Potwornie kontrowersyjny film z PRL. Cenzura zakazała przez to, co zrobili ze Stalinem

3 min. czytania
07.02.2025 11:38
Obserwuj nas na Google

Choć został zrealizowany w 1967 roku, na ekrany polskich kin trafił dopiero kilkanaście lat później. Film Jerzego Skolimowskiego „Ręce do góry” przez dekady oburzał cenzurę. Partyjni działacze nie mogli wybaczyć reżyserowi, że ośmielił się ukazać Józefa Stalina w nieco karykaturalnej odsłonie. Ta jedna scena sprawiła, że artysta musiał opuścić Polskę.

"Ręce do góry"
fot. Film Polski
  • „Ręce do góry” to film w reżyserii Jerzego Skolimowskiego.
  • Zrealizowana w 1967 roku produkcja, ze względu na problemy cenzuralne, debiutowała na ekranach dopiero w latach 80.
  • Działaczom partyjnym nie podobała się przede wszystkim scena, w której pokazano zniekształcony portret Józefa Stalina.

Polscy twórcy w czasach PRL nie mieli łatwo. Wszystkie produkcje były bowiem drobiazgowo analizowane przez cenzurę, która w szczególności przyglądała się filmom politycznym i historycznym. Każdy, kto odważył się krytykować władze bądź sojuszniczy ZSRR, musiał liczyć się z tym, że jego film, zamiast trafić do kin, na długie lata przejdzie w stan spoczynku w randze tzw. pułkownika. Taki właśnie los spotkał obraz Jerzego Skolimowskiego – „Ręce do góry”.

Quiz: Tylko starsi Polacy rozpoznają 15/15 filmów PRL w naszym quizie

filmpolski.pl
1/15 Z jakiego filmu pochodzi ten kadr?

Fabuła filmu

Akcja słynnej produkcji zawiązuje się w czasie zjazdu absolwentów Akademii Medycznej, którzy świętują właśnie dziesiątą rocznicę ukończenia studiów. Podczas wydarzenia zostaje odczytany list od nieobecnego kolegi, którego postanawia odwiedzić piątka głównych bohaterów. Znajomi idą na stację, jednak z braku dostępności pociągu osobowego, zdecydują się podróżować wagonem towarowym. To w tym miejscu rozgrywa się zasadnicza część filmu, podczas której reżyser serwuje widzom spektakl z pogranicza jawy i sny. Dzięki licznym retrospekcjom, przywoływanym przez filmowe postaci, poznajemy ich przeszłość i czasy studenckie, które przypadały na lata stalinowskie.

Dowiadujemy się m.in., że ich marzenia, a także osobiste i zawodowe ambicje, nigdy nie zostały zrealizowane. Przyczyniło się do tego m.in. wydarzenie, które okryło ich złą sławą w szeregach ZMP (Związek Młodzieży Polskiej). Studenci, biorąc udział w jednej z akcji, kleili gigantyczny portret Stalina. Przez pomyłkę dokleili wizerunkowi przywódcy ZSRR drugą parę oczu. Akt ten uznano za polityczną prowokację, a biorących w nim udział za wrogów narodu. Studenci stanęli przed zetempowskim sądem. Podczas przesiąkniętej zakłamaniem i fałszem rozprawy, tylko jeden z nich, zdecydował się zapytać swych sędziów: „czy wyjście, koledzy, już wcześniej nie zdecydowali o nas?”. Za te słowa został wyrzucony ze studiów, akademika i ZMP. Można przypuszczać, że to on był tym absolwentem, który nie zdołał pojawić się na zjeździe.

 

Cenzura surowo ukarała Jerzego Skolimowskiego

Produkcja została zrealizowana w 1967 roku, jednak nie trafiła ani do polskich kin, ani na zagraniczne festiwale. Cenzura PRL zdecydowała się zatrzymać premierę filmu, argumentując, że ma on zbyt śmiałą wymowę polityczną. Czarę goryczy miała przelać wspomniana scena z portretem Stalina. Nie pomogły ani prośby, ani groźby Jerzego Skolimowskiego, który postanowił udać do samego wicemarszałka Sejmu Zenona Kliszki (najbliższego współpracownika Władysława Gomułki). Kiedy postawił politykowi ultimatum, że jeżeli „Ręce do góry” nie zostaną dopuszczone do kin, nie zrobi już w Polsce ani jednego filmu, ten miał mu życzyć „szerokiej drogi”.

Skolimowski wyjechał więc z kraju i rozpoczął zagraniczną karierę. Zakazane przez cenzurę „Ręce do góry” zostały pokazane dopiero w 1981 roku, na festiwalu w Gdańsku, gdzie zdobyły nagrodę specjalną. W polskich kinach na dłużej zagościły w 1985 roku.

Fot.

Źródło: Radio ZET/Film Polski/Wikipedia/culture.pl