`

Polacy kochali ten serial PRL. Tajemnica wyszła na jaw po latach

2 min. czytania
22.10.2024 17:30
Obserwuj nas na Google

Serial „Siedem życzeń” trafił na ekrany w 1986 roku i z miejsca stał się jednym z największych hitów PRL. Wokół produkcji Janusza Dymka krążyło wiele legend. Jedna z nich jest naprawdę makabryczna. O przykrym zdarzeniu z planu zdjęciowego opowiedział po latach odtwórca głównej roli, Daniel Kozakiewicz.

"Siedem życzeń"
fot. Film Polski

Serial „Siedem życzeń” bił rekordy popularności

„Siedem życzeń” to kultowy polski serial dla dzieci i młodzieży zrealizowany na podstawie scenariusza Andrzeja Kwiatkowskiego i Macieja Zembatego. Choć zdjęcia do produkcji zakończono w 1984 roku, na premierę trzeba było poczekać jeszcze dwa lata. Emisję odwlekano, bo jak plotkowano, serial był zbyt ekstrawagancki, jak na tamte czasy.

W końcu jednak trafił w ręce widzów, a ci nie kryli entuzjazmu. Z miejsca pokochali historię o zwykłym chłopcu Darku i niezwykłym kocie Rademenesie, który co tydzień spełnia tytułowe życzenia nastolatka. „»Siedem życzeń« to współczesna baśń oparta na odwiecznej bajkowej zasadzie – co pomyślisz, to się stanie. Bohater staje przed możliwością zrealizowania dowolnych siedmiu życzeń i tylko od niego samego zależy, czy wybierze dobrze, czy źle. »Siedem życzeń« to siedem doświadczeń, dzięki którym bohater uczy się i doskonali – a wraz z nim powinni się uczyć także widzowie” – opowiadał przed laty Maciej Zembaty.

Serial odniósł niebywały sukces. Oglądali go zarówno młodsi, jak i nieco starsi widzowie, zachwycając się nie tylko fabułą, ale i aktorskimi kreacjami. W produkcji wystąpiło wiele gwiazd polskiego kina, w tym Artur Barciś, Bronisław Pawlik czy Zbigniew Buczkowski. Publiczność zwróciła jednak uwagę przede wszystkim na Daniela Kozakiewicza, czyli serialowego Darka Tarkowskiego. Chłopiec poradził sobie z powierzonym zadaniem wzorowo i zyskał tysiące fanów.

Quiz: Rozpoznasz kultowe polskie seriale po kadrze? Szybko cię pokonamy

Screen/YouTube
1/15 Ten kadr przedstawia jednego z głównych bohaterów serialu:

W Rademenesa wcieliło się aż… trzech kotów

Ważną postacią serialu był Rademenes – gadający kot. W kultową postać, jak wspominał po latach Kozakiewicz, wcielały się aż trzy czarne koty. Okazuje się, że zwierzętom nie do końca podobała się powierzona rola i robiły wszystko, by zbiec z planu. Jedna z tego typu sytuacji skończyła się tragicznie.

- Kot nie przychodzi jak pies na zawołanie. Robi, co chce, i kiedy chce. Pierwszy popełnił samobójstwo po dwóch tygodniach zdjęć, skacząc z czternastego piętra bloku na Jelonkach.  Nie spadł na cztery łapy. Drugi oszalał i zaczął wszystkich atakować,  drapać, gryźć. Trzeci - niczym się nie przejmował, nie reagował, aż  któregoś dnia, wykorzystując nasze zaufanie, zwiał. Na szczęście ktoś go  znalazł i mogliśmy dokończyć film - zdradził w „Fakcie” Kozakiewicz.

Aktor przez lata musiał dementować plotki o złym traktowaniu zwierząt przez ekipę. Niektórzy oskarżali filmowców o umyślne pozbycie się czworonoga. - Muszę zdementować: nikt nie uśpił żadnego kota, żeby go potem animować, bo animowaliśmy pacynkę, na montażu klatka po. Nikt zwierząt nie męczył, raczej zwierzęta nas męczyły, bo nie chciały grać – zapewniał po latach w „Dzień Dobry TVN”.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Onet Kultura