Wydali ponad 30 mln złotych, ale Polakom nie spodobał się taki Bond
Ta produkcja miała być jednym z największych polskich hitów w dziejach. Nie dość, że ówczesny prezes TVP nie szczędził grosza, to jeszcze Polacy mieli okazję obserwować przygody bohatera, który wiódł wymarzone życie. Ów protagonista, redaktor Maj, był nie tylko piekielnie przystojny, ale i bez skrępowania podróżował po całym świecie, rozwiązując zagadki kryminalne i zwiedzając przy tym najpiękniejsze zakątki Europy. Dlaczego wobec tego serial nie przypadł publiczności do gustu?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto zrealizował serial „Życie na gorąco”.
- Który aktor wcielił się w głównego bohatera.
- Jak produkcję ocenili widzowie i krytycy.
Nowy serial miał powtórzyć sukces wielkiego hitu TVP
„Życie na gorąco” to kolejny z projektów twórców kultowej „Stawki większej niż życie” – Zbigniewa Safjana i Andrzeja Szypulskiego. Artyści pod koniec lat 70. napisali scenariusz, a następnie udali się do prezesa TVP Macieja Szczepańskiego, który niespodziewanie… wydał zgodę na realizację. Jego decyzja była zaskakująca, bo koszty produkcji miały znacznie przewyższać budżety wszystkich innych produkcji, jakie dotąd finansowała Telewizja Polska, a serial dodatkowo wysyłał głównego bohatera… na Zachód. Zgodnie z propozycją Safjana i Szypulskiego, bohater ten – redaktor Maj – miał podróżować po świecie, rozwiązując zagadki kryminalne i walcząc z bezprawiem.
Po zatwierdzeniu kosztów (ostatecznie wydano w sumie około 30 milionów złotych i 5 milionów forintów), przystąpiono do prac. Za kamerą stanął Andrzej Konic, a główną rolę przyjął jeden z największych amantów polskiego kina – Leszek Teleszyński (słynny ordynat Michorowski z „Trędowatej”). Tuż po premierze recenzenci i widzowie z miejsca okrzyknęli go… „polskim Bondem”. „Superdziennikarz Maj w absolutnie baśniowej Polsce Ludowej podróżuje po świecie, podrywa dziewczyny, a kiedy wraca do Warszawy, pisze wspaniałe reportaże i uwielbiają go tłumy. Słowem - skrzyżowanie Świętego z Jamesem Bondem” – napisał w swojej recenzji Jerzy Atlas.
Rozwiąż test z polskich seriali. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 procent! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Najlepsze polskie seriale w historii. Ile z nich znasz? Młodzież nie da rady
Miał być hit, wyszła klapa
9-odcinkowy serial trafił na ekrany w marcu 1979 roku, przyciągając uwagę sporej części publiczności. Polacy byli ciekawi nie tylko tego, jak z tą kreacją poradzi sobie naczelny amant PRL, ale i jak twórcy pokażą najpiękniejsze zakątki świata. Akcja każdego z epizodów rozgrywała się bowiem w innym miejscu. Na liście destynacji znalazły się m.in. włoskie miasta: Rzym i Bolzano, greckie Saloniki, czy austriacki Wiedeń. Mimo tak dużego rozmachu produkcja nie zdołała osiągnąć sukcesu. Widzowie i krytycy kpili z redaktora Maja, darząc go zdecydowanie mniejszą sympatią niż choćby stworzonego przez laty przez tę samą ekipę Hansa Klossa. Krytyczne uwagi podchwycili wkrótce także… posłowie, którzy wezwali na dywanik prezesa TVP. Ostatecznie Szczepański został oskarżony o szastanie publicznymi pieniędzmi, a politycy zamiast zwiększyć telewizyjny budżet, znacznie go zmniejszyli.
Co ciekawe, Leszek Teleszyński zdradził po latach, że produkcja tak naprawdę nie wydała zbyt wiele na podróże. „Dziennikarze się oburzali, że mogą jeździć na reportaż najwyżej do Swarzędza, a ja baluję po całym świecie. Zrobiła się straszna afera. Tymczasem byliśmy w Jałcie, Sochaczewie, Jeleniej Górze, która udawała Szwajcarię i Austrię. Rzeczywiście, pojechaliśmy do Rzymu, ale tylko ja i operator. Mieszkaliśmy na ostatnim piętrze taniego hoteliku. Kiedy kręciliśmy w Wiedniu, mieliśmy kwaterę na węgierskiej granicy. Wyjeżdżając do stolicy Austrii, zabieraliśmy kanapki i wracaliśmy dopiero na noc. I tak przez tydzień. W końcu, na przejściu granicznym, zainteresowali się nami celnicy. Podejrzewali przemyt i wygrzebali z bagażnika tablicę ambasady innego kraju, którą przywieszaliśmy na polskiej, bo tylko tak mogliśmy nakręcić zagraniczną placówkę. W Szwajcarii nie wynajęliśmy nawet taksówki” – wspominał Leszek Teleszyński w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Świat Seriali/nostalgia.dziennik.pl