Cała Polska zna go z „Rancza”, ale mało kto wie, jak dziś wygląda jego życie

2 min. czytania
06.06.2025 08:48
Obserwuj nas na Google

Choć Sylwester Maciejewski zaczynał karierę aktorską jeszcze w latach 70., prawdziwą popularność i sympatię widzów zdobył dopiero dzięki serialowi „Ranczo”, w którym w latach 2006-2016 wcielał się w Macieja Solejuka. Artysta nie kryje, że rola w hicie TVP dała mu drugie życie i uratowała przed biedą. Jak potoczyły się jego losy po zakończeniu emisji serialu, któremu tak wiele zawdzięcza?

Sylwester Maciejewski
fot. Screen, "Ranczo", TVP VOD
  • Sylwester Maciejewski to polski aktor filmowy i teatralny.
  • Artysta ma na koncie dziesiątki ról, jednak prawdziwą popularność przyniósł mu występ w serialu „Ranczo”.
  • Gwiazdor hitu TVP wyznał, że przez wiele lat zmagał się z biedą.

Sylwester Maciejewski długo czekał na swoje 5 minut

Sylwester Maciejewski debiutował na ekranach w 1977 roku niewielką rolą w filmie „Ostatnie okrążenie”. Krótko później odebrał dyplom warszawskiej PWST i na dobre rozpoczął przygodę ze światem kina i teatrem. Był aktorem Teatru Komedia w Warszawie oraz jednym z artystów należących do zespołu Teatru Powszechnego. Często pojawiał się także na ekranach, jednak przez wiele lat powierzano mu głównie role epizodyczne. Zagrał w takich hitach, jak:

  • „Alternatywy 4”
  • „Lato leśnych ludzi”
  • „07 zgłoś się”
  • „Krótki film o zabijaniu”
  • „Dekalog V”
  • „Klan”
  • „Dom”
  • „Miodowe lata”

Quiz: Ile pamiętasz z „Rancza”? Ten quiz pokona nawet prawdziwych fanów

Materiały prasowe
1/15 Jak ma na imię chłopiec ze zdjęcia, jeden z synów Solejukowej?

Na prawdziwą popularność musiał czekać aż do 2006 roku. To wtedy Wojciech Adamczyk zaproponował mu rolę w swoim nowym serialu – kultowym dziś „Ranczu”. Maciejewski zagrał Macieja Solejuka, jednego z bywalców wilkowyjskiej ławeczki. Jego bohater, choć mocno zadziorny, niestroniący od trunków i nie do końca dobrze spełniający się w roli ojca i męża, zdołał skraść serca widzów. Fani produkcji docenili talent komediowy artysty. Wielu z nich z pewnością trudno sobie dziś wyobrazić, że tę postać mógłby zagrać ktoś inny.

 

Rola w „Ranczu” wybawiła go z opresji

Najbardziej zadowolony z tego angażu musiał być jednak sam aktor, który – jak przyznawał w wielu wywiadach – przed rozpoczęciem pracy na planie serialu mierzył się z poważnymi problemami finansowymi. Choć miał na koncie dziesiątki ról i etat w teatrze, latami ledwie wiązał koniec z końcem. Bywało tak źle, że nie miał za co zapłacić bieżących rachunków.

Próbowałem dorabiać na różne sposoby, ale zmiana zawodu nie przyszła mi do głowy. Może jestem po prostu stworzony do aktorstwa. Tę pracę ubóstwiam i przez cały ten trudny czas wmawiałem sobie, że nie ma takiej rury, której nie można odetkać...– opowiadał przed laty w rozmowie z TVP.

Dopiero występ w bijącym rekordy popularności „Ranczu” odmienił jego losy. Rola w hicie TVP dała mu nie tylko zabezpieczenie finansowe, ale i otworzyła nowe możliwości. „Od tego momentu moja kariera ruszyła z kopyta. Mam coraz więcej ciekawych propozycji pracy i coraz bardziej mnie ta praca bawi” – przyznał jakiś czas temu.

Po zakończeniu emisji serialu mogliśmy go oglądać w kilku produkcjach. Wystąpił m.in. w „Ojcu Mateuszu”, „Uchu Prezesa”, „Gangu zielonej rękawiczki”, a niedawno dołączył do obsady serialu „Lombard. Życie pod zastaw”, gdzie wciela się w Moczynosa.

ADAM JANKOWSKI/REPORTER
Fot.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali