Big Time Rush: "Jeśli wracamy, to na całego!" [WYWIAD]

5 min. czytania
04.04.2025 12:12
Obserwuj nas na Google

Big Time Rush to amerykański boysband, któremu sławę przyniósł serial "Big Time Rush" produkowany przez telewizję Nickelodeon. Amerykanie odwiedzą Polskę przy okazji trasy koncertowej In Real Life Worldwide Tour. W rozmowie z RadioZET.pl członkowie Big Time Rush zdradzili, jak zmieniło się ich podejście do muzyki oraz czego należy się spodziewać podczas krakowskiego koncertu. 

Big Time Rush: "Jeśli wracamy, to na całego!" [WYWIAD]
fot. Evan Agostini/Invision/East News
  • Big Time Rush to amerykański boysband.
  • Grupa zasłynęła dzięki serialowi "Big Time Rush".
  • W listopadzie członkowie Big Time Rush odwiedzą Kraków w ramach trasy koncertowej In Real Life.

Zespół Big Time Rush to amerykańska grupa, której sławę przyniósł serial "Big Time Rush" produkowany przez telewizję Nickelodeon. Choć od ostatniego klapsa na planie minęło ponad 10 lat, Kendall Schmidt, James Maslow, Carlos PenaVega i Logan Henderson nadal współpracują. Grupa odwiedziła Polskę w czerwcu ubiegłego roku. Big Time Rush wystąpili na Letniej Scenie Progresji w Warszawie, a ich supportem był Spencer Sutherland. Koncert oraz odbiór fanów przypadł muzykom do gustu, więc postanowili ponownie odwiedzić nasz kraj. Big Time Rush wystąpią 20 listopada w Tauron Arenie w Krakowie w ramach trasy koncertowej In Real Life Worldwide Tour. W rozmowie z "radioZET.pl" muzycy zdradzili swoje plany na nadchodzącą trasę. 

Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?

1/15 "Co mi Panie dasz"

Członkowie Big Time Rush stęsknili się za sobą

Weronika Paliczka: Po latach przerwy wracacie na scenę. Co skłoniło was do reaktywacji zespołu?
Kendall Schmidt: Cóż, po prostu za sobą tęskniliśmy. Było wiele czynników, ale duże znaczenie miał czas. Myślę, że dla każdego z nas ważne było, aby przez jakiś czas robić swoje rzeczy, realizować różne pasje. Ale przez te wszystkie lata pozostawaliśmy w kontakcie i myślę, że timing odegrał tutaj kluczową rolę. Poza tym po pandemii czuliśmy ogromną potrzebę powrotu do koncertowania. Brakowało nam tego, brakowało nam siebie nawzajem.

Jak zmieniło się wasze podejście do muzyki w porównaniu do początków kariery?
Kendall Schmidt: Zdecydowanie się zmieniło. Na początku nasze utwory były ściśle związane z serialem, więc musieliśmy tworzyć muzykę, która do niego pasowała. Ale kiedy przestaliśmy nagrywać, mieliśmy więcej swobody. Kiedy wróciliśmy, uznaliśmy, że po prostu chcemy robić muzykę, którą naprawdę lubimy. Na szczęście nadal brzmi jak Big Time Rush! Nasze podejście się zmieniło, bo wkładamy w to więcej siebie, ale radość z tworzenia pozostała taka sama.

Czy macie album, która ma dla was szczególne znaczenie?
Carlos PenaVega: Dla mnie album “24/seven” jest wyjątkowy, bo to pierwszy raz, kiedy naprawdę wzięliśmy się za pisanie piosenek. Właśnie wtedy poznałem też moją żonę, więc "Lost in Love" ma dla mnie ogromne znaczenie.
Kendall Schmidt: Każdy album to inny etap naszego życia. Pierwszy album "BTR" był totalnym szaleństwem - nie mieliśmy pojęcia, w co się pakujemy. Pracowaliśmy z wieloma różnymi ludźmi, co sprawiło, że zakochałem się w pisaniu i byciu bardziej otwartym w studiu.
Logan Henderson: “24/seven” jest dla mnie szczególnie ważny. Przy pierwszym albumie pracowało mnóstwo osób, a my nie mieliśmy aż takiego wpływu. Ale przy "24/seven" napisaliśmy kilka piosenek i to było super.
Kendall Schmidt: “Elevate” to nadal jeden z moich ulubionych albumów.
Logan Henderson: Ale “24/seven” to moment, w którym naprawdę oszaleliśmy na punkcie pisania. Wytwórnia nam na to pozwoliła, co było świetne. To był wtedy najbardziej "nasz” album. Ale każdy z nich jest wyjątkowy - traktujemy je jak nasze dzieci.

Oglądaj

Jak wygląda wasz proces twórczy?
Kendall Schmidt: To trudne pytanie, bo jest bardzo różnorodny. Mamy mnóstwo kreatywnych obszarów: muzyka, trasa, okładki singli, treści do mediów społecznościowych. Każda z tych rzeczy wymaga innego podejścia i zwykle ktoś z nas przejmuje inicjatywę. W studiu piosenka może zacząć się od pomysłu, instrumentu albo nawet samej linii basu. Jeśli chodzi o media społecznościowe, to wspólnie urządzamy burze mózgów, ale to ja jestem tym bardziej zorganizowanym, więc pomagam w ich realizacji. Przy okładkach wszyscy mamy coś do powiedzenia. Pracujemy jako drużyna - czasem bywa ciężko, ale całkiem nieźle nam to wychodzi.

