało się producentom, którzy w oświadczeniu napisali: "Mamy politykę zero tolerancji dla antysemityzmu oraz dla podżegania do nienawiści w jakiejkolwiek formie. Dotyczy to także fałszywych odniesień do ludobójstwa".

Twórcy zachwycają się filmem

Choć do premiery "Krzyku VII" został ponad rok, twórcy już podgrzewają atmosferę. Produkcja trafi do kin 27 lutego 2026 roku i zdaniem  Masona Goodinga, który w "Krzyku" wciela się w postać Chada Meeksa-Martina, będzie to najmocniejsza część filmu. 

Nie ma wątpliwości, że nowy 'Krzyk' będzie absolutnie najbardziej brutalnym filmem, jaki dotychczas widzieli fani serii. Nie chcę niczego zepsuć, ale jest kilka scen, w których dzieją się straszne rzeczy z ludzkim ciałem. Film jest obrzydliwy, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Zespół ds. efektów praktycznych wykonał świetną robotę - powiedział aktor.

Gooding skomentował także zmianę na stanowisku reżyserskim. Za kamerą stanie Kevin Williamson, który dotychczas pełnił rolę scenarzysty. Aktor stwierdził: "Jego większy udział w filmie wzmocnienia wszystko to, co wydarzyło się wcześniej. W końcu nikt tak dobrze nie zna bohaterów, jak człowiek, który jest z nimi już od 30 lat. Ostrzegam jednak, że nie będzie miał on dla nich litości. Niektóre sceny wywracają żołądek".

Źródło: Radio ZET/WP Film