To najsmutniejsza piosenka w historii. Naukowcy są pewni
Nie każda piosenka ma poprawiać humor. Niektóre wręcz przeciwnie - wywołują dreszcze, przywołują bolesne wspomnienia i zostawiają słuchacza z poczuciem melancholii. Eksperci postanowili sprawdzić, który utwór najlepiej oddaje smutek. Zwycięzca zestawienia może zaskoczyć, choć historia jego powstania jest równie przejmująca jak samo brzmienie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kryteria zastosowano do wyboru najsmutniejszej piosenki?
- Kto i w jakich okolicznościach wybrał „Something in the Way” Nirvany?
- Dlaczego nagranie „Something in the Way” było wyzwaniem?
- Kto brał udział w tworzeniu rankingu smutnych piosenek?
Kto wybrał najsmutniejszą piosenkę w historii?
Muzyka potrafi poruszać, dodawać energii i poprawiać nastrój, ale bywa też nośnikiem wyjątkowo trudnych emocji. Niektóre utwory potrafią przejmować słuchaczy swoim melancholijnym brzmieniem i tekstem, który zostaje w pamięci na długo. Która piosenka zasługuje na miano najsmutniejszej w historii? Wybór ekspertów może zaskoczyć, zwłaszcza że za powstaniem zwycięskiego utworu kryje się interesująca historia.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?
W 2022 roku firma HappyOrNot, we współpracy z ekspertem muzycznym Analiesem Micallefem Grimaudem z Durham University, przeanalizowała popularne utwory z list przebojów. Badacze postanowili wyłonić piosenki, które najlepiej oddają dwa skrajne stany emocjonalne - szczęście i smutek. Nie kierowali się wyłącznie gustami słuchaczy. Przygotowali również zestaw kryteriów, które pozwoliły ocenić, jak poszczególne kompozycje oddziałują na odbiorców.
Jak swój eksperyment tłumaczył profesor?
W centrum zainteresowania znalazły się utwory, które w możliwie najpełniejszy sposób oddają emocje charakterystyczne dla danego nastroju. - Badam, jak ludzie, niezależnie od ich wiedzy muzycznej, jeśli w ogóle, uważają, że różne emocje powinny brzmieć w muzyce - wyjaśniał profesor, opowiadając o założeniach swoich eksperymentów. Rezultaty analizy okazały się interesujące, a wśród wyróżnionych kompozycji znalazły się zarówno dobrze znane rockowe klasyki, jak i utwory o wyjątkowo osobistym charakterze.
O ile wskazanie piosenek kojarzących się ze szczęściem nie sprawiło ekspertom większych problemów, o tyle muzyczne oddanie smutku okazało się znacznie trudniejszym zadaniem. Grimaud zwracał uwagę, że niewielu wykonawców potrafi przekonująco opowiadać o tej emocji. W efekcie wiele smutnych piosenek opiera się na podobnych rozwiązaniach i ma zbliżony wydźwięk. Mimo to udało się wyodrębnić kompozycje, które szczególnie mocno wyróżniały się na tle pozostałych.
Jakie piosenki zostały uznane za najsmutniejsze w historii?
Wśród utworów o nostalgicznym charakterze znalazły się między innymi „Black” Pearl Jam z 1991 roku oraz „Nutshell” zespołu Alice in Chains, wydane trzy lata później. W zestawieniu uwzględniono także „Tears in Heaven” - przejmujący, osobisty hołd Erica Claptona dla tragicznie zmarłego syna – oraz „Everybody Hurts” z repertuaru R.E.M. Jednak to inna kompozycja otrzymała tytuł najsmutniejszej i najbardziej przygnębiającej piosenki wszech czasów. Według badania jest nią „Something in the Way” Nirvany. Kurt Cobain nawiązuje w niej do własnego dzieciństwa, samotności i trudnych doświadczeń.
W jakich okolicznościach powstała najsmutniejsza piosenka w historii?
Cobain miał bardzo konkretną wizję „Something in the Way”. Zależało mu na intymnym, niemal szeptanym wykonaniu, które pozwoliłoby wybrzmieć każdemu słowu. Realizacja tego pomysłu w studiu okazała się jednak sporym wyzwaniem. Wokalista chciał uzyskać subtelne brzmienie, ale potężne partie perkusji Davida Grohla skutecznie je zagłuszały. Problemy z nagraniem sprawiły, że atmosfera zaczęła robić się coraz bardziej napięta.
-To był zdecydowanie najtrudniejszy utwór do nagrania na płycie "Nevermind". Pozostałe piosenki zarejestrowaliśmy całkiem szybko - gdy już wszystko było gotowe, ustawiliśmy brzmienie i resztę, muzycy nagrali swoje partie za pierwszym, drugim, maksymalnie trzecim podejściem - wspominał po latach producent Butch Vig w rozmowie z NME. Jak opowiadał, próby zarejestrowania kompozycji w studiu nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. - Próbowaliśmy nagrać "Something In The Way" w studiu, ale nic z tego nie wyszło - perkusja brzmiała zbyt potężnie i głośno. Kurt próbował grać na gitarze elektrycznej; nie mógł użyć akustycznej [w studiu Sound City w Van Nuys w Kalifornii], ponieważ w pomieszczeniu było po prostu za głośno - relacjonował w 2021 roku. Niepowodzenia zaczęły frustrować muzyków, a szczególnie samego Kurta Cobaina.
Rozwiązanie pojawiło się niespodziewanie. - Z frustracji wszedł więc do reżyserki i zaczął grać, siedząc na kanapie. Powiedziałem wtedy: "Czekaj, nagrajmy to od razu tutaj". Wyrzuciłem więc wszystkich z reżyserki, wstawiłem mikrofon, wyłączyłem wentylatory, odłączyłem telefon - i w tym samym momencie nagraliśmy go, jak gra na gitarze akustycznej, a potem na tej podstawie zbudowaliśmy cały utwór - zdradził Vig.
Ten spontaniczny moment pozwolił wreszcie uchwycić brzmienie, na którym od początku zależało Cobainowi. Kameralna atmosfera nagrania stała się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów „Something in the Way” - kompozycji, która do dziś porusza słuchaczy i według ekspertów najlepiej oddaje muzyczny wymiar smutku.
10 najlepszych zespołów rockowych w historii. Tak wybrała redakcja "Rolling Stone"
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta