Zagrał taką rolę, że zna go cały świat. Na zawsze zapisał się w historii. Dziś kończy 68 lat

9 min. czytania
20.10.2026 06:06
Obserwuj nas na Google

Cały świat pokochał go jako Aragorna z „Władcy Pierścieni”, ale Viggo Mortensen ma na koncie znacznie więcej niezapomnianych ról. Trzykrotnie nominowany do Oscara aktor kończy dzisiaj 68 lat. Jak wyglądała jego droga na szczyt i dlaczego do dziś zachwyca widzów?

Viggo Mortensen. Mężczyzna z jasnymi włosami, w szarej kurtce, patrzy prosto w obiektyw.
fot. BACKGRID / Backgrid USA / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak dzieciństwo wpłynęło na tożsamość artystyczną Mortensena.
  • Która rola przekształciła Mortensena w międzynarodową gwiazdę.
  • Jak decyzja syna wpłynęła na wybór roli Aragorna przez Mortensena.
  • Dlaczego współpraca z Davidem Cronenbergiem była kluczowa dla Mortensena.
Nie przegap

Jak wyglądało dzieciństwo amerykańskiego gwiazdora?

Nie każdy aktor może powiedzieć, że stworzył bohatera, którego rozpoznają miliony widzów na całym świecie. Viggo Mortensen ma to szczęście, ale jego kariera to znacznie więcej niż jedna niezapomniana rola. Choć dla fanów fantasy na zawsze pozostanie Aragornem z „Władcy Pierścieni”, przez lata udowadniał, że potrafi odnaleźć się zarówno w mrocznych thrillerach, jak i poruszających dramatach. Trzykrotnie był nominowany do Oscara, pracował z cenionymi reżyserami, a z czasem sam stanął za kamerą. Dzisiaj aktor kończy 68 lat. To dobra okazja, by przypomnieć sobie jego drogę na szczyt i sprawdzić, co sprawia, że jest jedną z najbardziej interesujących postaci współczesnego kina.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o „Władcę Pierścieni". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz z „Władcy Pierścieni”. Gdzie leży Rhûn? Fan Tolkiena zgarnie 100%

Kadr z
1/15 Kto wykuł Jedyny Pierścień, najpotężniejszy z Pierścieni Władzy?

Viggo Peter Mortensen Jr. urodził się 20 października 1958 roku na Manhattanie w Nowym Jorku. Jego ojciec był Duńczykiem, a matka Amerykanką. Dzieciństwo aktora dalekie było od typowego obrazu dorastania przyszłej hollywoodzkiej gwiazdy. Rodzina dużo podróżowała, a Mortensen mieszkał między innymi w Wenezueli, Argentynie i Danii. Dzięki temu od najmłodszych lat miał kontakt z różnymi kulturami, językami i sposobami patrzenia na świat. Później te doświadczenia stały się jednym z elementów jego artystycznej tożsamości.

Redakcja poleca

U boku którego hollywoodzkiego gwiazdora zadebiutował Viggo Mortensen?

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych Viggo Mortensen studiował na St. Lawrence University w stanie Nowy Jork. Interesował się literaturą, sztuką i językami, a aktorstwo nie było jedyną dziedziną, w której chciał się realizować. Ostatecznie jednak to właśnie scena i kamera stały się jego zawodową drogą. Początki nie były spektakularne. Mortensen stopniowo zdobywał doświadczenie, występując w teatrze i przyjmując kolejne role filmowe, często drugoplanowe.

Na dużym ekranie zadebiutował w 1985 roku w filmie „Świadek” Petera Weira, w którym wystąpił u boku Harrisona Forda. Później pojawiał się między innymi w „Teksańskiej masakrze piłą mechaniczną III”, „Indian Runner” i „Carlito's Way”. Z czasem zaczął zwracać uwagę twórców, choć wciąż nie należał do grona największych gwiazd Hollywood. Jego kariera rozwijała się spokojnie, bez jednego wielkiego przełomu, który natychmiast uczyniłby z niego międzynarodową sensację.

Która rola odmieniła życie Viggo Mortensena?

Dla milionów widzów Viggo Mortensen jest przede wszystkim Aragornem. Trudno się temu dziwić. W ekranizacji „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena stworzył jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów całej trylogii. Jego postać to nie tylko znakomity wojownik, doświadczony wędrowiec i prawowity następca tronu Gondoru. To także człowiek rozdarty między poczuciem obowiązku a obawą przed własnym przeznaczeniem, który musi odnaleźć w sobie siłę, by stanąć na czele innych.