Serial "Big Time Rush" był przygodą życia dla członków zespołu

Serial “Big Time Rush” miał ogromny wpływ na wasze życie. Jak patrzycie na niego z perspektywy czasu?
Carlos PenaVega: To była nasza przepustka do świata show-biznesu. Wcześniej graliśmy jakieś małe role, ale to była nasza pierwsza prawdziwa praca. Miałem 19 lat, kiedy zaczynaliśmy, i to była szalona przygoda. Serial na zawsze pozostanie częścią nas. Nagraliśmy 75 odcinków i spokojnie moglibyśmy zrobić jeszcze jeden sezon. Moja żona też dorastała w tej branży, więc dla nas obojga to jedyny znany sposób pracy. Dzień po dniu masz wszystko zaplanowane - nagrania, koncerty, spotkania z fanami. Nie wyobrażam sobie życia bez tego.
Kendall Schmidt: Jak powiedział Carlos, dla nas wszystkich to była pierwsza duża rola i myślę, że cała sprawa urosła do większych rozmiarów, niż ktokolwiek się spodziewał. Kiedy kręciliśmy serial, wydawało nam się, że to po prostu świetna praca, ale potem nagle wszystko wybuchło. Muzyka stała się jeszcze większa niż sam serial, trasy koncertowe przekroczyły nasze oczekiwania. To zmieniło nasze życie, ale nie tylko zawodowo. Wpłynęło to na naszą twórczość, sztukę i więzi, jakie stworzyliśmy.
Logan Henderson: Trudno to opisać słowami. To była praca, ale i przygoda życia. Mieliśmy okazję zwiedzić świat, poznać wspaniałych ludzi, przeżyć niesamowite momenty. To nie był tylko serial - to część naszego DNA.

Które sceny lub odcinki były najtrudniejsze do nakręcenia?
Kendall Schmidt: Dla mnie najtrudniejszy był pierwszy odcinek. Chłopaki mieli więcej czasu na przygotowanie, a ja wskoczyłem w to na świeżo. Nigdy wcześniej nie musiałem tańczyć i śpiewać przed dużą ekipą filmową, więc to było przerażające.
Carlos PenaVega: Odcinek Halloweenowy był koszmarny do nagrania. Zdjęcia trwały ponad 20 godzin. Byłem Frankensteinem, Kendall był cały w futrze, James wampirem, a Logan tylko gadającą głową. Skończyliśmy o 5 czy 6 rano, a ekipa powiedziała: „Witajcie w show-biznesie!”. To było szalone, jak na serial dla dzieci.
Logan Henderson: Były długie dni, ale najtrudniejsze było to, że musieliśmy nagrywać piosenki w weekendy, więc nie mieliśmy żadnej przerwy. Czasem powodowało to napięcia między nami, ale najlepsze wspomnienia mamy z odcinków kręconych na plaży albo w ciekawych miejscach.

Oglądaj

Jak członkowie Big Time Rush wspominają występ w Polsce?

W czerwcu wystąpiliście w Polsce. Jak wspominacie ten koncert?
Kendall Schmidt: Warszawa to piękne miasto, a ludzie byli niesamowicie mili. Od dawna chcieliśmy zagrać w Europie, ale nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Okazało się, że reakcja fanów była niesamowita. Miejsce koncertu było świetne, publiczność fantastyczna, a my odwiedziliśmy kilka genialnych restauracji. To były cudowne dni.
Logan Henderson: Polska była dla mnie ważna, bo mam polskie korzenie po stronie taty. Rozmawiałem z babcią przed wyjazdem i była bardzo podekscytowana, że odwiedzę ten kraj. To była wyjątkowa podróż.

W czerwcu zaczynacie nową trasę, na którą zaprosiliście Gustava oraz Jo. Skąd ten pomysł?
Carlos PenaVega: Nigdy wcześniej nie robiliśmy trasy tak mocno nawiązującej do serialu. Pomyśleliśmy, że jeśli wracamy, to na całego! Ktoś rzucił pomysł, żeby zaprosić Gustava i Jo - Steven czekał na tę chwilę 15 lat!
Logan Henderson: Cały czas musimy mu przypominać, że nie jest naprawdę Gustavem! (śmiech). Steven Glickman to świetny wokalista i pianista, a Caitlin ma niesamowity talent muzyczny. To będzie dla nich wielka szansa.
Kendall Schmidt: Ta trasa będzie szalona. Czegoś takiego jeszcze nie robiliśmy.

W listopadzie wracacie do Polski – tym razem do Krakowa. Szykujecie jakieś niespodzianki?
Logan Henderson: Oczywiście! Ale gdybyśmy powiedzieli, to nie byłaby niespodzianka.
Kendall Schmidt: Tym razem nie będzie to pierwszy koncert trasy, więc wszystko będzie bardziej dopracowane. To będzie świetny show!

Źródło: Radio ZET