Ten utwór przeszedł bez echa w Opolu. W Sopocie dostał 12-minutową owację
Zdzisława Sośnicka z Opola w 1971 roku wyjechała z pustymi rękami – jej poruszający utwór „Dom, który mam” przeszedł niemal bez echa. Nikt wtedy nie przypuszczał, że później w Sopocie ta sama piosenka wywoła 12-minutową owację na stojąco.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czemu Sośnicka wróciła z Opola bez nagrody.
- Jak „Dom, który mam” podbił Sopot.
- Co oznaczała 12-minutowa owacja dla jej kariery.
Porażka w Opolu, triumf w Sopocie
Zdzisława Sośnicka śpiewająca „Dom, który mam” w Opolu 1971 roku nie zdobyła żadnej nagrody – utwór został całkowicie zignorowany przez jurorów festiwalu. To zaskakujące z uwagi na jego późniejszy fenomenalny sukces. Mówi się, że czasami prawdziwi artyści muszą przejść przez słabszy moment, zanim rozbłysną na dobre – i tak stało się w przypadku Sośnickiej.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: To Maryla Rodowicz czy Anna Jantar? Przypisz utwór do ikony PRL
Jednak z Opola Sośnicka wróciła do domu z niczym – bez nagród, bez uznania. Taki dramat może zdruzgotać, ale nie ją. Już podczas Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie, scena przemówiła w zupełnie inny sposób. Jej wykonanie „Dom, który mam” porwało publiczność tak mocno, że nagrodzono ją trzecią nagrodą, nagrodą publiczności, a po zakończeniu występu rozległa się długotrwała, wręcz oszałamiająca 12‑minutowa owacja na stojąco, której sama artystka z uśmiechem wspominała: „Prawie zwariowałam”.
W Sopocie było już inaczej. Piosenka dostała III nagrodę, a ja nagrodę publiczności plus dwunastominutową owację na stojąco! Prawie zwariowałam. Moje życie zupełnie się zmieniło
Historia powstania piosenki „Dom, który mam"
Ta absolutnie przejmująca reakcja publiczności w Sopocie była punktem zwrotnym w karierze Zdzisławy Sośnickiej. Początkowe niedocenienie zamieniło się w triumf, co nie tylko przełożyło się na rozgłos i sławę, ale też otworzyło jej drzwi do szerokiego grona fanów. Ten występ przyszedł zaraz po telegramie od Marka Sewena – kompozytora, który zaproponował jej piosenkę. Za tekst odpowiedzialny był Jan Zalewski. Ten utwór stał się pierwszym wielkim przebojem artystki.
Był rok 1971, od dwóch lat robiłam wszystko, żeby zaistnieć w muzyce rozrywkowej. Aż wreszcie dostaję telegram z Polskich Nagrań: "Proszę przyjechać – Marek Sewen
Źródło: Radio ZET/Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu