To zdarzyło się już w pierwszym odcinku „Familiady". Pamiętasz tę wpadkę?
„Familiada" zadebiutowała w 1994 roku i od razu zdobyła serca widzów, stając się weekendowym rytuałem wielu rodzin. Karol Strasburger nie raz musiał reagować z humorem na zaskakujące odpowiedzi uczestników. Już pierwszy odcinek programu zapisał się w historii dzięki jednej z takich niezapomnianych wpadek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy wystartowała „Familiada” i jak szybko zdobyła popularność wśród widzów.
- Kto od początku prowadził program i jaką rolę odgrywał w trudnych sytuacjach.
- Dlaczego pierwszy odcinek teleturnieju przeszedł do historii.
„Familiada” od lat towarzyszy Polakom
„Familiada" zadebiutowała 17 września 1994 roku i szybko zyskała ogromną popularność, przyciągając Polaków przed telewizory w każdy weekend. Gospodarzem programu od samego początku był Karol Strasburger, który niejednokrotnie musiał wykazać się refleksem i humorem w obliczu zabawnych pomyłek uczestników. W teleturnieju występują dwie drużyny, które walczą o wejście do finału. Ich zadanie polega na udzieleniu odpowiedzi na zadane przez prowadzącego pytanie. Jednak trzeba się wpasować w hasła ankietowanych.
Rozwiąż quiz z wiedzy ogólnej. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Prawda czy fałsz? Szybkie strzały z wiedzy o Polsce
Pod wpływem stresu i ograniczonego czasu uczestnicy często udzielali zaskakujących odpowiedzi. Niektóre z nich stały się kultowymi momentami w historii programu TVP. Już premierowy odcinek zapadł widzom w pamięć dzięki jednej z takich wpadek, która przeszła do historii.
W pierwszym odcinku teleturnieju pojawiła się wpadka. Wyłapaliście?
W pierwszym odcinku „Familiady” doszło do zaskakującej sytuacji, która na długo zapadła w pamięć widzów. Podczas rundy, zanim Karol Strasburger zdążył dokończyć pytanie, jedna z zawodniczek impulsywnie nacisnęła przycisk. Sama była zaskoczona swoją reakcją, podobnie jak prowadzący i jej przeciwniczka. Mimo wszystko zdecydowała się odpowiedzieć i spontanicznie powiedziała: „schabowy”. Ku zdumieniu wszystkich, jej odpowiedź trafiła na pierwsze miejsce w rankingu.
Sytuacja wywołała euforię w jednej drużynie i zdziwienie w drugiej. Strasburger wykorzystał ten moment, by przypomnieć zasady gry, ponieważ był to pierwszy taki przypadek w historii polskiej wersji programu. - No niestety, bardzo jest mi przykro, ale jest taki przepis. Jeżeli zawodnik przyciśnie w trakcie czytania pytania przeze mnie, ja go nie kończę, skoro trafi, to są to jego punkty. Takie jest prawo - wytłumaczył Strasburger i przeczytał do końca pytanie.
Źródło: Radio ZET/TVP