Kto przekonał aktora do przyjęcia roli Aragorna?

Co ciekawe, Mortensen wcale nie od początku był oczywistym kandydatem do tej roli. Wcześniej Aragorna miał zagrać Stuart Townsend, ale ostatecznie twórcy zdecydowali się na zmianę obsady. Mortensen otrzymał propozycję w ostatniej chwili, gdy zdjęcia już trwały. Musiał podjąć decyzję niemal natychmiast, a perspektywa wyjazdu do Nowej Zelandii na długi okres nie była dla niego łatwa. Obawiał się przede wszystkim rozłąki z synem Henrym.

Ostatecznie przekonał go właśnie syn, wielki miłośnik książek Tolkiena. Henry zachęcił ojca do przyjęcia propozycji, a Mortensen po latach przyznawał, że była to dobra decyzja. Jak wspominał w rozmowie z CBS News, chłopiec powiedział mu, że powinien spróbować, a on sam z pewnością sobie poradzi. Trudno o lepszy przykład sytuacji, w której rodzinna rozmowa pomaga podjąć decyzję mającą ogromny wpływ na dalsze życie.

W jaki sposób Viggo Mortensen przygotowywał się do zagrania kultowej postaci?

Aktor musiał błyskawicznie przygotować się do pracy. Nie miał komfortu długich miesięcy na oswojenie się z postacią, jak część pozostałych członków obsady. Szybko wszedł jednak w świat wykreowany przez Petera Jacksona. Zaangażował się w treningi, ćwiczył walkę mieczem i starał się, by Aragorn był wiarygodny nie tylko w wielkich scenach batalistycznych, ale również w cichszych, bardziej osobistych momentach.

Mortensen słynął z ogromnego zaangażowania. Często wykonywał własne sceny kaskaderskie, a na planie nie traktował kostiumu jak czegoś, co zakłada się wyłącznie na czas zdjęć. Chciał możliwie najlepiej poczuć swoją postać i realia, w których żyła. Zdarzało się, że w wolnym czasie pozostawał w stroju Aragorna, a jego przywiązanie do szczegółów pomagało budować atmosferę całej produkcji.

Oglądaj

Trylogia - „Drużyna Pierścienia”, „Dwie wieże” i „Powrót króla” - okazała się gigantycznym sukcesem. Filmy zdobyły uznanie publiczności i krytyków, a ostatnia część otrzymała aż 11 Oscarów. Mortensen zyskał międzynarodową rozpoznawalność i na stałe zapisał się w historii kina. Jego Aragorn stał się dla wielu widzów wzorem bohatera, który nie musi być pozbawiony wad, by zasługiwać na podziw.

Co ważne, aktor nie próbował jednak wykorzystać sukcesu wyłącznie do budowania wizerunku gwiazdy kina przygodowego. Nie zdecydował się na seryjne przyjmowanie podobnych ról ani na karierę opartą na powtarzaniu sprawdzonego schematu. Zamiast tego zaczął wybierać projekty, które pozwalały mu pokazywać zupełnie inne oblicza.

Współpraca z jakim reżyserem okazała się niezwykle istotną w karierze Mortensena?

Po sukcesie trylogii Mortensen mógł bez większego trudu skupić się na dużych produkcjach i rolach, które gwarantowałyby mu komercyjną popularność. Wybrał jednak inną drogę. Szczególnie ważna okazała się jego współpraca z kanadyjskim reżyserem Davidem Cronenbergiem, znanym z bezkompromisowego podejścia do kina i zainteresowania mrocznymi stronami ludzkiej natury.

Oglądaj

Pierwszym ich głośnym wspólnym projektem była „Historia przemocy” z 2005 roku. Mortensen zagrał Toma Stalla, spokojnego właściciela niewielkiej restauracji, którego życie zmienia się po dramatycznym wydarzeniu. Bohater zostaje okrzyknięty lokalnym bohaterem, ale wraz z rosnącym zainteresowaniem zaczynają wychodzić na jaw elementy jego przeszłości, które nie pasują do wizerunku zwyczajnego człowieka. To rola wymagająca dużej powściągliwości. Mortensen musiał pokazać zarówno ciepło i zwyczajność swojego bohatera, jak i ukryte pod nimi napięcie. Nie potrzebował przesadnych gestów, by widz poczuł, że w tej postaci kryje się coś niepokojącego. Film spotkał się z uznaniem i pokazał, że aktor świetnie odnajduje się w historiach, w których granica między dobrem a złem nie jest oczywista.

