Polacy uważają, że to najlepszy odcinek „Miodowych lat". Aktor wyjawił prawdę

2 min. czytania
13.10.2025 14:25
Obserwuj nas na Google

Polacy zgodnie twierdzą, że to jeden z najlepszych odcinków kultowego sitcomu „Miodowe lata”. Choć minęły lata od premiery, serial wciąż rozbawia do łez i przyciąga kolejne pokolenia widzów. Teraz Artur Barciś ujawnił, co naprawdę działo się za kulisami i dlaczego jeden epizod był wyjątkowy także dla ekipy serialu.

"Miodowe lata"
fot. Kadr z seialu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Który odcinek „Miodowych lat” Polacy uważają za najlepszy.
  • Jak wyglądały kulisy nagrań z udziałem publiczności.
  • Co Artur Barciś zdradził o reakcjach aktorów i widzów na planie.

Kultowy odcinek i kulisy produkcji

„Miodowe lata” to kultowy polski sitcom emitowany w latach 1998–2003, oparty na amerykańskim formacie „The Honeymooners”. Serial opowiada o perypetiach dwóch zaprzyjaźnionych rodzin z warszawskiej Woli, skupiając się na zabawnych przygodach motorniczego Karola i jego sąsiada Norka.  Polacy od lat debatują, który odcinek „Miodowych lat” zasługuje na miano najlepszego — wedle opinii wielu fanów jest nim odcinek pt. „Smak wolności”. Ten fragment serialu zyskał kultowy status nie tylko z powodu śmiechu i niecodziennych sytuacji, ale także dlatego, że aktorzy przyznają w rozmowach, iż tamte nagrania były szczególne.

Rozwiąż quiz serialowy. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: „Rodzina zastępcza” czy „Miodowe lata”? Przypisz cytat do serialu

Mikulski/AKPA/Prończyk/AKPA
1/20 "Nie karoluj mi teraz!"

W wywiadzie dla programu „Halo, tu Polsat” Artur Barciś ujawnił, że serial „Miodowe lata” w przeciwieństwie do wielu innych produkcji, był nagrywany z udziałem publiczności — w teatrze, a reakcje widzów nie były doklejane w postprodukcji. Każdy odcinek kręcono dwukrotnie z inną widownią, by w razie pomyłek mieć zapasową wersję.

Myśmy nagrywali „Miodowe lata”, o czym mało kto wie, przy udziale publiczności. Na żywo w teatrze. Nagrywaliśmy każdy odcinek dwa razy, za każdym razem przy innej publiczności - zdradził Artur Barciś.

 

Śmiech na planie i ulubiony odcinek widzów

Barciś wyznał ponadto, że on sam i Cezary Żak niekiedy nie potrafili powstrzymać śmiechu. Podczas czytania scenariuszy i prób scenicznych sala reagowała salwami śmiechu już na etapie przygotowań.  Aktor wspomniał, że w trakcie pracy nad odcinkiem „Smak wolności” emocje sięgały zenitu — zarówno w sztuce aktorskiej, jak i wśród publiczności, która reagowała na żywo na to, co działo się na scenie. Zdaniem Barcisia właśnie „Smak wolności” zyskał miano ulubionego epizodu przez fanów.

To jest według „miodowologów” najlepszy odcinek ze wszystkich. Jak czytaliśmy scenariusz na próbach, to się tak śmialiśmy, że baliśmy się, że my tego nie nagramy - opowiedział Barciś.

Źródło: Radio ZET/Halo, tu Polsat