Steczkowska szykuje na Eurowizję coś specjalnego. Czegoś takiego jeszcze nie było
Justyna Steczkowska bierze udział w polskich preselekcji do Eurowizji 2025. W poniedziałek w Radiu ZET odbyła się premiera eurowizyjnej wersji „Gai”, a sama artystka opowiedziała o utworze i intensywnych przygotowaniach do występu. Co ciekawe, w jej piosence pojawia się element, którego Eurowizja jeszcze nie widziała.
Justyna Steczkowska o Eurowizji 2025 i „Gai”. Szykuje coś specjalnego
Justyna Steczkowska jest jedną z finalistek polskich preselekcji do Eurowizji 2025, które odbędą się już 14 lutego. Dziesięciu kandydatów zmierzy się w koncercie finałowym transmitowanym na antenie TVP2, a zwycięzcę wybiorą widzowie w głosowaniu SMS.
Piosenkarka pojawiła się w Radiu ZET, gdzie premierowo zaprezentowaliśmy nową, eurowizyjną wersję utworu „Gaja”. Steczkowska nie tylko wydłużyła utwór do trzech minut (na tyle maksymalnie zezwala regulamin Eurowizji - przyp. red.), dodając m.in. dodatkowe wokalizy, dance break i fragmenty w języku angielskim.
- Pojawiło się takie mrugnięcie oka do publiczności, która tam jest, żeby mogła lepiej zrozumieć piosenkę, ale uważam, że ona w języku polskim brzmi bardzo dobrze. Ale w ogóle kocham język polski i akurat do tego typu utworów, gdzie to jest bardzo rytmiczne, to taki twardy język bardzo pasuje. (…) To rozbudowana wersja, 30 sekund dłuższa, po to, żeby to było spektakularne show, nad którym pracujemy. Dzisiaj zaczęliśmy pierwsze próby z tancerzami. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że cały koncert 14 lutego, wszyscy artyści, którzy biorą w nim udział, będą dla Was zachwycający i to będzie miły wieczór spędzony razem z nami.
Eurowizyjna wersja piosenki „Gaja” została wzbogacona także o tzw. słowiańskie agmy nawiązujące bezpośrednio do refrenu „Witch Tarohoro", zeszłorocznej piosenki Justyny Steczkowskiej na Eurowizję. Starożytne mantry wykorzystywane były przez dawnych Słowian jako zaklęcia. Warto dodać, że wspomniane agmy to element, który na Eurowizji jeszcze nigdy się nie pojawił.
- Te agmy są piękne. Wspierały ludzi w dawnych czasach, kiedy byliśmy jeszcze zlepkiem słowiańskich plemion. To kawał historii nas samych, Słowian. To słowa niosące dobrą energię. Miłość, zrozumienie, kontakt ze światem, pomaganie sobie w problemach. Każde słowo ma swoją energię, moc i znaczenie.
Polskie preselekcje do Eurowizji 2025. Justyna Steczkowska o występie
To drugi rok z rzędu, kiedy Justyna Steczkowska próbuje swoich sił w polskich preselekcjach. W 2024 roku artystka chciała powrócić na Eurowizję z utworem „Witch Tarohoro”, ale jurorzy zdecydowali ostatecznie, że w konkursie wystąpi Luna z piosenką „The Tower”. Wokalistka początkowo nie planowała ponownie brać udziału w eliminacjach.
- Piosenka „Witch Tarohoro” była lepsza, jeśli chodzi o Eurowizję, bo została skonstruowana specjalnie na ten konkurs. Była doskonale przemyślana i długo nad nią pracowaliśmy, żeby to wyglądało, brzmiało i było prawdziwym show. Uważam, że była bardzo dobra. Takie decyzje zostały podjęte i nie ma co do tego wracać. Dlatego też nie wybierałam się już za bardzo w tym roku, ale fani mnie zmobilizowali. I tak nagrywałam płytę, więc wrzuciłam na media społecznościowe: Słuchajcie, a może „Gaja” na Eurowizję? Trochę pół żartem, pół serio. Okazało się, że wszyscy się zakręcili tym pomysłem. Zaczęło to być bardzo viralowe. Wtedy zaczęłam myśleć, że jeśli coś wybiorę na Eurowizję, to prawdopodobnie będzie ta piosenka.
Artystka zdradziła naszym słuchaczom, że rozpoczęła już intensywne prace nad występem, który zaprezentuje już 14 lutego.
- Pracujemy nad tym. To nie jest łatwe. Nie chodzi tylko o to, co zatańczymy, ale też, co pokaże telewizja. Trzeba rozrysować każdą scenę. Oczywiście mam na to wpływ. Telewizja jest bardzo miła dla wszystkich artystów. Skontaktowała nas z odpowiedzialnymi za to ludźmi. Każdy może stworzyć swoje show i każdy się tym zajmuje z pomocą telewizji. Wiem, co chcę pokazać. Wiem, jak to ma wyglądać. Staram się. Czekam na nowe możliwości choreograficzne z naszymi tancerzami. Jest to ogrom pracy. Tak dynamicznie śpiewać i tańczyć w jednym momencie to nie jest łatwa rzecz. Dla mnie jest to najtrudniejsze.