Meksykański hit Netflixa zgorszył widzów. To nie jest serial dla wszystkich
Pod koniec lipca na platformie Netflix pojawił się meksykański thriller, który już na starcie odrzucił część widzów. "Zatajone grzechy" to produkcja, która nie unika kontrowersji i już w pierwszym odcinku sprawdza, na jak wiele gotowi są jego odbiorcy. Użytkownicy serwisu streamingowego uważają, że ten serial to przesada i bliżej mu do filmu dla dorosłych niż wciągającego dreszczowca.
Z tego artykułu dowiesz się:
- "Zatajone grzechy" to nowy serialowy hit na platformie streamingowej Netflix.
- Produkcja wzbudza skrajne emocje, a część widzów twierdzi, że serial jest zbyt mocny
- Internauci porównują serial Netflixa do produkcji tylko dla dorosłych
"Zatajone grzechy" nie spodobały się wszystkim widzom
"Zatajone grzechy" to jedna z najnowszych premier platformy streamingowej Netflix. Produkcja miała premierę 30 lipca - wtedy do widzów trafiło aż 18 odcinków pierwszego sezonu. Meksykański serial opowiada historię kobiety w toksycznym związku, która ukojenia i zemsty szuka w romansie z młodszym mężczyzną. Szybko okazuje się, że to, co miało być dla niej świeżym startem, staje się niebezpieczną grą o przetrwanie.
Rozwiąż quiz o najpopularniejszych produkcjach Netflixa. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Te hity Netflixa cała Polska ogląda na potęgę. Poznasz wszystkie po kadrze?
Już po kilku dniach "Zatajone grzechy" trafiły do topki najchętniej oglądanych produkcji na Netflix. Także w Polsce serial cieszy się sporą popularnością. Odbiorcy mają jednak mieszane uczucia - choć części podoba się konwencja serialu, inni uważają, że jest zbyt ostry.
Nowy serial Netfliksa budzi skrajne emocje
Widzowie komentujący "Zatajone grzechy" w mediach społecznościowych i na stronach do recenzowania filmów i seriali podkreślają, że produkcja zawiera zdecydowanie zbyt wiele scen dla dorosłych. Tak dużo, że przysłaniają one główną fabułę. Już pierwszy odcinek odrzuca sporą część odbiorców, którzy potem zostawiają mu najniższą możliwą ocenę.
- "Po jednym odcinku, więcej nie dałem rady", "Za długie, męczące, bliżej temu do 365 dni niż do thrillera", "Ej, Netflix, od pół godziny oglądam "Zatajone grzechy" i - serio, ale to jest słabe. Seks, seks i jeszcze więcej seksu - kompletnie bez sensu. Taki jest scenariusz? Gra aktorska średnia, ale reżyseria to totalna porażka", "Próbowałem obejrzeć "Zatajone grzechy" na Netfliksie, ale to coś wygląda jak jakieś porno. Szczerze mówiąc, nie ruszają mnie takie sceny, ale żeby były cały czas?" - komentują niezadowoleni widzowie na Filmwebie i platformie X (dawniej Twitter).
Nie wszyscy są jednak rozczarowani. Niektórzy widzowie znaleźli w tym serialu dokładnie to, czego szukali.
- "Jeśli podobało się wam "Mroczne pożądanie", to "Zatajone grzechy" są równie dobre! Świetny thriller erotyczny.", "Ja uwielbiam romansidła tego typu", "Fajnie się ogląda, całkiem ciekawa fabuła i dużo scen erotycznych" - oceniają ci, którym serial przypadł do gustu.
Nie wiadomo na razie, czy powstanie drugi sezon serialu "Zatajone grzechy". Nie można tego jednak wykluczyć - po pierwszym sezonie pozostało wiele niedopowiedzeń i niezakończonych wątków.
Źródło: Radio ZET / Filmweb / X.com