`

Pierwsza taka sytuacja w historii. Krystyna Janda nie kryje żalu

2 min. czytania
17.10.2024 14:27
Obserwuj nas na Google

Krystyna Janda od lat prowadzi własne teatry. Dotąd widzowie chętnie przychodzili na jej spektakle, jednak ostatnio sytuacja diametralnie się zmieniła. Aktorka narzeka, że na jej najnowszą sztukę nie ma zbyt wielu chętnych. „Ludzie po raz pierwszy w historii fundacji w ogóle nie kupują biletów” – napisała w mediach społecznościowych.

Krystyna Janda
fot. Dawid Wolski/East News

Aktorka i dyrektorka

Krystyna Janda to artystka, której nikomu nie trzeba przedstawiać. Jej kariera sięga połowy lat 70. Aktorka już od debiutu („Człowiek z marmuru” Andrzeja Wajdy), zwróciła na siebie uwagę widzów i krytyków. Ma na koncie kilkadziesiąt kreacji teatralnych, filmowych i serialowych. Popularność zdobyła dzięki takim produkcjom, jak „Człowiek z żelaza”, „Przesłuchanie”, czy „Kochankowie mojej mamy”. Jest laureatką wielu nagród przyznawanych w Polsce, jak i na świecie. Jej kreację w 1990 roku doceniło jury na Festiwalu Filmowym w Cannes, przyznając jej nagrodę dla najlepszej aktorki.

Od kilkunastu lat spełnia się także jako dyrektorka artystyczna dwóch warszawskich teatrów – „Polonia” i „Och-Teatr”. Już 17 października na scenie drugiego z wymienionych ma się odbyć premiera kolejnego spektaklu aktorki. Gwiazda nie kryje jednak, że tym razem przygotowania okazały się trudniejsze niż zwykle.

 

Widzowie nie są zainteresowani nową sztuką Krystyny Jandy

Spektakl „Koniec czerwonego człowieka” ma być adaptacją książki „Czasy Secondhand” Swietłany Aleksijewicz. „Adaptacja z wieloma porównaniami czy przywołaniami ze sztuk Czechowa stara się raz jeszcze zrozumieć duszę homo sovieticusa i umiejscowić ją w Nowej Rosji. Wstrząsające i trudne do pojęcia” – brzmi oficjalny opis, dostępny na stronie „Och-Teatru”.

I choć sztuka naszpikowana jest gwiazdami (zagrają m.in. Dorota Nowakowska, Lidia Sadowa i Łukasz Garlicki), a tematyka niezwykle poruszająca, okazuje się, że widzowie nie są zainteresowani kupnem biletów. O tej zaskakującej sytuacji w swoich mediach społecznościowych wspomniała Krystyna Janda.

„Ludzie po raz pierwszy w historii fundacji w ogóle nie kupują biletów” – napisała, dodając, że domyśla się, dlaczego publiczność nie chce oglądać akurat tej sztuki. „Odstrasza ich temat, wojna obok, plakat z czerwienią charakterystyczną dla ZSRR. Trudno. Będziemy grać mimo to. Dla niewielkiej publiczności także” – zadeklarowała.

Źródło: Radio ZET/Facebook @Krystyna Janda