Sylwia Grzeszczak nie mogła powstrzymać śmiechu na antenie. Wspomniała o Liberze
Smolasty i Sylwia Grzeszczak gościli w Radiu ZET w związku z premierą singla „Połowa mnie”. W naszym studiu zawsze panuje dobra atmosfera, o czym przekonali się goście audycji Mateusza Ptaszyńskiego. Sylwia Grzeszczak niemal popłakała się ze śmiechu. Wszystko przez to, co powiedział Smolasty.
Sylwia Grzeszczak nie mogła powstrzymać śmiechu. Wspomniała o Liberze
Smolasty i Sylwia Grzeszczak pojawili się Liście Przebojów Radia ZET „Lubię to!”, gdzie opowiedzieli o swojej wspólnej piosence „Połowa mnie”. Duet nie tylko zaśpiewał fragment utworu specjalnie dla naszych słuchaczy, ale także zdradził kulisy współpracy.
Wokalista zachwycał się na antenie barwą i siłą wokalu koleżanki z branży. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat rodzajów głosu.
- Jak to się mówi? Nie jestem po szkole muzycznej, sorry. Można powiedzieć, że masz dużo skal? - zapytał Smolasty.
- Oktaw - poprawiła go Sylwia.
- Alt, sopran?
- To i to.
- Co jest najwyższe? Tenor? To jest człowiek, który śpiewa?
- Nie no pięknie! (śmiech). Nie obronię tego, to jest mistrz.
- Mezosopran jest chyba najwyższy? - zastanawiał się Mateusz Ptaszyński.
- Mezo? Mezo? Mezo-Liber (śmiech) - stwierdziła rozbawiona piosenkarka.
- A nie alt? Alt to jest chyba w komputerze. Dobrze nam poszło. Alt-Control-Delete - podsumował Smolasty.