`

Tomasz Stockinger wylicza swoją emeryturę. "Jakoś się wyżyje"

2 min. czytania
25.02.2025 11:45
Obserwuj nas na Google

Ostatnio dużą sensację wzbudzają emerytury polskich gwiazd. Celebryci chwalą się, na ile mogą liczyć od państwa. Tomasz Stockinger także wylicza swoją kwotę. Twierdzi, że problemem są kwestie systemowe.

Tomasz Stockinger
fot. Adam Jankowski/REPORTER/East News
  • Emerytury polskich gwiazd.
  • Tomasz Stockinger wylicza kwotę, na którą może liczyć od państwa.
  • Nie jest zachwycony. Musi liczyć na swoje oszczędności.

Tomasz Stockinger wylicza swoją emeryturę

Temat emerytur polskich gwiazd od zawsze wzbudza duże zainteresowanie, ale także i kontrowersje. Artyści zazwyczaj w gorzkich słowach wypowiadają się o kwotach, które dostają od państwa. Wielu  Polaków podkreśla, że nie powinni narzekać, ponieważ przez lata otrzymywali duże wynagrodzenia za występy w produkcjach. Jednak mnóstwo polskich gwiazd nie mogło liczyć na stabilne umowy podczas swojej pracy artystycznej i odprowadzanie przez pracodawców składek emerytalnych. Czego efektem są niskie stawki.

 

W niedawnym wywiadzie dla Plejady, Tomasz Stockinger wyliczył swoją emeryturę. Nie należy ona do najniższego progu, ale też nie jest zadowalająca dla aktora. - Moje świadczenie wynosi około 3 tysięcy złotych brutto. Wiem, że są mniejsze. Ale jak będzie trzeba, to jakoś się wyżyje - wyznał w rozmowie z Plejadą.

Quiz: Kultowe polskie seriale. Ile z nich pamiętasz? Wstyd mieć mniej niż 50%

Screen/Filmpolski.pl
1/20 Jak nazywa się wójt w serialu "Ranczo”?

Tomasz Stockinger: "mogę liczyć tylko na swoje oszczędności"

Tomasz Stockinger poruszył kwestię problemów systemowych i braku ich rozwiązań. Te dotykają wiele osób powiązanych ze światem artystycznym. Umowy o dzieło nadal są wśród artystów standardem i mimo upływu lat, nie pozwalają na objęcie pracownika ubezpieczeniami społecznymi. Wiele gwiazd musi odkładać swoje zarobione pieniądze, by później przydały się na życie lub pracować do końca swoich dni. 

Mogę liczyć tylko na swoje oszczędności. Problemem jest brak pewnych rozwiązań systemowych. Całe życie jestem aktorem filmowym (...), moja płaca w 90 proc. pochodzi z ekranu. A to wszystko są umowy o dzieło. Jako młody człowiek, a potem w średnim wieku, nie myślałem jakoś zapobiegliwie o emeryturze poza odkładaniem po prostu pieniędzy, które mogłem odłożyć. Nie byłem oskładkowany tak, jak ludzie na etacie, i państwo też powinno wziąć za to odpowiedzialność, bo w filmie nie ma etatów - powiedział w wywiadzie Stockinger.

Źródło: Radio ZET/Gazeta.pl/Plejada