`

Dlaczego u Lema są tylko mężczyźni? Wytknął mu to amerykański pisarz

3 min. czytania
29.11.2024 17:17
Obserwuj nas na Google

Choć Stanisław Lem to uznany i szanowany pisarz, który podbił sci-fi, to miał on kilku przeciwników. Głównie Amerykanów, ponieważ pisarz dość ostro wypowiadał się na temat amerykańskiej, jego zdaniem pełnej drewnianych dialogów, fantastyki. Konkurencja wypominała mu z kolei, że się boi kobiet. Bo jeśli jest inaczej, to dlaczego w jego książkach praktycznie nie ma damskich postaci? Znawczyni literatury Stanisława Lema niejednokrotnie stawała przed tym problemem. I ma swoją teorię. 

Stanisław Lem portret
fot. Polska Press/East News

Przeciwnicy Stanisława Lema

Stanisław Lem to jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy XX wieku. Futurystyczne wizje technologii i kosmosu łączące głębokie kwestie filozoficzne dotyczące natury ludzkiego umysłu, granic poznania oraz etyki sprawiły, że jego twórczość zdobyła międzynarodowe uznanie, szczególnie w dziedzinie literatury science fiction. Jego twórczość wyróżnia się także satyrycznym i ironicznym spojrzeniem na ludzką kondycję oraz rozwój cywilizacyjny. W “Bajkach robotów” Lem ukazuje obraz postaci robotów i maszyn o tak ludzkich zachowaniach, że trudno się oprzeć wrażeniu, że są one ludzkim, dość prześmiewczym odbiciem. 

 

Choć Lemowi nie można odebrać ogólnego szacunku w świecie literatury, to warto wiedzieć też, że pisarz miał też swoich wrogów. Głównie konkurencję z amerykańskiego środowiska sci-fi. Zaczęło się od tego, że Lem, który został honorowym członkiem Stowarzyszenia Amerykańskich Pisarzy Science Fiction, nie docenił swojego tytułu. Zarzucał kolegom po piórze powierzchowność, brak głębszych wartości literackich, nieudane dialogi. Trzy lata później stowarzyszenie cofnęło honorowe członkostwo autora “Cyberiady”. To w wielu pozostawiło pewien niesmak, a Philip K. Dick, którego Stanisław Lem wyjątkowo otwarcie cenił, postanowił złożyć donos do FBI, w którym sugerował, że Polak w rzeczywistości nie istnieje. Więcej przeczytacie o tym tutaj:  Legendarny pisarz nie wierzył, że Lem istnieje. Wietrzył skomplikowany spisek.

Stanisław Lem i kobiety w literaturze 

Oskarżenia o nieistnienie to amunicja mocnego kalibru, jednak wielu zwracało uwagę na inne “niedociągnięcia” pisarza. Na przykład na małą ilość postaci kobiecych w jego twórczości. Tematowi temu wielokrotnie przyglądała się Agnieszka Gajewska - kierowniczka Pracowni Krytyki Feministycznej, ale też znawczyni literatury Stanisława Lema.

- Wiele takich koncepcji, które w twórczości Lema można uznać za mizoginicznie, wynika z tego, że on był w ogóle trochę mizantropem i rozdawał razy po równo niezależnie od płci. Rzeczywiście niewiele jest tych postaci kobiecych, a jeżeli są, to potraktowane schematycznie. Istnieje za to kilka feministycznych interpretacji twórczości Lema, szczególnie "Solaris" - czytamy jej wypowiedź na portalu culture.pl.

- Te wątki w biografii odtwarzam poprzez konkretne postacie kobiece. Z jednej strony jest to aspekt codzienności. Lem otoczony był kobietami, które prowadzą dom, ale jednocześnie pracują zawodowo, a on też jest elementem tej układanki, który ma swoje zadania do wykonania. Bez ich pomocy trudno by mu było jednak funkcjonować w życiu codziennym - dowiadujemy się dalej. Co ciekawe, wpływ na twórczość Stanisława Lema kobiety miały bardzo duży. Mowa między innymi o korespondencji i dyskusjach z Ariadną Gromową, Ursulą Le Guin czy Heleną Eilstein.

Quiz: Te książki ukształtowały Polaków. Ile lektur szkolnych pamiętasz?

1/18 Powieść Henryka Sienkiewicza, której akcja rozgrywa się w Afryce to

- Zresztą Lem nie wyróżniał się pod tym względem na tle dwudziestowiecznego science fiction pisanego przez mężczyzn. Wyjątkiem jest "Obłok Magellana", w którym kobiety i mężczyźni lecą razem założyć kolonię na innej planecie. Lem wspominał, że przy tych pierwszych powieściach wzorem pisania o relacjach międzyludzkich był dla niego Żeromski. Jak sobie pomyślimy o wątkach kobiecych u Żeromskiego, to też widzimy raczej schematyczne postaci niż pogłębione portrety psychologiczne - stwierdziła dalej. - Kurt Vonnegut w swoim eseju o Lemie stawiał hipotezę, że w jego utworach nie są sportretowane kobiety i dzieci, bo Lem nie byłby w stanie pokazać jakiegokolwiek okrucieństwa w stosunku do nich. Z kolei Lem w swojej definicji science fiction uważał, że jest to proza realistyczna, która dotyczy przyszłości. A jego nie interesowała proza obyczajowa, tylko globalne problemy. Sarkał później na ekranizacje swoich powieści, w których rozbudowywano wątek romansowy - zwracałą uwagę Agnieszka Gajewska na łamach culture.pl. 

Źródło: Radio ZET/culture.pl