Ukraiński serial zrealizowano w tajemnicy. Polacy zobaczą to po raz pierwszy

4 min. czytania
01.11.2024 15:11
Obserwuj nas na Google

Wojna w Ukrainie trwa nieprzerwanie od 24 lutego 2022 roku. Pochłonęła już tysiące ofiar i odmieniła losy milionów osób, które straciły swoich bliskich, cały dorobek życia i w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca musiały opuścić rodzinne strony. Wielu z nas wciąż ma przed oczami zdjęcia zbombardowanych miast, długich sznurów aut zmierzających ku granicy z Polską, czy obleganych punktów pomocy. Takie obrazy prezentuje nam też ukraiński reżyser i scenarzysta Eugen Tunik w swoim nowym serialu „Wojna Lidii”. Produkcja, której akcja rozgrywa się na tle prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce w pierwszych tygodniach rosyjskiej inwazji, debiutuje właśnie na kanale FilmBox Extra HD.

Scenariusz do ukraińskiej nowości po części napisało życie. Tunik, który sam musiał zadbać o bezpieczeństwo swoich bliskich i tuż po rozpoczęciu wojny przetransportować ich w miejsca, do których nie docierały bomby i ostrzały, z czasem stał się tzw. „transporterem”. Widząc przepełnione pociągi i autobusy oferował swoją pomoc i zabierał pasażerów do wskazanych przez nich destynacji, głównie na granicę. To właśnie wtedy zrodził się pomysł ukazania wojny nie tylko jako dramatu całego narodu, ale i tragedii oraz dylematów poszczególnych jednostek, dla których 24 lutego 2022 na zawsze pozostanie dniem, który zmienił ich historię. „To hołd dla zwykłych ludzi i opowieść o tym, jak radzą sobie z trudną rzeczywistością” – mówił Tunik, zapowiadając swój serial.

Quiz: Jeden serial, trzy słowa. Odgadną tylko prawdziwi serialomaniacy

1/13 Stark, Winterfell, Bran

„Wojna Lidii”. Kiedy kończy się świat

W pierwszej scenie „Wojny Lidii” (ang. „In her car”) młoda Ukrainka stoi na progu zbombardowanego domu, wykrzykując imię siostry. To dopiero początek rosyjskiej inwazji. Szok miesza się z ogromnym strachem i troską już nie tylko o dobra materialne, ale przede wszystkim o życie i zdrowie najbliższych. Już pierwszych kilka sekund wystarcza, by „wciągnąć” widza i dać mu jasno do zrozumienia, że podobnych historii w serialu będzie więcej.

„Wojna Lidii” to 10-odcinkowa opowieść o walce, nie tylko z okupantem, ale i także dylematami, które wybrzmiewają głośniej niż kiedykolwiek; o próbach odnalezienia się w nowej rzeczywistości i konieczności przewartościowania wielu aspektów życia. Przewodniczką po dotkniętej wojną Ukrainie jest Lidia, psycholożka, która od lat zmaga się z problemami osobistymi. Gdy ją poznajemy zmierza właśnie do Charkowa, by rozmówić się z niewiernym mężem i złożyć papiery rozwodowe. Przez przypadek, podczas krótkiego postoju, zauważa młodą Ukrainkę, która utknęła na dworcu, a jej powrót do domu, niespodziewanie się opóźnił. Lidia proponuje jej podwózkę. Kilka godzin później rozpoczyna się atak Rosji. Świat Lidii, podobnie jak milionów innych Ukraińców, rozpada się na kawałki. By poradzić sobie z nową rzeczywistością, a także wyrzutami sumienia, które dręczą ją od lat, bohaterka postanawia zrobić wszystko, by pomóc rodakom. Oferuje swój czas i samochód – przewozi Ukraińców do bezpiecznych miejsc i pomaga im w radzeniu sobie z traumą. Szybko okazuje się jednak, że ona sama swojej jeszcze nie przepracowała…

Oglądaj

W każdym odcinku Lidia zabiera w podróż innego pasażera. Spędzają ze sobą wiele godzin, podczas których poznają się nawzajem, opowiadając o swoich doświadczeniach. Widzowie mają okazję poznać historie nowych bohaterów, ich motywacje, a dzięki licznym retrospekcjom, także sytuacje z przeszłości, które w dużym stopniu rzutują na teraźniejszość, czyniąc ją jeszcze bardziej skomplikowaną. Choć kamera przez długie minuty skierowana jest do środka auta, ani na moment nie zapominamy, że tuż obok toczy się wojna. Nieustannie przypomina o tym wojenny pejzaż – za oknami widać zbombardowane budynki, stosy gruzów i czarnych worków, które przykrywają ciała ofiar. Te obrazy w połączeniu z historiami bohaterów o wiele skuteczniej niż przekazy telewizyjne pokazują okrucieństwo wojny i jej konsekwencje dla zwykłych ludzi. Ogromne emocje budzi także to, że zdjęcia realizowano w oryginalnych lokacjach, w okolicach Kijowa. Choć było stosunkowo bezpieczniej niż w innych regionach Ukrainy, wciąż była to strefa wojny. Z tego względu serial kręcono w tajemnicy.

 

„Wojna Lidii” to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, który nie pozostawia widza obojętnym. Każda z historii, które mają swój finał w końcowych scenach odcinka (czasem jest on pozytywny, czasem nie), daje do myślenia i prowokuje do postawienia samego siebie przed dylematami, z którymi zmagają się bohaterowie. Ciekawym aspektem jest także prywatne śledztwo Lidii. Psycholożka w każdym odcinku stara się ułożyć kolejne elementy układanki, które pozwolą jej odtworzyć przebieg wydarzeń sprzed niemal dekady, kiedy w tragicznych okolicznościach zginęła jej ukochana młodsza siostra.

W Lidię wcieliła się Anastasia Karpenko, gwiazda filmów „Jak tam Katia?” oraz „Pod wulkanem” Damiana Kocura (polski kandydat do Oscara). Podobnie, jak w swoich poprzednich produkcjach, i tutaj pokazała ogromny wachlarz aktorskich umiejętności. Jej kreacja to zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów produkcji i jeden z powodów, dla których warto włączyć ten serial.

„Wojna Lidii”. Serial debiutuje w polskiej telewizji

„Wojna Lidii” miała już swoją premierę w 10 krajach, w tym w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Szwecji. Teraz po raz pierwszy będzie prezentowana w Polsce, od 1 listopada, w każdą sobotę o godzinie 20:00, w FilmBox Extra HD.

Źródło: Radio ZET