Była gwiazdą sławnego serialu, ale za zamkniętymi drzwiami przeżywała piekło. „To twój obowiązek”

7 min. czytania
06.11.2026 14:00
Obserwuj nas na Google

Na ekranie była uwielbianą gwiazdą, a jej kariera nabierała rozpędu. Za kulisami rozgrywał się jednak dramat, o którym przez lata nie miała odwagi opowiedzieć. Bethany Joy Lenz, znana z serialu „Pogoda na miłość”, przez dekadę żyła w sekcie, która odebrała jej niezależność, majątek i możliwość decydowania o własnym losie. W końcu znalazła siłę, by uciec. Przełomem okazały się narodziny córki.

Młoda kobieta z brązowymi włosami i dużymi kolczykami, patrzy w kamerę z lekko złożonymi ustami.
fot. Xavier Collin/Image Press Agency / The Mega Agency / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak życie prywatne Bethany Joy Lenz różniło się od jej kariery aktorskiej.
  • Dlaczego Bethany Joy Lenz była związana z sektą The Big House Family.
  • Jak narodziny córki wpłynęły na decyzje Bethany Joy Lenz.
  • W jaki sposób Bethany Joy Lenz odzyskała wolność po opuszczeniu sekty.
Nie przegap

W jakiej kultowej produkcji zagrała hollywoodzka gwiazda?

Jako gwiazda niezwykle popularnego serialu zarabiała ogromne pieniądze i cieszyła się sympatią widzów. Za kulisami jej życie wyglądało jednak zupełnie inaczej. Bethany Joy Lenz, znana z „Pogody na miłość”, przez lata pozostawała pod wpływem religijnej sekty, która stopniowo odbierała jej niezależność. Nie mogła swobodnie dysponować własnym majątkiem ani decydować o najważniejszych sprawach osobistych. Co więcej, lider organizacji doprowadził do jej małżeństwa z własnym synem. Aktorka zdołała wyrwać się z tego środowiska dopiero po przełomowym wydarzeniu.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorki, piosenkarki i sportsmenki. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Aktorka, piosenkarka czy sportsmenka? Polegniesz na 3. pytaniu

1/15 Joanna Osyda to:

Na ekranie zachwycała, a jej bohaterka należała do ulubienic publiczności. Bethany Joy Lenz była idolką młodych widzów, miała rzeszę fanów i rozwijającą się karierę. Prywatnie zmagała się jednak z samotnością i poczuciem zagubienia w świecie show-biznesu. Szukała bliskości, zrozumienia i duchowego wsparcia. Wydawało jej się, że znalazła je w grupie aktorów wspólnie czytających Biblię. Nie przypuszczała, że miejsce, które miało zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa, stanie się początkiem wieloletniego koszmaru.

Redakcja poleca

Członkinią jakiej sekty przez lata była Bethany Joy Lenz?

Bethany Joy Lenz trafiła w sidła chrześcijańskiej sekty The Big House Family. Swoje doświadczenia opisała później w autobiograficznej książce „Kolacja dla wampirów”. Z jej relacji wyłania się obraz organizacji opartej na manipulacji, zastraszaniu i bezwzględnym posłuszeństwie wobec przywódcy. Aktorka opowiadała nie tylko o utracie kontroli nad własnym życiem, lecz także o milionach dolarów znikających z jej prywatnego konta. Wśród najbardziej dramatycznych wydarzeń znalazło się również wymuszone małżeństwo z synem lidera. Przełomem okazały się narodziny córki Rosie, które skłoniły Bethany do walki o odzyskanie wolności.

Bethany Joy Lenz urodziła się 2 kwietnia 1981 roku w Hollywood na Florydzie. Choć nazwa miejscowości może przywodzić na myśl słynną Fabrykę Snów w Kalifornii, przyszła aktorka dorastała w zupełnie innym miejscu. Talent artystyczny ujawniła już we wczesnym dzieciństwie. Jej ojciec był nauczycielem historii, a matka prowadziła własną działalność. Kiedy dziewczynka miała cztery lata, rodzina przeprowadziła się wraz z nią i jej siostrą do Arlington w Teksasie. To właśnie tam Bethany zaczęła stawiać pierwsze kroki na scenie i próbować swoich sił podczas castingów.

W jakich produkcjach można podziwiać talent amerykańskiej aktorki?

