Utwór powstał w latach 30., ale do dziś „tango samobójców” nuci cała Polska

2 min. czytania
18.10.2024 10:51
Obserwuj nas na Google

Piosenka „To ostatnia niedziela” to przedwojenny utwór, który zyskał ogromną popularność dzięki występom Mieczysława Fogga. Towarzyszył tym, którzy walczyli podczas wojennej zawieruchy, ale i także nieszczęśliwie zakochanym. Wszak to właśnie o bolesnym rozstaniu opowiada. Przez wielu nazywany „tangiem samobójców”, z biegiem lat stał się prawdziwym szlagierem i muzycznym symbolem pożegnań.

Mieczysław Gogg
fot. Nardodowe Archiwum Cyfrowe/YouTube

Polacy pokochali tango

Tango narodziło się na początku XX wieku w Buenos Aires. Początkowo jako muzyka wykonywana głównie w podrzędnych lokalach i domach publicznych na przedmieściach, szybko zyskała popularność i trafiła m.in. do Europy. Tango śpiewali i tańczyli Francuzi, a w 1913 roku zachwyciło także Polaków. Warszawiacy po raz pierwszy zetknęli się z tym tańcem w wodewilu „Targ na dziewczęta”. Patrząc na pełne euforii reakcje i rodzimy twórcy zaczęli komponować swoje utwory osadzone w tym gatunku.

Do najpopularniejszych należą te stworzone przez Jerzego Petersburskiego, określanego „królem tanga”. To właśnie ten polski kompozytor pochodzenia żydowskiego skomponował muzykę do słynnego szlagieru, o którym dziś wspominamy. Sukcesu nie byłoby jednak, gdyby nie pasujące słowa (tekst napisał Zenon Friedwald) i charyzmatyczny głos wykonawcy – Mieczysława Fogga.

 

„To ostatnia niedziela”. Mówiono, że to „tango samobójców”

„To ostatnia niedziela” powstała w 1935 roku i ukazała się na płycie wytwórni Syrena Records. Przebój z miejsca stał się hitem – płyta rozeszła się w ponad 100 tysiącach egzemplarzy. Była też jednym z najczęściej zamawianych utworów w barach i restauracjach. Krążą legendy, że o wykonanie utworu zwykle prosili zranieni mężczyźni, którzy przeżyli zawód miłosny. Część z nich po wysłuchaniu deklarowała nawet chęć odebrania sobie życia, dlatego piosenkę często nazywano „tangiem samobójców”.

Oglądaj

Utwór, choć opowiadał o trudnej miłości i bolesnym rozstaniu, w czasie wojny zmienił nieco swój wydźwięk. Jego wymowny refren nucili wszyscy ci, którzy przygotowywali się na rozstania z ukochanymi i kolejne bolesne doświadczenia. Dziś, mimo upływu lat, tekst piosenki wciąż nucą kolejne pokolenia, i to nie tylko w Polsce. „To ostatnia niedziela” została przetłumaczona m.in. na język hebrajski i rosyjski. Wielu artystów sięga po ten utwór, by stworzyć własną wersję – w latach 80. swoją odsłonę zaprezentował Piotr Fronczewski, a w 2003 roku Kora Jackowska. W ubiegłym roku natomiast melodia piosenki została wykorzystana w grze komputerowej Atomic Heart.

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/historiaposzukaj.pl/historykon.pl