Ten przebój pozwolił wrócić jej na szczyt. Polacy zapomnieli o jej wpadce w Opolu
Pod koniec lat 70. Urszula Sipińska, choć wciąż była ceniona artystką, miała problem z ponownym wejściem na szczyt. Nie miała w tamtym czasie dużego przeboju, a wpadka z festiwalu w Opolu tylko pogłębiła jej sceniczne problemy. Niedługo później artystka zaprezentowała słuchaczom nową piosenkę, która okazała się hitem.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Urszula Sipińska pod koniec lat 70. znalazła się na rozdrożu kariery.
- Franciszek Walicki wyciągnął do artystki pomocną dłoń.
- Dzięki przebojowi "Są takie dni w tygodniu" Sipińska znów wróciła na szczyt.
Urszula Sipińska bez przeboju i z wpadką w Opolu
Urszula Sipińska karierę rozpoczęła w latach 60. i szybko stała się jedną z najjaśniej świecących gwiazd polskiej estrady, która popularnością dorównywała nawet Maryli Rodowicz. Wśród jej największych kompozycji znalazły się:
- "Mam cudownych rodziców"
- "To był świat w zupełnie starym stylu"
- "Szalala, zabawa trwa"
- "Chcę wyjechać na wieś"
- "Komu weselne dzieci"
- "Zapomniałam".
Piosenkarka końcówki lat 70. nie mogła jednak zaliczyć do wyjątkowo udanych pod kątem działań scenicznych. Od kilku lat nie miała na koncie żadnego dużego przeboju, a jej piosenka "Śpiewam i gram" została chłodno przyjęta podczas Festiwalu w Opolu. Utwór przyjęto jako desperackie szukanie piosenki, która pozwoli wrócić jej na szczyt. Tak się jednak nie stało, a dodatkowo podczas jej wykonania na festiwalu, doszło do wpadki. Gdy Sipińska podczas występu doszła do słów "powiem wam, jak ze mną jest", dostała krótką odpowiedź z widowni w postaci odzewu "kiepsko".
Jak dobrze znasz największe przeboje PRL-u? Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu znajduje się pod quizem.
Quiz: „Jolka, Jolka pamiętasz...” co było dalej? Dokończ polskie przeboje wszech czasów
Franciszek Walicki uwierzył w Urszulę Sipińską
Mimo coraz gorszych notowań osobą, która wyciągnęła pomocną rękę do Sipińskiej, był ojciec polskiego rocka, Franciszek Walicki. To on wymyślił, w jaki sposób "odświeżyć jej postać".
"W miarę upływu czasu, w miarę poznawania Urszuli, jej możliwości głosowych, jej usposobienia i przyzwyczajeń, narastało we mnie przekonanie, że może zostać wielka gwiazda muzyki country, pod warunkiem, że znajdą się w Polsce kompozytorzy, którzy potrafią tworzyć taką muzykę i autorzy, którzy potrafią pisać odpowiednie teksty"
Ostatecznie padło na współpracę Sipińskiej z kompozytorem Jerzym Konradem, a tekst do utworu country stworzyć miał natomiast Andrzej Kuryło. Wokalistka nowy repertuar planowała zaprezentować na Festiwalu w Sopocie.
"Są takie dni w tygodniu" i triumfalny powrót na szczyt Sipińskiej
Kuryło, mimo wielu wymagań ze strony artystki, zdołał sprostać jej wymaganiom tekstowym. Pierwsza piosenka na potrzeby Sopotu powstała szybko.
"Pomysł na 'Są takie dni w tygodniu' był od razu, od razu zaakceptowała szlagwort, ale potem powstało chyba ze dwadzieścia wersji, aż doszliśmy do tej ostatecznej. Procedura była następująca: najpierw długie rozmowy przez telefon, wstępne uzgodnienia, i moja podróż dwa–trzy razy w tygodniu do Poznania"
Piosenka Sipińskiej w Sopocie przyjęto wyjątkowo dobrze. Niedługo po tym występie Kuryło otrzymał prośbę o jak prędkie przesłanie materiału, gdyż wytwórnia Pronit jak najszybciej chciała wydać płytę. Album "Są takie dni w tygodniu / Kolorowy świat" ukazał się w 1980 roku. Co ciekawe, na płycie znalazł się też średnio przyjęty utwór "Śpiewam i gram". Sipińska natomiast po swoim występie w 1979 roku została najpopularniejszą polską wokalistką na najpopularniejszym polskim wykonawcą.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/ Cyfrowa Biblioteka Piosenki Polskiej