Jej aktorska przygoda nabierała tempa zaskakująco wcześnie. Jako siedmiolatka wystąpiła w lokalnym przedstawieniu „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Później pojawiała się także w kolejnych spektaklach, między innymi „Zabić drozda”, „Annie”, „Kopciuszek” oraz „Gypsy: A Musical Fable”. Scena szybko stała się ważną częścią jej życia, a młoda artystka coraz śmielej myślała o zawodowej karierze.

Kolejna przeprowadzka, tym razem do New Jersey, otworzyła przed Bethany nowe możliwości. Rozwijała się nie tylko jako aktorka, ale również jako wokalistka. Nagrała dwie niezależne płyty, a wkrótce otrzymała angaż w popularnej operze mydlanej „Guiding Light”. Rola Michelle Bauer Santos przyniosła jej większą rozpoznawalność i pozwoliła zdobyć pierwsze doświadczenia w pracy przed kamerą. Największy przełom miał jednak dopiero nadejść.

Tym okazała się rola Haley James Scott w serialu „Pogoda na miłość”. Produkcja opowiadała o perypetiach uczuciowych młodych mieszkańców fikcyjnego miasta w Karolinie Północnej. Bethany wcieliła się w najlepszą przyjaciółkę Lucasa, jednego z głównych bohaterów. Serial szybko zdobył popularność, a grana przez nią postać stała się jedną z najbardziej lubianych. Lenz zyskała międzynarodową rozpoznawalność, a jej kariera nabrała rozpędu. Paradoksalnie właśnie w okresie największych zawodowych sukcesów coraz bardziej wikłała się w relację z organizacją, która miała zdominować jej życie.

Oglądaj

Jak ujawniła w autobiografii, jeszcze przed dołączeniem do obsady „Pogody na miłość” podczas castingu doszło do niepokojącej rozmowy. „Menedżer powiedział mi, że kazali mu przekazać bezpośredni cytat, abym dokładnie wiedziała, w co się pakuję przed podpisaniem kontraktu. Brzmiał on: 'Powiedz jej, że ten serial jest o seksie i jeśli ma z tym problem, niech nie przychodzi jutro'” - wspominała aktorka. Ostatecznie zdecydowała się przyjąć propozycję. „Nie przerażał mnie, a pilot 'Pogody na miłość' miał w sobie coś surowego” - pisała.

Kiedy Bethany Joy Lenz dołączyła do The Big House Family?

Praca na planie nie rozwiązała jednak jej prywatnych problemów. Świat show-biznesu, choć pełen ludzi i zawodowych możliwości, okazywał się dla Bethany wyjątkowo samotny. Wychowana w religijnej rodzinie aktorka szukała duchowej wspólnoty i osób, z którymi mogłaby dzielić swoje przekonania. Właśnie wtedy poznała grupę The Big House Family, zrzeszającą między innymi aktorów zainteresowanych wspólnym czytaniem Biblii. Początkowo wszystko wyglądało niewinnie. Z czasem jednak relacje z jej członkami zaczęły przybierać coraz bardziej niepokojący charakter.

Bethany Joy Lenz była przekonana, że wreszcie znalazła ludzi, którym może zaufać. W grupie czuła się akceptowana, a jej wybory nie spotykały się z krytyką. Nie dostrzegała, że stopniowo oddaje coraz większą kontrolę nad własnym życiem. „Nie myślałam, że jestem w sekcie. Wydawało mi się, że miałam dostęp do relacji z Bogiem i ludźmi w sposób, w jaki wszyscy inni chcieliby, ale nie wiedzą, jak to osiągnąć” - wspominała w autobiografii.

Z czasem granice jej niezależności były coraz bardziej ograniczane. Aktorka przeprowadziła się do siedziby organizacji na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku, a przywódca uzyskał dostęp do jej finansów. W ten sposób miał możliwość pobierania bez jej wiedzy ogromnych sum zarobionych przez Lenz na planie serialu. Pieniądze, które powinny zapewniać jej bezpieczeństwo i swobodę, stały się kolejnym narzędziem kontroli.

Jak funkcjonowała sekta The Big House Family?

