Polacy ocierali łzy wzruszenia. Te święta w "Ranczu" przeszły do historii
Świąteczne odcinki seriali niosą za sobą ogromny emocjonalny ładunek. Jeśli jeszcze są zwieńczeniem uwielbianej produkcji, możemy się spodziewać niemałych wzruszeń. Tak było, kiedy na ekrany trafił ostatni odcinek „Rancza”. Widzowie nie tylko po raz pierwszy mieli okazję zobaczyć, jak mieszkańcy Wilkowyj celebrują święta Bożego Narodzenia, ale również byli świadkami kilku „cudów”.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co wydarzyło się w ostatnim odcinku "Rancza"
- Kiedy wyemitowano finał serialu.
- Które momenty wzruszyły widzów.
Zima w Wilkowyjach zagościła dopiero w ostatnim, 130. odcinku, serialu. Fani produkcji nie mają jednak powodów do narzekań – twórcy bowiem tylko w tym jednym epizodzie potrafili wynagrodzić widzom deficyt świątecznych emocji. Wygrana Pawła Kozioła w wyborach prezydenckich, przyjazd Lucy i nowy projekt Wezółowej to tylko kilka wątków, które zachwyciły Polaków i o których pamiętamy do dziś.
„Cuda, cuda ogłaszają”
Ostatni odcinek „Rancza” został wyemitowany 27 listopada 2016 roku, przyciągając przed ekrany ponad sześć milionów widzów. Zwieńczenie historii mieszkańców Wilkowyj cieszyło się więc równie dużym zainteresowaniem, co pozostałe sezony, a wyniki oglądalności pokazały, że TVP zrealizowała serial, który zapisze się złotymi zgłoskami w historii polskiej telewizji.
Rozwiąż test z serialu "Ranczo". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 procent! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Quiz z serialu „Ranczo”. Tylko mistrz zdobędzie 100% punktów
Lepszy finał opowieści trudno byłoby sobie zresztą wymarzyć. Wszystkie wątki zmierzają do pozytywnego zakończenia, choć nie wszyscy bohaterowie równie mocno cieszą się z tych rozstrzygnięć. Najbardziej zadowolony z pewnością może być Kusy. Mężczyzna, który kilka tygodni wcześniej dowiedział się, że jego żona planuje podpisać kilkuletni kontrakt w Stanach Zjednoczonych, niemal kompletnie się załamał. Kiedy osamotniony i pozbawiony nadziei sięga po kieliszek, niespodziewanie do dworku zjeżdżają się goście. Lucy i Dorotka wróciły na dobre, witane przez mieszkańców Wilkowyj, a sam malarz, uradowany ich przyjazdem, przestał utykać. „Mama tatę wyleczyła” – podsumowała w jednej ze scen córka byłej pani wójt.
Los uśmiechnął się także do Pawła Kozioła. Prezes PPU, który dzięki pomocy księży, ułożył „plan dla Polski”, powrócił do rodzinnego domu, gdzie z żoną Haliną, Czerepachem i Lodzią, czekał na wyniki wyborów. Z woli Polaków został wybrany kolejnym prezydentem Polski. Mimo że początkowo obawiał się nowej funkcji, zyskał aprobatę mieszkańców Wilkowyj, co upewniło go w przekonaniu, że poradzi sobie z powierzoną misją.
Pełna obaw była także Wezółowa, kiedy zaproponowano jej funkcję dyrektorki nowoutworzonego domu dla samotnych matek w Dopiewie. Bohaterka szybko jednak doskonale odnalazła się na nowym stanowisku, błyskawicznie zyskując potrzebne fundusze. Można się zatem spodziewać, że po latach bycia panią domu, wreszcie odnalazła spełnienie w życiu zawodowym.
Wzruszające pożegnanie
Jednym z najbardziej wzruszających momentów nie tylko ostatniego odcinka, ale i całego serialu, była finałowa scena, w której udział wzięli bywalcy wilkowyjskiej ławeczki – Stach, Hadziuk, Solejuk i Pietrek. Miłośnicy Mamrota pożegnali widzów, składając im życzenia. „Za przyjaźń wypijmy, bo to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie. Czego serdecznie i państwu życzymy. Bo jak się ludzie lubią, to się nie żrą i wtedy żyć się da. (…) Co złego, to nie my. Wspominajcie nas dobrze i na miłość Boską ludzie – lubcie się trochę bardziej” – zakończyli, wznosząc toast.
Źródło: Radio ZET