Ujawnił jeden z największych sekretów „Rancza”. Tym raczyli się bywalcy ławeczki

2 min. czytania
12.12.2024 10:40
Obserwuj nas na Google

„Ranczo” to nie tylko zabawna i wzruszająca opowieść o mieszkańcach niewielkiej podlaskiej wsi, ale i charyzmatyczni bohaterowie, którzy z miejsca skradli serca widzów. Do ulubieńców publiczności należeli m.in. bywalcy wilkowyjskiej ławeczki. Pietrek, Solejuk, Hadziuk, Stach, a wcześniej także Jan Japycz, prowadzili pogłębione rozmowy o życiu, popijając różne trunki. Dopiero niedawno wyszło na jaw, co tak naprawdę znajdowało się w butelkach.

"Ranczo", Bogdan Kalus jako Hadziuk
fot. Krzysztof Wellman/TVP/East News

„Ranczo” zostało uznane serialem ćwierćwiecza

Produkcja Wojciecha Adamczyka, zrealizowana na podstawie scenariusza Andrzeja Grembowicza, stała się jednym z największych telewizyjnych hitów. Losy Amerykanki Lucy, jej męża Kusego, księdza, wójta i pozostałych mieszkańców Wilkowyj do dziś śledzą miliony widzów. Nikogo specjalnie nie zdziwił więc fakt, że „Ranczo” jakiś czas temu zostało okrzyknięte serialem ćwierćwiecza. Ten zaszczytny tytuł przyznali produkcji sami widzowie, którzy oddali głos w plebiscycie TeleKamery.

Quiz: Jak dobrze znasz serial „Ranczo”? Tylko dla prawdziwych fanów [Quiz]

1/15 Lucy przyjechała do Wilkowyj ze Stanów Zjednoczonych. Z jakiego miasta dokładnie?

I choć od premiery ostatniego, 130 odcinka serialu, minęło niedawno 8 lat, produkcja wciąż cieszy się niesłabnącą popularnością. Wszystkie sezony od lat dostępne są na Netfliksie, a serialowy hit wciąż zasila ramówki kilku stacji telewizyjnych. Można go obejrzeć już nie tylko na kanałach należących do TVP, ale i w telewizji Puls. Fani produkcji, mimo upływu lat, nadal śledzą też losy gwiazd, które wystąpiły w „Ranczu”. Sami aktorzy nie kryją zresztą sentymentu do serialu i wciąż chętnie wracają do Jeruzala, czyli serialowych Wilkowyj. Równie chętnie udzielają wywiadów, w których od czasu do czasu zdarza im się przemycać ciekawostki na temat hitu TVP.

 

Tajemnica „Rancza” wyszła na jaw

Sporo zakulisowych tajemnic kultowej produkcji w jednym z wywiadów zdradził Bogdan Kalus, aktor wcielający się w Tadeusza Hadziuka, jednego z członków ekipy zasiadającej na słynnej wilkowyjskiej ławeczce. Artysta wyjawił m.in., co znajdowało się w puszkach i butelkach, które razem z kolegami w każdym odcinku dzierżyli w dłoniach. Z oczywistych względów nie mógł to być alkohol. Czym się zatem raczyli?

„Scenarzyści wymyślili w 2. lub 3. serii, że będziemy pili piwo, ale z puszek. W roku 2006 czy 2007 nie było można kupić pół litrowego napoju gazowanego, nie alkoholowego, żeby dawał ten “tsst”. Charakterystyczny dźwięk przy otwieraniu. Nasi rekwizytorzy, bo tutaj musimy wspomnieć o całej grupie technicznej, która była świetnie przygotowana, wymyśliła sobie, że można kupić niekoniecznie popularne napoje, ale są takie napoje gazowane w jednym ze sklepów dużej sieci meblowe – opowiadał w wywiadzie dla Świata Gwiazd. - Zrobili nalepki, że to jest piwo, tylko że te napoje to były napoje jabłkowe i gruszkowe i one były po prostu niesamowicie słodkie, więc w rzeczywistości to wyglądało tak, że my otwieraliśmy puszki, przykładaliśmy do ust i po prostu sam cukier, jak stwierdziliśmy to dobra dziękuje nie, wlewali nam wodę i my graliśmy dalej – przyznał.

Podobne odczucia co do serwowanych napojów miał także Sylwester Maciejewski, czyli Maciej Solejuk - Inaczej można by się zakleić tym sokiem gruszkowym, bo to prawdziwy ulepek. Słodycz w najgorszym wydaniu, mieszanina chemiczna barwników i ulepszaczy – opowiadał.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Świat Gwiazd