Tak celebrowano święta w PRL-u. Widzowie pokochali tę serialową scenę
Święta Bożego Narodzenia często stają się tłem dla fabuły filmów i seriali. Twórcy uwielbianych produkcji od dekad sadzają bohaterów przy świątecznym stole, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, jak ten magiczny czas celebrowano nawet kilkadziesiąt lat temu. Jeśli zastanawiacie się, jakie tradycje były „na topie” w PRL-u, idealnym źródłem może okazać się serial „Daleko od szosy”. Jedna ze scen tej kultowej produkcji wiele mówi na temat tego, jak obchodzono wówczas te święta.
- Święta Bożego Narodzenia od dekad pokazywane są w filmach i serialach.
- Dzięki produkcjom sprzed lat możemy zobaczyć, jak na przestrzeni dekad zmieniał się sposób portretowania tego magicznego czasu.
- Serial „Daleko od szosy” ukazywał tradycyjne święta w PRL-u.
Święta w „Daleko od szosy”
Akcja serialu „Daleko od szosy” rozgrywa się w latach 70. W jednym z odcinków, główni bohaterowie – Ania i Leszek, wybierają się na wieś do domu rodzinnego Góreckiego, gdzie wspólnie z bliskimi mężczyzny świętują Boże Narodzenie. W trwającej kilka minut scenie, możemy zaobserwować, jak ważne było wówczas podtrzymywanie tradycji. W salonie, w którym spędzano czas, królowała wysoka, żywa choinka, ozdobiona kilkoma bombkami, kolorowym łańcuchem z papieru, jabłkami, szyszkami i cukierkami, z których nierzadko pozostawały jedynie… papierki. Rodzina kolędowała, rozmawiała o bieżących tematach i spożywała świąteczne potrawy, wśród których nie mogło zabraknąć pierogów, kapusty z grochem, czy kompotu. Istotny był także podział obowiązków – podczas gdy wszystkie panie zajmowały się sprzątaniem ze stołu i przygotowywaniem słodkiego poczęstunku, panowie mieli czas na raczenie się trunkami.
Quiz: Nie poradzisz sobie z naszym quizem o najlepszych piosenkach z czasów PRL
Serial „Daleko od szosy” nie ubarwiał jednak tego okresu. Choć w rodzinie Leszka panowała sielska i pełna ciepła atmosfera, inaczej ten czas spędzali rodzice Ani. Mama Popławskiej, która nigdy nie zaakceptowała jej związku z Góreckim, została na Wigilii zupełnie sama. Ania natomiast spędzała ten wieczór bez męża, który jako kierowca autobusu, otrzymał nocną zmianę.
„Daleko od szosy”. Serial nawiązuje do prawdziwej historii
Autentyzm opowiadanej historii stał się zresztą jednym z najbardziej docenianych przez widzów elementów serialu. Być może nie każdy wie, ale scenariusz do produkcji powstał na bazie opowiadania jednego z uczniów technikum samochodowego, który w ramach pracy domowej z języka polskiego opisał „swoją drogę do szkoły”. Potencjał w opowiadaniu od razu dostrzegł nauczyciel Henryk Czarnecki, który postanowił na jego podstawie napisać książkę. Uczniem, który stał się pierwowzorem Leszka Góreckiego był Lechosław Uciński.
„Powiedziałbym, że 90 proc. tego, co widzowie zobaczyli, jest szczerą prawdą, jeden do jednego” – zdradził po latach magazynowi „Świat i Ludzie”. Uciński, podobni jak Górecki, ożenił się z poznaną podczas wakacji na wsi studentką Anią, z którą doczekał się dwójki dzieci.
Źródło: Radio ZET