Tylko dlatego zagrał w kultowym hicie PRL. „Byłem pod szczególną ochroną”
Andrzejowi Kowalewiczowi wystarczyła jedynie jedna rola, by trwale zapisać się nie tylko na kartach historii polskiej telewizji, ale i w pamięci milionów widzów. Jako 16-latek dołączył do obsady serialu „Stawiam na Tolka Banana”, gdzie wcielił się w Cygana – członka bandy tytułowego bohatera i zdolnego skrzypka. To właśnie umiejętność gry na instrumencie i niezwykła uroda nastolatka sprawiły, że reżyser uznał go za idealnego kandydata do tej roli. Sam chłopiec długo wahał się zanim przyjął propozycję. Ostatecznie przekonał go szczegół dotyczący… fryzury.
- Andrzej Kowalewicz zasłynął dzięki roli Cygana w serialu PRL „Stawiam na Tolka Banana”.
- Choć nie wiązał swojej przyszłości z aktorstwem, zdecydował się wystąpić w produkcji. Duże znaczenie miał dla niego fakt, że przez wiele miesięcy będzie mógł zachować… długie włosy.
- Po występie w serialowym hicie zupełnie zniknął z ekranów. Postawił na realizowanie swoich pasji.
Filmy i seriale młodzieżowe, które debiutowały na ekranach w czasach PRL, cieszyły się niebywałą popularnością. Wiele z nich stanowiło przepustkę do dalszej kariery początkujących aktorów. Niektórzy z niej skorzystali, inni stanowczo odrzucili daną od losu szansę. Do tej drugiej grupy należał Andrzej Kowalewicz. Rola w „Stawiam na Tolka Banana” była jego pierwszą i jednocześnie ostatnią ekranową kreacją. Jak potoczyły się losy odtwórcy roli Cygana?
Zagrał Cygana w „Stawiam na Tolka Banana” i zniknął z ekranów
Andrzej Kowalewicz przyszedł na świat 30 listopada 1956 roku. Kiedy w szkole muzycznej, do której uczęszczał, szlifując umiejętność gry na skrzypcach, zjawił się Stanisław Jędryka, miał zaledwie 16 lat. Nie spodziewał się, że to właśnie on zostanie wytypowany do jednej z ról w serialu dla młodzieży – „Stawiam na Tolka Banana”. Zdaniem twórców nastolatek z burzą czarnych loków był stworzony do roli Cygana. Sam Kowalewicz, początkowo, nie krył wątpliwości. Kochał muzykę i grę na instrumencie, do aktorstwa zupełnie go nie ciągnęło.
Quiz: Poznasz po kadrze polskie seriale PRL? Wyzwanie tylko dla mistrzów
Zgodził się zagrać dopiero po długich namowach. Po pierwsze z ciekawości – chciał zobaczyć, jak wygląda praca na planie produkcji, po drugie, przede wszystkim, ze względu na… możliwość noszenia długich włosów. „Z tym serialem wiąże się zabawna historia. Przez kilka miesięcy, dzięki temu, że grałem w filmie mogłem nosić w szkole długie włosy. Koledzy bardzo mi tego zazdrościli. Dyrekcja wypowiedziała wojnę długim włosom uczniów, ściągnęli do szkoły zawodowych fryzjerów, chyba z wojska i oni obcięli chłopakom włosy na krótko. (...) Mnie ten idiotyczny nakaz nie dotyczył, bo w czasie kręcenia zdjęć Cygan musiał nosić długie włosy i nic nie mogli wskórać. Byłem pod szczególną ochroną” – wspominał po latach.
Kowalewicz, wbrew swoim obawom, na ekranach wypadł świetnie. Widzowie zachwycili się jego kreacją i wróżyli mu wielką karierę. Ku ich zaskoczeniu, młody aktor nie pojawił się już jednak więcej na ekranach.
Spełnił swoje największe marzenia
Choć propozycji nie brakowało (zaproponowano mu m.in. rolę w filmie „Sędziowie”), on konsekwentnie odmawiał. Po zakończeniu przygody z serialem, wrócił do swojego dawnego życia i skupił się na muzyce. Studiował muzykologię, jednak ostatecznie nie ukończył tego kierunku. Wybrał podróże – przez wiele lat zwiedzał świat, zatrzymując się na dłużej w Indiach. Kiedy wrócił do kraju, imał się różnych, niezwiązanych z branżą artystyczną, zajęć. Zajmował się handlem, a później prowadził także własną firmę serwisową.
O aktorze głośno zrobiło się ponownie 22 października 2012 roku, kiedy media donosiły o jego tragicznej śmierci. Kowalewicz zmarł w wyniku obrażeń, jakich doznał w wypadku samochodowym, do którego doszło na warszawskim Wawrze. W chwili śmierci miał 55 lat.
Źródło: Radio ZET/kultura.gazeta.pl