W swojej książce aktorka szczegółowo opisała mechanizmy funkcjonowania grupy. Zwracała uwagę na podporządkowanie wszystkich członków jednej osobie, specyficzną hierarchię i atmosferę bezwzględnego posłuszeństwa. „Wojskowa hierarchia, ogrom nadużyć, poddani ze wzrokiem i uśmiechami jak u manekinów, bezkrytycznie i bezrefleksyjnie oddający cześć swojemu przywódcy, jego brak odpowiedzialności przed kimkolwiek (poza Bogiem), zły świat na zewnątrz... To klasyczny przepis na sektę. Zazwyczaj kiedy jesteśmy w wewnętrznym kręgu, trudno nam to wszystko dostrzec, bo desperacko chcemy być częścią czegoś większego i dobrego. Wiem to” - przekonywała Bethany Joy Lenz.

Jednym z najbardziej dotkliwych przejawów kontroli było stopniowe odcinanie aktorki od bliskich. Członkowie organizacji ingerowali w jej relacje rodzinne i przekonywali, że kontakty z osobami spoza wspólnoty nie są dla niej dobre. W końcu zażądano nawet zerwania więzi z ojcem. „Odbyło się spotkanie, podczas którego powiedzieli mi wprost: powinnaś odciąć się od swojego ojca. Nie rozmawiałam z tatą przez sześć lat. To było okropne” - wyznała aktorka.

Kto zmusił aktorkę do poślubienia amerykańskiego muzyka?

Na tym jednak nie kończyły się metody podporządkowywania jej życia. Bethany miała przydzielonych specjalnych „opiekunów”, którzy nadzorowali ją również na planie serialu. Uczestniczyła w spotkaniach przypominających „maoistyczne sesje walki”, organizowanych w piwnicy zaniedbanego domu, a także regularnie konsultowała swoje decyzje z osobami z kierownictwa grupy. Podczas jednego z takich spotkań doszło do kolejnego dramatycznego wydarzenia. Aktorka została zmuszona do zaręczyn z synem przywódcy sekty.

W 2005 roku Bethany Joy Lenz poślubiła muzyka Michaela Galeottiego. Małżeństwo, które nie było wynikiem swobodnej decyzji aktorki, szybko okazało się kolejnym źródłem cierpienia. Według jej relacji przywódca organizacji ingerował nawet w najbardziej intymne aspekty związku. Pastor miał narzucić jej harmonogram współżycia z mężem i przekonywać, że jest to jej obowiązek. „Powiedziano mi: po prostu to rób. To twój obowiązek. To twoje zadanie jako żony. Jeśli będziesz to robić wystarczająco często, w końcu znajdziesz sposób, by czerpać z tego przyjemność” - opowiadała aktorka.

Jakie wydarzenie okazało się przełomowym dla Bethany Joy Lenz?

W 2011 roku Bethany i Michael doczekali się córki Rosie. Narodziny dziecka stały się momentem, który zmienił sposób, w jaki aktorka patrzyła na swoją sytuację. Zaczęła zastanawiać się, jakie życie czeka jej córkę, jeśli pozostaną w dotychczasowym środowisku. Nie chciała, by Rosie dorastała w podobnych warunkach i podlegała tym samym mechanizmom kontroli. Macierzyństwo dało jej impuls do podjęcia decyzji, na którą wcześniej być może nie potrafiła się zdobyć. Zrozumiała, że musi odejść.

W 2012 roku Bethany Joy Lenz opuściła The Big House Family i rozwiodła się z Michaelem Galeottim. Nie oznaczało to jednak natychmiastowego końca problemów. Aktorkę czekała jeszcze długa batalia prawna, która miała kosztować ją około 360 tysięcy dolarów. Ostatecznie sąd przyznał jej opiekę nad córką. Jednocześnie amerykański wymiar sprawiedliwości nie uznał przedstawionych dowodów na znęcanie się, którego - według relacji Lenz - miała doświadczać.

O swoich przeżyciach aktorka zaczęła szerzej opowiadać między innymi w podcaście „Drama Queens”. Nie ukrywała, że wyjście z sekty było dopiero początkiem długiego procesu odzyskiwania siebie i porządkowania życia po latach manipulacji. „Przez dziesięć lat byłam w kulcie. Napisanie o tym książki, o dziesięciu latach potrzebnych do tego, żeby się pozbierać, byłoby bardzo wartościowe. Tu jest dużo do opowiedzenia” - mówiła. Jej autobiografia stała się próbą uporządkowania bolesnych wspomnień, ale też opowiedzenia historii, którą przez długi czas trudno było jej ujawnić.

Źródło: Radio ZET/Plotek