"Jedna z najpiękniejszych kobiet w polskim kinie" obchodziłaby dziś 86. urodziny

3 min. czytania
22.10.2026 07:35
Obserwuj nas na Google

22 października 1940 roku przyszła na świat Zofia Marcinkowska - jedna z najzdolniejszych i najpiękniejszych polskich aktorek lat 60. Wielką sławę i uznanie przyniosła jej kreacja w cenionym filmie Kazimierza Kutza – „Nikt nie woła”. Choć rola Lucyny miała być dopiero początkiem wielkiej kariery artystki, nieoczekiwanie okazała się jej ostatnim zawodowym sukcesem. Gwiazda zmarła zaledwie trzy lata po premierze kultowego obrazu, a okoliczności jej śmierci do dziś budzą ogromne poruszenie.

Kobieta z krótkimi, falowanymi włosami, patrząca w dół, dotyka szyby okna. Czarno-biała fotografia.
fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były początki kariery Zofii Marcinkowskiej w Krakowie.
  • Dlaczego Zofia Marcinkowska musiała opuścić warszawską uczelnię.
  • Które role przyniosły Zofii Marcinkowskiej sławę w polskim kinie.
  • Jakie okoliczności doprowadziły do tragicznej śmierci aktorki.
Nie przegap

Wróżono jej wielką karierę

Zofia Marcinkowska urodziła się w Wieliczce. Nazwisko odziedziczyła po ojczymie – lekarzu Włodzimierzu Marcinkowskim, drugim mężu Janiny Goettel. Jej ojciec – prawnik i działacz ruchu oporu, Tadeusz Pietsch – zginął w powstaniu warszawskim 8 sierpnia 1944 roku. Zofia wychowywała się w Krakowie, gdzie ukończyła szkołę podstawową, liceum i rozpoczęła studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Już jako studentka pierwszego roku miała okazję wystąpić w filmie „Lunatycy” Bohdana Poręby, w którym wcieliła się w Basię Witecką. Ze względu na złamanie regulaminu uczelni (studentom nie wolno było wówczas występować w filmach), na początku lat 60. musiała opuścić mury uczelni. Naukę kontynuowała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, którą ukończyła w 1962 roku.

Najpiękniejsze polskie aktorki. Co o nich wiesz? Resztę artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Najpiękniejsze kobiety PRL. Poznasz je po 1 zdjęciu z młodości?

Screen Filmpolski.pl
1/15 Aktorka ze zdjęcia to

W stolicy jej kariera nabrała tempa. Młodziutka aktorka zwracała uwagę nie tylko wielkim talentem, ale i zjawiskową urodą. Jej urokowi nie mógł się oprzeć m.in. Bohdan Łazuka. „Jedna z najpiękniejszych kobiet w polskim kinie. Miała chabrowe oczy, delikatny nosek, kilka piegów i wielką kulturę osobistą, do tego duży biust” – wspominał po latach. Artystom udało się nawet stworzyć związek, jednak ich relacja nie przetrwała próby czasu. Marcinkowska rzuciła się wówczas w wir pracy, a owocem jej starań była główna rola kobieca w filmie Kazimierza Kutza – „Nikt nie woła”. Mówi się, że w castingu pokonała takie gwiazdy, jak Beata Tyszkiewicz i Elżbieta Czyżewska.

W cenionej produkcji z 1960 roku wcieliła się w Lucynę, dziewczynę, w której zakochuje się główny bohater dramatu – dezerter wojenny Bożek „Bohdan Nieczuja” (Henryk Boukołowski). Choć film początkowo przyjęto chłodno, zarówno widzowie, jak i krytycy nie kryli zachwytów nad talentem aktorskim Marcinkowskiej. Artystka z miejsca została okrzyknięta nadzieją polskiego kina.

Dwoje młodych ludzi w czarno-białym zdjęciu, zachwyconych sobą, w intymnej chwili.
Fot. Muzeum Kinematografii w Łodzi
Kadr z filmu \"Nikt nie woła\"

Tragiczne losy Zofii Marcinkowskiej

Mimo ogromnego sukcesu nie zamierzała jednak kontynuować kariery w Warszawie. Po odebraniu dyplomu przeprowadziła się do Krakowa, gdzie otrzymała etat w Teatrze Starym. To właśnie w tym czasie sporo zmieniło się także w jej życiu prywatnym. Marcinkowska spotkała na swojej drodze starszego o blisko dekadę aktora, Zbigniewa Wójcika. Choć mężczyzna nie miał w środowisku zbyt dobrej opinii, szybko zdołał oczarować wschodzącą gwiazdę. Przez wiele miesięcy tworzyli burzliwy, pełen przemocy, związek, który ostatecznie rozpadł się w wyniku tragedii. 8 lipca 1963 roku, nadużywający alkoholu Wójcik po raz kolejny wrócił do mieszkania pijany. Między kochankami doszło wówczas do kłótni i szarpaniny. Marcinkowska, chcąc uniknąć kolejnego ciosu, odepchnęła mężczyznę, a ten uderzył głową o kant zlewozmywaka. Zrozpaczona aktorka, myśląc, że zabiła ukochanego, także odebrała sobie życie. „Nie mogę bez niego żyć” – napisała w liście pożegnalnym i krótko później odkręciła gaz. Jak się później okazało, w tamtej chwili Wójcik jeszcze żył. Parę znaleziono po kilku godzinach, ale nie udało się już ich uratować. W chwili śmierci aktorka miała zaledwie 22 lata. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/kultura.gazeta.pl