Która rola przyniosła aktorowi pierwszą nominację do Oscara?

Dwa lata później ponownie spotkał się z Cronenbergiem na planie „Wschodnich obietnic”. Tym razem wcielił się w Nikolaja, człowieka powiązanego z rosyjską mafią działającą w Londynie. To jedna z najbardziej wymagających i pamiętnych kreacji w jego dorobku. Aktor stworzył postać skrytą, nieprzewidywalną i pełną sprzeczności, a jego występ zwrócił uwagę branży filmowej.

Oglądaj

Za tę rolę Mortensen otrzymał pierwszą nominację do Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Nie zdobył statuetki, ale samo wyróżnienie potwierdziło, że jego talent wykracza daleko poza świat fantasy. Z czasem dołączyły do niego kolejne nominacje, a nazwisko aktora zaczęło regularnie pojawiać się w dyskusjach o najciekawszych kreacjach filmowych.

Warto wspomnieć również o „Drodze” z 2009 roku, ekranizacji powieści Cormaca McCarthy'ego. Mortensen zagrał ojca przemierzającego z synem zniszczony świat po katastrofie. To opowieść o przetrwaniu, miłości i próbie zachowania człowieczeństwa w warunkach, w których niemal wszystko zostało utracone. Aktor ponownie pokazał, że potrafi stworzyć przejmującą kreację bez uciekania się do łatwych emocjonalnych chwytów.

Oglądaj

W kolejnych latach wystąpił także w „Niebezpiecznej metodzie”, gdzie wcielił się w Zygmunta Freuda. Ta rola wymagała zupełnie innego rodzaju pracy – zamiast wojownika czy człowieka skrywającego brutalną przeszłość Mortensen zagrał jedną z najważniejszych postaci w historii psychoanalizy. Różnorodność tych wyborów dobrze pokazuje, dlaczego aktor nie daje się łatwo zaszufladkować.

Jakie filmy zapewniły aktorowi kolejne nominacje do Oscarów?

Kolejny ważny etap kariery Mortensena przyszedł w 2016 roku wraz z filmem „Captain Fantastic”. Aktor wcielił się w Bena, ojca wychowującego sześcioro dzieci z dala od współczesnej cywilizacji. Rodzina żyje na własnych zasadach, uczy się przetrwania w lesie, a edukację opiera na intensywnym poznawaniu świata, literatury i filozofii. Kiedy jednak bohaterowie muszą zmierzyć się z rzeczywistością poza swoim dotychczasowym środowiskiem, pojawiają się pytania o granice rodzicielskiej troski i cenę niezależności.

Oglądaj

Mortensen stworzył postać, która potrafi jednocześnie fascynować i irytować. Ben jest oddanym ojcem, ale jego przekonania bywają tak silne, że trudno mu dostrzec potrzeby własnych dzieci. Właśnie ta niejednoznaczność sprawiła, że rola została doceniona. Aktor otrzymał za nią drugą nominację do Oscara, a film przypomniał widzom, że potrafi odnaleźć się również w opowieściach łączących humor z poważną refleksją.

Trzecia nominacja przyszła dzięki „Green Book” z 2018 roku. W filmie Petera Farrelly'ego Mortensen zagrał Tony'ego Lipa, włosko-amerykańskiego kierowcę i ochroniarza, który wyrusza w trasę koncertową z pianistą Donem Shirleyem, granym przez Mahershalę Alego. Akcja rozgrywa się w latach 60. XX wieku, w czasach silnych napięć rasowych w Stanach Zjednoczonych.

Oglądaj

Bohater Mortensena różni się od Aragorna niemal wszystkim. Jest głośny, bezpośredni, impulsywny i przyzwyczajony do zupełnie innego świata. Wspólna podróż z Shirleyem staje się jednak okazją do konfrontacji z własnymi uprzedzeniami i do stopniowej zmiany perspektywy. Aktor musiał nie tylko oddać charakter postaci, ale też przekonująco pokazać przemianę człowieka, który początkowo niewiele rozumie z doświadczeń swojego towarzysza.

„Green Book” zdobył Oscara dla najlepszego filmu, a Mahershala Ali otrzymał statuetkę za rolę drugoplanową. Mortensen ponownie znalazł się w gronie nominowanych do nagrody dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Choć nie wygrał, trzy nominacje do najważniejszej nagrody filmowej w tej kategorii mówią wiele o uznaniu, jakim cieszy się w branży.

