`

Ten wstrząsający thriller może być hitem roku w Polsce. Przeczytaj fragment

6 min. czytania
28.08.2025 11:32
Obserwuj nas na Google

Mroczna, fascynująca opowieść o miłości i jej granicach, a także o deprawującej sile władzy autora bestsellerów „Dostatek” i „Pobojowisko”. „Nieprzyjaciel” to nowa powieść Michaela Crummeya, za której przekład odpowiada Robert Sudół. Poniżej znajdziesz przedpremierowo fragment tej książki.

Michael Crummey
fot. Katrina Afonso/Wikimedia Commons
  • Nowa powieść Michaela Crummeya z przedpremierowym fragmentem.
  • Książka może stać się hitem roku na polskim rynku.
  • Deprawująca siła władzy zaskakuje czytelników.

"Nieprzyjaciel", Michael Crummey. Kiedy premiera wstrząsającej powieści?

Już 10 października nakładem Świata Książki w Polsce ukaże się polski przekład powieści „Nieprzyjaciel” autorstwa Michaela Crummeya. To autor bestsellerowych „Dostatku” oraz „Pobojowiska”. Na naszej stronie poniżej znajdziesz przedpremierowo fragment tej powieści, która może stać się jednym z największych literackich hitów roku w naszym kraju.

Fot.

Quiz: Klasyka polskiej literatury - czy wiesz, z której książki pochodzi ten fragment?

1/10 "Bo serce nie sługa, nie zna, co to pany, I nie da się przemocą okuwać w kajdany."

Fragment „Nieprzyjaciela”, powieści Michaela Crummeya

"Abe Strapp patrzył, jak kupiec z Jersey i jego córka wychodzą z kościoła. Poczuł, jakby świat, w którym pokładał wszystkie swoje nadzieje, oddalał się wraz z nimi. Za żadne skarby nie mógł sobie przypomnieć, czy posiadł tę służącą, jak twierdziła Wdowa. Najprawdopodobniej. Każda była przecież identyczna.

–Panna Purchase złoży pozew o uznanie dziecka! – zawołała Wdowa z głębi kościoła. – I o wsparcie pieniężne!

Woźny wpatrywał się w swoje stopy, ściągając i rozciągając usta, jakby próbował zebrać dość śliny, by splunąć. Nie do końca pojmował jeszcze, jak skutecznie Wdowa przekreśliła plany małżeńskie i co miało z tego wyniknąć. Woda dokoła pełna była szczątków zniweczonych zamierzeń, a on szukał dostatecznie dużego kawałka, by się go uchwycić i utrzymać na powierzchni.

Po raz pierwszy w życiu Abe Strapp wychwycił w tym mężczyźnie ledwo wyczuwalne wahanie i nagle doznał w trzewiach zwierzęcego wzmożenia, larwalnego impulsu, by za****ać kogoś na śmierć.

Dźgnął palcem Woźnego w klatkę piersiową.

–To twoja sprawka – powiedział.

–Pozostaje jedna możliwość do rozważenia – wtrąciła Wdowa. Dotarła do połowy nawy.

–Jaka mianowicie?

–Jesteśmy obecni i przygotowani do ceremonii ślubnej, czyż nie tak?

Clinch spojrzał na Wdowę, uśmiechającą się lekko w nawie. Wydawała się bezwzględna i spokojna.

–Nie słuchaj jej, panie Strapp.

–Testament nie określa przecież, kogo poślubisz, prawda? – wskazała Wdowa. – Powiedz teraz sakramentalne „tak”, a wrócisz do domu jako wyłączny właściciel spółki C. Strapp i Syn.

–Stracisz wszelkie widoki na interes Morelsa – przestrzegł Woźny.

–Na rany Chrystusa! – zakrzyknął Abe. – Przecież kupiec i tak nie pozwoli mi już tknąć swojej córki, prawda? A jakie ma znaczenie, kto leży pode mną w nocy?

Służąca z przerażeniem odrzuciła osobliwe oświadczyny.

–Nie mówiłaś, pani, że mam za niego wyjść – szepnęła.

–Ten człowiek – odparła Wdowa, wskazując ławę, w której Abe Strapp usadowił swoje pijane ciało – wkrótce stanie się najbogatszym kupcem na wybrzeżu.

Imogen Purchase spojrzała w głąb kościoła i z powrotem.

–Już nigdy nie będziesz musiała pracować w suszarni – ciągnęła Wdowa. – Ani chodzić z praniem nad Lustrzane Jezioro. Twoje dziecko będzie miało wszystko, czego dusza zapragnie.

Ze swego miejsca przy ołtarzu Woźny widział, że wyraz oporu powoli znika z twarzy dziewczyny, z całej jej postawy. Wszyscy odwrócili się w jego stronę, a Wdowa Caines skinęła głową.

Tak oto odbył się pierwszy ślub w Mockbeggar w nowym roku. Matterface i Heater stanęli za panem młodym, który wypowiedział „tak” i „amen”, a Wdowa Caines wystąpiła jako świadkowa Imogen Purchase.

–Ogłaszam was teraz mężem i żoną – powiedział Woźny w prawie pustym kościele.

Po wyjściu z kościoła kupiec z Jersey i jego córka przejechali przez całe Mockbeggar. Dziewczyna walczyła z zawrotami głowy, których nie czuła od pierwszych dni spędzonych jesienią na statku. Siedzieli w otwartych saniach, lecz nie odczuwała zimna. Była zszokowana tym, że oszczędzono ją minutę przed egzekucją.

W niewielkiej osadzie nie było widać żywej duszy, a spod śniegu wyglądały czarne skały i wzgórza. Wydawało się, że przemierzają świat pozbawiony kolorów, życia. Dziewczynę ogarnęło uczucie odrazy do tego miejsca. Nigdzie nie było ani skrawka równego terenu, a izby rybackie, magazyny, przybudówki i domy postawione na krzywych palach wyglądały jak drewniane owady przycupnięte na zboczach wzniesień, nad skalistą plażą i płyciznami w porcie. To skupisko wydawało się nietrwałym dziełem przypadku, które zmiecie do oceanu pierwszy większy sztorm. Dziewczyna wyobrażała sobie, jak fala biblijnych rozmiarów spada na brzeg i wciąga w głębiny całą osadę aż po ostatnią deskę.

Jej ojciec skierował konia i sanie w okolicę nad ogrodami Cainesa, dalej nad Lustrzane Jezioro i wzdłuż Skarpy nad Tinkershare Head do Nonsuch. Im bardziej oddalali się od kościoła, tym większa ulga ogarniała dziewczynę.

W drodze do domu nie zamienili ani słowa, a potem córka poszła wprost do swojego pokoju, podczas gdy kupiec odpiął konia od sań i wprowadził go do stajni. Usiadła na brzegu łóżka, z dłońmi w futrzanej mufce, czując złość, o jaką siebie nigdy nie podejrzewała. Związano ją i złożono na ołtarzu, a własny ojciec przyłożył jej nóż do szyi. Nagle dotarło do niej, że nie ma pojęcia, co w istocie oznacza przerwanie ceremonii. Czy jej zaręczyny z Abe’em Strappem są unieważnione? Czy nie zostanie zmuszona do poślubienia innego nieznajomego mężczyzny, z którym dożyje swych dni na tym surowym, niegościnnym wybrzeżu?

Zeszła na dół i zastała ojca siedzącego przy kominku.

Opiekał jabłko na ruszcie, jak to miał w zwyczaju każdego dnia w południe, obracając owoc co pewien czas, aby podgrzać sok w miąższu. Z początku unikał jej wzroku wpatrzony w ogień. W pokoju unosił się zapach pieczonego jabłka, słodki i lekko octowy. Kupiec zdjął jabłko z rusztu na talerz, przekroił je i odwrócił się, by zaoferować połowę córce.

–Ostatnie tej zimy – oznajmił.

Nie wiedziała, co miał na myśli.

–Beczka pusta – powiedział. – Następne dopiero jesienią.

Nie uroniła jednej łzy podczas całej tej gehenny w kościele, ani przez wszystkie dni rzygania na morzu, ani po spojrzeniu w oczy przeznaczonemu dla niej mężczyźnie, ani razu podczas miesięcy kwarantanny, kiedy była odcięta od wszystkich i wszystkiego, co ukochała. Lecz teraz rozkleiła się na widok parującego pomarszczonego jabłka.

–Obiecaj mi – powiedziała wśród własnych szlochów – obiecaj, że wrócę do domu, do matki i sióstr.

Ojciec wydawał się prawie tak samo oszołomiony wydarzeniami dnia i swoją w nich rolą jak córka. Bezradnie skinął głową.

–Wiosną – odparł. – Obiecuję ci, że wrócisz wiosną.

W następnych dniach zajęła się czesaniem wełny, robieniem na drutach i pisaniem do matki i sióstr tęsknych listów o upadłym świecie, w którym się znalazła, w którym kobiety noszą stroje mężczyzn, a własny ojciec zachowuje się bojaźliwie jak mała dziewczynka. Żaden z tych listów nie został wysłany przed jej powrotnym rejsem na wiosnę, ale zwracanie się bezpośrednio do matki i sióstr przyniosło jej pociechę. I nawet gdy dopadła ją choroba, zmuszała się do pisania codziennie tak długo, jak dawała radę. Każdy list był niczym supeł na sznurze wiążącym ją z miejscem pochodzenia, z ludźmi, którzy ją wspierali, dlatego trzymała się dzielnie mimo słabnących sił. W napadach najgorszej gorączki wielokrotnie prosiła o pióro i papier, choć szeroko otwartymi oczami wpatrywała się tępo w sufit, nie widząc nic. Ojciec siedział dzień i noc przy łóżku chorej córki i nierzadko spostrzegał, że wykonuje ona ruchy prawą ręką, jakby pisała słowa w powietrzu nad głową.

Anna Morels była ostatnią osobą na wybrzeżu, która umarła podczas zarazy tamtego roku, w Dniu Świętego Walentego. Woźny zapytał jej ojca o okoliczności pogrzebu, ale ten nie chciał słyszeć o pochowaniu dziecka na Nowej Fundlandii. Kazał ubrać córkę w jej suknię ślubną i umieścił ją w beczce wypełnionej rumem, po czym wieko zapieczętowano. Znalazł listy, które napisała, i przeczytał wszystkie przy kominku, w którym upiekł ostatnie jabłko w roku. Gdy skończył czytać, położył listy na węglach. Kartki i zawarte na nich myśli rozbłysły na krótko, po czym zgasły w dymie i popiele.

Zwłoki dziewczyny w dziwnym drewnianym sarkofagu załadowano na pierwszy statek płynący do Europy w maju następnego roku, podczas ostatniej śnieżycy w sezonie. Została odesłana do domu, aby być z matką i siostrami, jak jej obiecano.

Był to jedyny prawdziwy akt dobroci, na jaki ojciec kiedykolwiek zdobył się wobec swojego dziecka."

Autor Michael Crummey, przekład Robert Sudół.

Fot.

Źródło: Radio ZET/Świat Książki