To nie ona miała zagrać Rachel Green. Rozważano brunetkę

2 min. czytania
30.10.2024 15:14
Obserwuj nas na Google

Rachel Green, grana przez Jennifer Aniston, to bardzo lubiana postać serialu "Przyjaciele". Trudno sobie wyobrazić w tej roli kogoś innego. A jednak — miała ją zagrać inna aktorka. To niesłychane, kogo wybrano wcześniej.

Przyjaciele
fot. Warner Bros TV/Collection Christophel/East News

To nie ona miała grać w "Przyjaciołach" Rachel Green

Serial " Przyjaciele" jest jedną z kultowych produkcji lat 90. i ciąż cieszy się olbrzymią popularnością — nawet jeśli wiele scen wzbudza dziś duże kontrowersje, często słusznie. Przez lata widzowie żyli nadzieją na powstanie jakiejś nowej serii. Teraz jednak, kiedy mija już rok od śmierci serialowego Chandlera, czyli Matthew Perry'ego, szanse na to zgasły.

 

Mimo to, fani serialu chętnie wracają do powtórek serii, a także śledzą losy aktorów, którzy grali słynnych bohaterów i poznają nowe ciekawostki na temat hitu lat 90. Nie wszyscy jednak wiedzą, że tak naprawdę to nie Jennifer Aniston początkowo miała być serialową Rachel Green. Kto miał zagrać roztrzepaną kelnerkę z "Central Perk"? Okazuje się, do roli typowano Courtney Cox, czyli odtwórczynię roli Moniki.

Courtney Cox miała być Rachel Green

Fani "Przyjaciół" z pewnością w roli sympatycznej Rachel nie wyobrażają sobie dziś nikogo innego, niż właśnie Jen Aniston. Tymczasem ona została obsadzona w roli właściwie jako ostatnia. I to wszystko tylko dzięki temu, że Cox stwierdziła, że lepiej pasuje do niej postać Moniki i zwolniła rolę Rachel, do której się przymierzała. - Z jakiegoś powodu myślałam, że bardziej utożsamiam się z Moniką. Jestem do niej bardzo podobna… Nie jestem tak czysta jak Monika, ale jestem schludna. I nie jestem tak rywalizująca, chociaż niektórzy ludzie, mój partner Johnny McDaid, powiedzieliby, że jestem - tłumaczyła Cox w jednym z wywiadów.

Jednak w rzeczywistości duża część obsady serialu mogła wyglądać inaczej. Co byście powiedzieli na to, że zamiast Lisy Kudrow zwariowaną Phoebe Buffay gra Ellen DeGeneres? Albo gdyby Hank Azaria, aktor grający chłopaka Phoebe, był Joeyem, a Mitchell Whitfield, czyli narzeczony Rachel — Barry, zagrał Rossa Gellera? Tak właśnie mogło być, bo wszyscy oni startowali właśnie do obsadzenia wymienionych ról. Trudno powiedzieć, jakby serial wyglądał, ale dziś nikt już chyba nic by zmieniać nie chciał.

Źródło: Radio ZET/hiddenremote.com/kultura.gazeta.pl