Co istotne, każda z tych nominowanych ról była zupełnie inna. Nikolaj z „Wschodnich obietnic”, Ben z „Captain Fantastic” i Tony Lip z „Green Book” nie przypominają siebie nawzajem. Mortensen potrafił za każdym razem zmienić sposób mówienia, poruszania się i budowania relacji z innymi postaciami. Dzięki temu jego filmografia jest znacznie ciekawsza niż dorobek aktora, który przez lata grałby jedynie wariacje na temat jednej, sprawdzonej kreacji.

Czym poza aktorstwem zajmuje się Viggo Mortensen?

W przypadku Viggo Mortensena określenie „człowiek wielu talentów” nie jest przesadą. Aktorstwo stanowi najłatwiej rozpoznawalną część jego działalności, ale od lat zajmuje się również fotografią, malarstwem, pisaniem i muzyką. Tworzy poezję, publikuje książki i angażuje się w projekty, które niekoniecznie mają szansę trafić do szerokiej publiczności. W 2002 roku założył wydawnictwo Perceval Press, dzięki któremu może wspierać niezależnych twórców oraz publikować prace z dziedzin literatury, sztuki i fotografii. To przedsięwzięcie dobrze oddaje jego podejście do kariery. Mortensen nie chce ograniczać się do funkcjonowania w wielkim przemyśle filmowym, w którym o wartości projektu często decydują budżet i przewidywane wyniki finansowe.

Jego zainteresowania artystyczne wpływają także na sposób, w jaki podchodzi do aktorstwa. Wybiera role, które pozwalają mu odkrywać nowe środowiska, doświadczenia i sposoby opowiadania historii. Nie stroni od filmów kameralnych ani produkcji realizowanych poza głównym nurtem. Często współpracuje z twórcami, którzy stawiają na autorską wizję, nawet jeśli ich filmy nie są skierowane do masowej publiczności.

W 2020 roku zdecydował się na kolejny krok i zadebiutował jako reżyser. W dramacie „Jeszcze jest czas” nie tylko stanął za kamerą, ale również zagrał jedną z głównych ról. Film opowiada o trudnej relacji ojca i syna, a jego osobisty charakter pokazał, że Mortensen chce rozwijać się także po drugiej stronie obiektywu.

Oglądaj

Następnie zrealizował western „The Dead Don't Hurt” z 2023 roku, który trafił do kin w 2024 roku. Tym razem ponownie połączył kilka funkcji: był reżyserem, scenarzystą, producentem, kompozytorem i aktorem. W głównej roli partnerowała mu Vicky Krieps. Film potwierdził, że jego zainteresowanie kinem nie kończy się na interpretowaniu cudzych pomysłów – Mortensen chce również samodzielnie tworzyć opowieści i nadawać im własny kształt.

Dlaczego Aragorn wciąż pozostaje tak ważny?

Od premiery pierwszej części „Władcy Pierścieni” minęło już ćwierć wieku, a trylogia nadal przyciąga kolejne pokolenia widzów. Wiele osób wraca do niej z sentymentu, inni odkrywają ją po raz pierwszy. Aragorn pozostaje jedną z tych postaci, które nie tracą znaczenia wraz z upływem czasu.

W interpretacji Mortensena nie jest on nieomylnym herosem, który od początku wie, jak powinien postąpić. To człowiek z bagażem doświadczeń, niepewny własnej przyszłości i świadomy odpowiedzialności, jaka na nim spoczywa. Jego droga polega nie tylko na pokonaniu przeciwników, ale także na zaakceptowaniu siebie i podjęciu decyzji, przed którymi wcześniej uciekał.

Oglądaj

Właśnie ta ludzka strona bohatera sprawia, że rola pozostaje tak przekonująca. Mortensen nie zbudował Aragorna wyłącznie za pomocą efektownych scen walki czy podniosłych przemów. Stworzył postać, której siła wynika również z ciszy, spojrzeń, wahań i drobnych gestów. W wielkim widowisku fantasy znalazł miejsce na coś bardzo osobistego.

Nie bez znaczenia jest również jego podejście do pracy. Aktor nie sprawiał wrażenia gwiazdy, która przyjechała na plan, by jedynie odegrać swoją część i wrócić do luksusowej przyczepy. Angażował się w proces powstawania filmów, dbał o szczegóły i traktował wspólną pracę jako coś więcej niż zestaw zawodowych obowiązków. Takie podejście zyskało mu szacunek zarówno widzów, jak i osób, z którymi pracował.

Mężczyzna z kręconymi włosami, myślący, patrzy w górę na tle ciemnej planszy.
5 Zobacz galerię
fot. Karol Makurat/REPORTER

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia