HBO Max wrzucił dziś kultową komedię, która zawsze bawi do łez
Ta produkcja rozbawi nawet największych malkontentów. Już od dzisiaj w cyfrowej bibliotece HBO Max dostępna jest kultowa hollywoodzka komedia. W filmie wystąpiły gwiazdy znane z największych hitów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto zagrał w kultowej amerykańskiej komedii.
- O czym opowiada fabuła filmu dostępnego na HBO Max.
- Jak na produkcję zareagowali krytycy oraz widzowie.
O czym opowiada fabuła komedii, w której wystąpiła plejada gwiazd?
Platformy streamingowe lubią od czasu do czasu przypominać widzom tytuły, które - choć mają już swoje lata - wciąż działają bezbłędnie. Tym razem HBO Max dorzucił do swojej biblioteki film, który dla wielu widzów pozostaje jedną z najbardziej bezczelnych i jednocześnie najzabawniejszych komedii ostatnich lat. Mowa o "Millerach” - produkcji, która udowadnia, że dobry humor nie starzeje się wcale tak szybko.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka
Film z 2013 roku w reżyserii Rawsona Marshalla Thurbera to przykład kina rozrywkowego, które nie udaje niczego więcej, niż jest - i właśnie dlatego działa. W obsadzie znalazła się plejada rozpoznawalnych nazwisk: Jennifer Aniston, Jason Sudeikis, Emma Roberts czy Will Poulter, którzy tworzą ekranową "rodzinę” z przypadku. I to właśnie ta chemia między bohaterami stanowi o sile całej historii.
Punkt wyjścia jest prosty, ale nośny: drobny diler marihuany wpada w kłopoty i, by się z nich wyplątać, organizuje fikcyjną rodzinę, która ma pomóc mu w przemycie narkotyków z Meksyku do Stanów Zjednoczonych. Brzmi absurdalnie - i dokładnie tak jest. Twórcy nie próbują nawet uciekać od tej konwencji, zamiast tego budując na niej kolejne warstwy komizmu, opartego zarówno na sytuacjach, jak i charakterach postaci.
Jak na hollywoodzką produkcję zareagowali widzowie i krytycy?
Choć krytycy przyjęli film raczej chłodno, zarzucając mu nierówność i fabularne uproszczenia, widzowie zareagowali zupełnie inaczej. "Millerowie” zarobili na świecie aż 270 milionów dolarów przy stosunkowo niewielkim budżecie, a z czasem zyskali status produkcji, do której chętnie się wraca. To jeden z tych tytułów, które lepiej sprawdzają się w domowym seansie niż w analitycznym spojrzeniu recenzenckim.
Co stanowi mocną stronę "Millerów"?
Na ekranie dużo się dzieje - od nieudanych prób przekroczenia granicy, przez serię coraz bardziej absurdalnych komplikacji, aż po konfrontację z bezwzględnym bossem kartelu. Po drodze pojawia się wszystko to, co w komedii drogi najważniejsze: konflikty, nieporozumienia, wymuszone relacje, które z czasem zaczynają nabierać autentyczności. Bohaterowie, choć początkowo są dla siebie obcy, stopniowo tworzą coś na kształt prawdziwej rodziny - nawet jeśli zbudowanej na kłamstwie.
Nie bez znaczenia pozostaje też obsada drugoplanowa, z Edem Helmsem i Nickiem Offermanem na czele, która skutecznie podkręca tempo i dorzuca kolejne komediowe akcenty. Z kolei Will Poulter, nagrodzony między innymi statuetką BAFTA Rising Star, kradnie wiele scen swoją nieporadnością i specyficznym urokiem.
Historia powstawania filmu pokazuje zresztą, że sukces nie był oczywisty - projekt przez lata tkwił w produkcyjnym zawieszeniu, zmieniał twórców i koncepcje, by ostatecznie trafić na ekrany dopiero w 2013 roku. Być może właśnie ta długa droga sprawiła, że finalnie udało się stworzyć film, który - mimo swoich niedoskonałości - trafia w gusta szerokiej publiczności.
Dziś "Millerowie” funkcjonują już jako współczesna klasyka lekkiej, niepoprawnej komedii. To kino bez ambicji moralizatorskich, za to z wyraźnym nastawieniem na rozrywkę – momentami rubaszną, momentami absurdalną, ale przede wszystkim skuteczną. Jeśli więc ktoś szuka filmu, który naprawdę potrafi rozbawić do łez, powrót do tej historii na HBO Max wydaje się wyborem więcej niż oczywistym.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia