Polacy nienawidzili głosu tego aktora. Ta zbrodnia wstrząsnęła PRL-em

2 min. czytania
12.08.2025 16:34
Obserwuj nas na Google

Wielu Polaków słysząc głos tego aktora dostawało szewskiej pasji. Do tej dość licznej grupy należał również Marek Hłasko, który opisywał ulubieńca PRL-owskich władz mało pochlebnymi słowami. Nikt się chyba jednak nie spodziewał, że dojdzie do tak brutalnej zbrodni. 

Stefan Martyka w Miejskim Teatrze Kameralnym w Częstochowie
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, sygn. 1-K-9593/Domena publiczna

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Polacy nienawidzili Stefana Martyki.
  • Jak pisał o nim Marek Hłasko.
  • Jak zmarł Martyka i czemu wywołało to w kraju kontrowersje.

Kim był Stefan Martyka? 

Stefan Martyka był z wykształcenia aktorem, choć bardziej niż ze swojej działalności artystycznej jest znany ze swojej działalności propagandowej na rzecz komunistycznych władz. Szybko porzucił karierę aktora na rzecz wysokich stanowisk w teatrze czy Ministerstwie Kultury i Sztuki. Największą rozpoznawalność przyniosło mu jednak prowadzenie audycji “Fala 49”, której Polacy w PRL-u szczerze nienawidzili. 

Rozpoznaj film z PRL-u po kadrze. Dalsza część artykułu pod quizem.

Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu

Film Polski
1/15 Z którego filmu pochodzi ten kadr?

Jednym z powodów braku sympatii do wspomnianego programu był fakt, że pojawiał się on nieregularnie. Słuchacze Polskiego Radia nie tęsknili za podawanymi tam informacjami, wręcz przeciwnie, przerywano im inne programy, a najczęściej muzyczne. Audycja zaczynała się również w mało przyjemny, wojskowy sposób. No i najważniejsze - miała charakter komunistycznej propagandy. 

Marek Hłasko o Martyce w "Pięknych, dwudziestoletnich" i wspomnianej audycji pisał w następujący sposób: 

Niejaki Stefan Martyka, aktorzyna trzeciorzędny, który prowadził w Polskim Radiu audycję pod tytułem “Fala 49”. Bydlę to włączało się przeważnie w czasie muzyki tanecznej, mówiąc: “Tu Fala 49, tu Fala 49. Włączamy się”. Po czym zaczynał opluwanie krajów imperialistycznych; przeważnie jednak wsadzał szpilki w pupę Amerykanom, mówiąc o ich kretynizmie, bestialstwie, idiotyzmie i tego rodzaju rzeczach – następnie kończył swą tyradę słowami: “Wyłączamy się”.

Śmierć Stefana Martyki 

Choć Martyka nie cieszył się sympatią Polaków, zamachu na jego życie chyba niewielu się spodziewało. Doszło do niego 9 września 1951 roku, a dokonało go czterech członków podziemnej organizacji “Kraj”: Ryszard Cieślak, Lech Śliwiński, Tadeusz Kowalczuk i Bogusław Pietrkiewicz. Mężczyźni adres Martyki poznali około 6 rano, dwie godziny później byli już w mieszkaniu aktora i jego żony, Zofii Lindorfówny. 

 

Sprawcy do mieszkania znajdującego się przy al. Szucha w Warszawie weszli dzięki gosposi Kazi, która wpuściła ich, będąc przekonaną, że to członkowie UB. O tym, jak zabito Martykę, wiadomo od samych zabójców, którzy ze szczegółami opisali przebieg zbrodni. 

Lindorfówna i pani Kazia zostały dotkliwie pobite, a Stefan Martyka zmarł w wyniku postrzału w głowę. Wcześniej został mocno uderzony rękojeścią pistoletu. 

Śmierć Martyki władze wykorzystały propagandowo. Aktor został pochowany z honorami na Powązkach, a jego zabójców skazano na karę śmierci i stracono. 

Źródło: RadioZET/Wikipedia