Nauczył się języka polskiego dopiero na studiach. Dziś jest gwiazdą TVP
Piotr Polk należy do grona najbardziej lubianych polskich aktorów. Od dekad gra w rodzimych produkcjach, zachwycając nie tylko charyzmą, ale i perfekcyjną dykcją. Aż trudno uwierzyć, że języka polskiego nauczył się dopiero… w szkole teatralnej. „W domu zazwyczaj mówiło się gwarą i po niemiecku” – wspominał przed laty, opisując swoje dzieciństwo i czasy dorastania.
- Piotr Polk, znany z roli Możejki w „Ojcu Mateuszu”, urodził się w Kaletach i wychował, mówiąc po niemiecku i śląsku.
- By zostać aktorem, musiał nauczyć się poprawnej polszczyzny i pozbyć się akcentu.
- Od lat gra w filmach, serialach i teatrach, ciesząc się dużą popularnością.
Piotr Polk - w jakich produkcjach pojawił się ten sławny aktor?
Piotra Polka od dekad możemy oglądać zarówno w polskich filmach i serialach, jak i na deskach teatralnych i scenach. Widzowie polubili go przede wszystkim w roli inspektora Oresta Możejki w hicie TVP – „Ojciec Mateusz”. W szefa sandomierskiej policji wciela się od 2008 roku. Wcześniej wystąpił jeszcze m.in. w takich produkcjach, jak „Sztuka kochania”, „Matki, żony i kochanki”, czy „Plebania”. Sztuką, a zwłaszcza muzyką zainteresował się jeszcze w dzieciństwie. Uczył się grać na akordeonie, założył własny zespół i ukończył Państwową Szkołę Muzyczną pierwszego stopnia. Ostatecznie to jednak aktorstwo zwyciężyło. Zanim jednak Polk dostał się do szkoły teatralnej, musiał sporo pracować, by zaprezentować się przed komisją… w języku polskim.
Quiz: Jak dobrze znasz muzykę z filmów i seriali PRL? Wyzwanie dla mistrzów
Poświęcił setki godzin na naukę
Piotr Polk przyszedł na świat w mieście Kalety na Górnym Śląsku. Nigdy nie krył swojego pochodzenia i w wielu wywiadach wspominał, jak wyglądało jego dzieciństwo. Okazuje się, że w domu rodzinnym artysty nie mówiło się po polsku. Aktor przez wiele lat posługiwał się wyłącznie językiem niemieckim bądź gwarą śląską. „W szkole miałem dwa języki obce: rosyjski i... polski. W domu zazwyczaj mówiło się gwarą i po niemiecku. W kinie uczyłem się nie tylko angielskiego, ale i poprawnej polszczyzny. Teraz, gdy przypominam sobie siebie z tamtych latach, to podziwiam tego chłopaka. Za jego odwagę i pracowitość” – opowiadał w jednym z wywiadów.
Kiedy zdał sobie sprawę, że chce związać swoją przyszłość z aktorstwem, rozpoczął intensywną naukę języka polskiego. Chciał nie tylko jak najlepiej wypaść przed egzaminatorami, ale i pokazać, że doskonale odnajdzie się zarówno na scenie, jak i w produkcjach telewizyjnych i kinowych. By mieć równe szanse w ubieganiu się o role, długo pracował nad pozbyciem się akcentu. „Nauczyłem się mówić po polsku, chciałem zniwelować do maksimum akcent, ale nie po to, by się pozbyć śląskości, tylko dlatego, że język jest podstawowym narzędziem pracy aktora. Mogę zagrać Ślązaka, w śląskim filmie, teatrze, ale też mogę mówić piękną poezję w języku polskim - mówił w rozmowie ze „Śląskie Nasze Miasto” w 2011 roku.
Od dekad błyszczy na ekranach
Wysiłki aktora się opłaciły, bo jeszcze zanim ukończył PWSFTviT im. Leona Schillera w Łodzi, miał już na koncie epizodyczną role w serialu „Żuraw i czapla”. Dalej było jeszcze lepiej – Polk grał w kolejnych filmach i serialach, wręcz przebierając w propozycjach. Widzowie polubili go m.in. jako Andrzeja Zagórskiego w „Plebanii”, kapelana porucznika Brzęczyka w „Bao-Bab, czyli zielono mi”, czy Olgierda w „Codzienna 2 m. 3”. Do dziś można go oglądać także w „Ojcu Mateuszu” i serialu „Zdrada”.
Źródło: Radio ZET/Plotek