Legendarny basista ma te słowa na nagrobku. Pożegnano go w lekki sposób
Wiele osób zasłużonych w różny sposób dla kultury jest żegnanych z honorami. Zdarza się, że na ich płytach nagrobnych umieszcza się wyjątkowe sentencje. Jedna z ciekawszych i zaskakująco lekkich fraz widnieje w miejscu pochówku Dee Dee’ego Ramone – basisty zespołu Ramones.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Dee Dee Ramone wpłynął na powstanie nazwy zespołu Ramones.
- Co znajduje się na nagrobku basisty na cmentarzu w Los Angeles.
- Jakie zwierzęta odwiedzają jego grób.
Dee Dee Ramone przyczynił się do powstania kultowej nazwy. W 2002 r. odszedł
Ramones to amerykański zespół grający od lat 70. do 90. Grupę uznaje się za pierwszą formację reprezentujących nurt punk rocka. Wszyscy członkowie oryginalnego składu zespołu zmarli; jako ostatni w 2014 r. odszedł pierwszy perkusista Tommy Ramone (Thomas Erdelyi). W 2002 r. Ramones wprowadzono do Rock and Roll Hall of Fame. Ta okazja była jedną z ostatnich, podczas których publicznie pojawił basista Dee Dee Ramone (Douglas Colvin). Trzy miesiące później muzyk zmarł w swoim domu w Hollywood. Miał 51 lat. Powodem śmierci było przedawkowanie heroiny.
Dee Dee jako pierwszy przyjął sceniczne nazwisko „Ramone”, zainspirowany Paulem McCartneyem, który w celu zachowania anonimowości podczas podróży używał pseudonimu Paul Ramon. Basista przekonał do swojego pomysłu pozostałych członków grupy, dzięki czemu zespół stał się Ramones. Z działalności w zespole zrezygnował w 1989 r., ale nadal współpracował z estradowymi przyjaciółmi, pisząc dla nich piosenki.
To napisane na grobie muzyka. Odwiedzają go kaczki
Dee Dee Ramone został pochowany na cmentarzu w Los Angeles - Hollywood Forever Cemetery. Na nagrobku odciśnięto pieczęć zespołu Ramones z fragmentem napisanej przez niego piosenki „Highest Trails Above” – „Czuję się tak bezpiecznie, lecąc na promieniu po najwyższych szlakach w górze”. Poniżej umieszczono prawdziwe pełne imię i nazwisko muzyka – Douglas Glenn Colvin, datę urodzenia i śmieci oraz pseudonim sceniczny używany w karierze zawodowej. Na samym dole znajduje się zaskakująco lekka i dowcipna inspiracja. Na płycie nagrobnej basisty można bowiem przeczytać hasło „OK… muszę już iść”. Co ciekawe, pewna para z Los Angeles zaczęła karmić kaczki niedaleko grobu muzyka. Rytuał został przyswojony przez piątkę zwierząt tak dobrze, że pierwotne stadko szybko dorobiło się miana „Kaczek Ramones”. Stworzenia regularnie maszerują na miejsce pochówku basisty. Ich wycieczki można podziwiać w serwisie Instagram.
Źródło: Radio ZET/ramonesducks - Instagram