Sylwia Grzeszczak o tworzeniu piosenki ze Smolastym. „Był wkurzony na mnie”
Smolasty i Sylwia Grzeszczak zaprezentowali w Radiu ZET utwór „Połowa mnie”. Podczas wizyty w audycji Mateusza Ptaszyńskiego opowiedzieli o duecie. Okazuje się, że w trakcie prac nad piosenką między artystami dochodziło do interesującej wymiany zdań.
Smolasty i Sylwia Grzeszczak w Radiu ZET z piosenką „Połowa mnie”
Smolasty i Sylwia Grzeszczak zrobili niespodziankę fanom i wydali wspólny singiel „Połowa mnie”, z którym pojawili się we wtorkowej Liście Przebojów Radia ZET „Lubię to!”. Jak doszło do ich współpracy?
- Bardzo często się mijaliśmy w te wakacje na różnych koncertach i festiwalach. Pamiętam, jak Sylwia schodziła ze sceny i pogadaliśmy, żeby zrobić piosenkę. Miałem pomysł na utwór. Wysłałem jej prewkę swojej zwrotki, refrenu i z miejscem na jej część. Było mi bardzo miło, że jej się spodobało.
Artyści nie ukrywają, że stworzyli razem utwór o bardzo poruszającym wydźwięku. Zainspirowały ich do tego własne doświadczenia.
- To piosenka o złamanym sercu, o tym, że ktoś zabrał mnie i Sylwii połowę duszy. Mam nadzieje, że utożsamicie się z tekstem, ponieważ jest autentyczny, jest pisany do konkretnych osób i ma w sobie wiele emocji. Nie jest udawany. To naprawdę totalnie autentyczny kawałek, pisany w bólu, tęsknocie, ale może też nadziei.
- Uzupełniamy się emocjonalnie. Nasze dwie połówki spotkały się i stworzyły utwór. Poprzez nutki wyrażamy swoje wszystkie emocje, doświadczenia, to co przeżyliśmy i przeżywamy - dodała Sylwia.
Sylwia Grzeszczak o Smolastym. „Był wkurzony na mnie”
Sylwia Grzeszczak opowiedziała w Radiu ZET o współpracy ze Smolastym, którą potraktowała jako świetne wyzwanie. Jak sama przyznała, nie obyło się bez różnicy zdań.
- To był bardzo konkretny proces, interesujący mnie samą. Coś nowego dla mnie. Wyzwanie. Połączenie dwóch światów. Z takim artystą nie miałam nigdy do czynienia, więc to dla mnie fajne, że na swojej muzycznej drodze mogę pracować właśnie ze Smołą, który lubi hitowość i bardzo wnikliwie podchodzi do utworów. (…) Proces twórczy był naprawdę intensywny. Mieliśmy między sobą takie fajne tarcia. Rozkminialiśmy tonacje. Ja mówiłam niżej albo wyżej, a Smoło przekonywał: „nieee, zrób to wyżej”.
- Chciałem Cię zmotywować. Bo wiemy, że potrafisz zaśpiewać wyżej. I zrobiłaś to. Zrobiłaś to pięknie.
- Ścieraliśmy troszeczkę o to, ale faktycznie przekonał mnie. Mówił: „kurde, zrób to. No jak nie możesz tego zrobić?”. Był wręcz wkurzony na mnie. Ale miał rację, skubany.