Horror Steczkowskiej przed Eurowizją. "Ten człowiek nic nie wiedział"
Eurowizja 2025 zbliża się wielkimi krokami. Justyna Steczkowska promuje swój utwór na koncertach międzynarodowych. Ostatnio wystąpiła w Oslo. Przeżyła tam prawdziwy koszmar.
- Eurowizja 2025 zbliża się wielkimi krokami.
- Justyna Steczkowska promuje swój utwór na koncertach międzynarodowych.
- Ostatnio wystąpiła w Oslo. Przeżyła tam prawdziwy horror.
Justyna Steczkowska w szczerych słowach o koncercie w Oslo. "Ten człowiek nic nie wiedział"
Justyna Steczkowska już w maju będzie reprezentowała Polskę na konkursie Eurowizji. Przed nią bardzo intensywny czas dopracowywania szczegółów występu na międzynarodowym wydarzeniu oraz promocja singla "Gaja". Niedawno wystąpiła na koncercie w Oslo zorganizowanym przez miłośników Eurowizji. Teraz postanowiła opowiedzieć trochę więcej na temat tego wystąpienia. Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Justyna Steczkowska pojechała do Norwegii, by walczyć o głosy Polonii, ale także ukłonić się eurowizyjnej społeczności. Zaśpiewała tam m.in. swój przebój "Gaja", z którym walczy o zwycięstwo na międzynarodowym wydarzeniu. Nie obyło się jednak bez komplikacji. Wszystko zaczęło się już na próbie, na którą artystka miała zaledwie 7 minut. - Nie przywykłam do takich warunków pracy, żeby w ciągu siedmiu min. zrobić dobrą muzyczną próbę. To jest po prostu niemożliwe - mówiła artystka w wywiadzie.
Piosenkarka od lat pracuje tylko i wyłącznie ze swoim realizatorem dźwięku. To zapewnia jej komfort pracy, ale także profesjonalizm. Na miejscu zaskoczyła ją decyzja, o tym, że będzie musiała podjąć współpracę z narzuconym przez organizatora wydarzenia dźwiękowcem. - Mam swojego realizatora, nie pracuję z innymi ludźmi, ponieważ to jest moja prawa ręka, zna każdy dźwięk mojej piosenki. On jeździ ze mną od lat i musi je znać. Musi znać mój cały repertuar, żeby wiedzieć, gdzie ma podciągnąć dźwięk, gdzie ma podgłośnić, kiedy mówię szeptem. Ten człowiek nic nie wiedział - opowiada Steczkowska dla Wirtualnej Polski.
Quiz: Fani Eurowizji będą mogli pochwalić się w naszym quizie wynikiem wyższym niż 75%
Norwegia przeprasza Justynę Steczkowską
Piosenkarka, która od 30 lat jest na muzycznej scenie, ceni sobie profesjonalizm w pracy. Nie jest zadowolona z tego występu w Oslo. Uważa, że zarówno próba, jak i wystąpienie nie było dobre pod względem realizacji dźwięku. - Nie mówię, że nie ma pojęcia o swojej pracy – on nie ma pojęcia o mnie. Dlatego byłam z lekka wściekła, ponieważ zeszłam z tej próby, miałam tylko siedem minut, jak każdy. Szanuję to, to jest konkurs, godzę się na te warunki, ale te siedem minut nie zostało w ogóle wykorzystane. Ja wcześniej zgłosiłam to, że będę ze swoim realizatorem, za którego sama płacę, robię wszystko tak, żeby im ułatwić pracę i nie zostało to poszanowane. Koniec końców ten dźwięk, uważam, był beznadziejny, nie z mojej winy, absolutnie nie z mojej - wyjaśniała w wywiadzie.
Norwegowie przeprosili Justynę Steczkowską za zaistniałą sytuację, a ona zadbała, wysyłając maile do innych organizatorów podobnych wydarzeń, o to, żeby sytuacja nigdy więcej się nie wydarzyła. Postawiła warunek, że przyjeżdża tylko ze swoim dźwiękowcem. - I teraz wszystkie te kraje odpisały: tak, oczywiście, tak będzie, a Norwegia mnie przeprosiła. Jak widać, czasem warto stawiać warunki - wyjawiła artystka.
Źródło: Radio ZET/Wirtualna Polska