Niewiarygodne, jak wyglądał w młodości. Słynny „Kwiczoł” uchodził za amanta
Bogusz Bilewski był jednym z najpopularniejszych aktorów PRL. Choć dziś wielu kojarzy go przede wszystkim z postacią zbójnika Kwiczoła z „Janosika”, artysta miał w dorobku wiele innych, ciekawych postaci. Pewnie nie każdy wie, że karierę rozpoczynał od wcielania się w… amantów. Na zdjęciach z młodości trudno go rozpoznać!
- Bogusz Bilewski zyskał sympatię widzów m.in. dzięki roli Kwiczoła w serialu „Janosik”.
- Zanim jednak został aktorem charakterystycznym, grał… amantów.
- Na niektórych kadrach trudno go rozpoznać. Poniżej znajdziecie jedno z jego zdjęć z młodości.
Niezapomniany Kwiczoł z „Janosika”
Bogusz Bilewski przez lata zachwycał na ekranach, grając u najwybitniejszych polskich reżyserów. Jego talent ceniły takie sławy, jak Wojciech Jerzy Has, Jerzy Passendorfer, czy Jerzy Hoffman. Dziś wielu widzów z sentymentem wspomina jego występy w kultowych polskich produkcjach. Artysta zagrał m.in. w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”, „Przygodach Pana Michała”, „Potopie”, czy wreszcie „Janosiku”. To właśnie rola w ostatnim z wymienionych przyniosła mu największą sympatię Polaków.
Aktor wcielił się w jednego z górali – zbójnika Kwiczoła, przyjaciela Janosika i ważnego członka jego bandy. Bohater grany przez Bilewskiego był niezrównanym kompanem biesiad, kawalarzem i człowiekiem, który nie przepuścił żadnej okazji do dobrej zabawy. To zamiłowanie do hulanek przejawiał także sam aktor, który – jak przekazywano w anegdotach z planu – bardzo lubił się bratać z góralami. Ucząc się ich gwary, co wieczór biesiadował, nie szczędząc grosza na alkohol i wyśmienite jedzenie. „Bilewski przepuścił z kompanami kilka pensji, a nawet sprzedał trabanta, żeby mieć na kolejne popijawy.” – opowiadał po latach Witold Pyrkosz, czyli serialowy Pyzdra.
Quiz: Tylko mistrz pozna amantów z PRL-u po jednym zdjęciu. Dasz radę? [Quiz]
Na początku kariery grał… amantów
Zanim jednak aktor przybrał na wadze, zapuścił brodę i zaczął poświęcać się hulankom, co na dobre połączyło go z mianem „aktora charakterystycznego”, w branży przyklejono mu inną łatkę – łatkę amanta. Mało kto zapewne wie, że artysta zaczynał swoją karierę od występów w Teatrze Dramatycznym (dawniej Teatr Domu Wojska Polskiego) i roli Romea w spektaklu „Romeo i Julia”.
„Mam przed oczami jego młodzieńczą, pełną uroku rolę Romea, którego grał w roku 1956 w tragedii Szekspira. Oczarował publiczność i krytyków prawdą wewnętrznego przeżycia i piękną, szlachetną urodą” - wspominał Bilewskiego kolega po fachu Witold Sadowy.
Dzięki wielkiemu talentowi i wspomnianej urodzie, artysta szybko odnalazł swoje miejsce w świecie filmu. Najpierw dostał niewielką rolę w wojennych „Godzinach nadziei” (1955), potem propozycje posypały się jak z rękawa. Zagrał postacie pierwszoplanowe m.in. w „Zimowym zmierzchu” (1956), i „Dwojgu z wielkiej rzeki” (1958). Na kadrach z tych filmów trudno w nim rozpoznać niezapomnianego Kwiczoła.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Film Polski