Była ikoną lat 80., a dzisiaj wciąż powala urodą na łopatki. Zgadnij, ile ma lat
Linda Evans zagrała w kilkudziesięciu produkcjach, jednak tylko jedna z nich sprawiła, że o artystce wciąż pamiętają miliony widzów z całego świata. To ona wcielała się w słynną Krystle Carrington z bijącej rekordy popularności „Dynastii”. Jak sama przyznawała w wywiadach, nigdy nie marzyła jednak o aktorstwie, a tym bardziej o sławie. Jak potoczyły się jej losy po zakończeniu przygody z uwielbianą operą mydlaną?
- Linda Evans to jedna z najpopularniejszych amerykańskich aktorek.
- Miliony widzów do dziś kojarzą ją z roli Krystle Carrington z kultowej „Dynastii”.
- Aktorka po zakończeniu przygody z serialem, na wiele lat zawiesiła swoją karierę aktorską. Co u niej słychać dziś?
Linda Evans. Początki kariery
„Nigdy nie planowałam zostać aktorką, moim marzeniem było stworzenie prawdziwego domu” - wyznała niegdyś Linda Evans. Ku występom przed kamerą pchnęła ją jednak… bieda i chęć przełamania wrodzonej nieśmiałości. Namówiona przez kolegę do udziału w castingu do reklamy, bez wahania się zgodziła. Wiedziała, że taka praca nie tylko podreperuje jej domowy budżet (pochodziła z ubogiej rodziny), ale i może stać się szansą na osiągnięcie pełnej stabilizacji finansowej. Choć Linda była niezwykle skryta, urodą i wdziękiem szybko podbiła serca producentów. Zagrała w reklamie, a krótko później podpisała kontrakt z wytwórnią MGM, dzięki któremu zarabiała tygodniowo 250 dolarów.
Quiz: Quiz. Szybki test z amerykańskich filmów. Te klasyki mogliście widzieć na kasetach
Jej kariera powoli nabierała tempa. Jeszcze zanim skończyła 18 lat, zadebiutowała w odcinku jednego z popularnych sitcomów „Bachelor Father”. Potem znalazła się w obsadzie sitcomu „Przygody Ozziego i Harriet”, serialu „Nietykalni” i dramacie „Odcienie honoru”. Prawdziwa popularność przyszła jednak dopiero kilkanaście lat później, po rozwodzie z o 16 lat starszym reżyserem i fotografem Johnem Derekiem. Evans nie kryła, że to dla tego mężczyzny na lata zrezygnowała z występów publicznych. Zajmowała się głównie domem i jego dziećmi. Dopiero kiedy odkryła, że artysta wdał się w romans z 15-latką, zdecydowała się zerwać z nim na zawsze i skupić się na życiu zawodowym.
Niezapomniana Krystle
Energia, z jaką wróciła do show-biznesu, zaowocowała rolą w operze mydlanej „Dynastia”. W słynnym hicie stacji ABC wcielała się w Krystle Carrington, ubogą sekretarkę, która nagle staje się częścią jednej z najbogatszych rodzin Ameryki, ale nigdy nie traci kompasu moralnego. Evans, choć zbliżała się już do 40., stała się prawdziwą ikoną telewizji. „Sprawiła, że dojrzałość jest sexy” – rozpisywały się wówczas media.
Serial oglądało 100 mln widzów w 90 krajach świata, co czyni go jedną z najpopularniejszych produkcji w dziejach. Choć dla wielu na przestrzeni lat stanowiła synonim kiczu i złego gustu, nikt nie miał zarzutów do występu Evans. Aktorka za swoją kreację zdobyła aż pięć nominacji do Złotych Globów, ostatecznie zgarniając jedną statuetkę.
Praca na planie serialu, która nie rzadko trwała tygodniami, bez przerwy na weekendy, mocno wpłynęła na zdrowie odtwórczyni roli Krystle. Evans zmęczona dekadą występów w produkcji, na rok przed zakończeniem zdjęć, zdecydowała się pożegnać z „Dynastią”. „Ostatnie trzy lata 'Dynastii' były tak ogromnym sukcesem, że nie miałam nawet wolnego dnia. Nie narzekałam strasznie, bo był to dar od Boga, ale wiedziałam, że chcę czegoś więcej od życia. Jednocześnie nie przeczuwałam, że serial skończy się za rok. Gdybym o tym wiedziała, to wytrzymałabym do samego końca” – zdradziła w jednym z wywiadów.
Jak potoczyły się losy Lindy Evans?
Po zakończeniu przygody z serialem o aktorce zrobiło się cicho. Gwiazda, zmagająca się z licznymi problemami w życiu osobistym, postanowiła opuścić Hollywood i zamieszkała w niewielkiej wsi w stanie Waszyngton. Na prawie trzy dekady porzuciła aktorstwo. Wiadomo, że skupiła się wówczas głównie na… fitnessie. Występowała jako instruktorka w serii autorskich kaset z ćwiczeniami oraz założyła sieć centrów gimnastycznych.
Na ekrany wróciła dopiero w 2019 roku, zachwycona scenariuszem filmu „Łabędzi śpiew”, który podesłał jej Tod Stephens. „Zakochałam się w tym filmie. Natychmiast poczułam, że muszę w nim zagrać. To, w jak wspaniały sposób Todd uchwycił życiowe zmagania i dylematy starszych osób, było wzruszające. Scenariusz naprawdę mnie poruszył" - opowiadała Evans o produkcji. Film trafił na ekrany w 2021 roku. Artystka zagrała w nim u boku takich gwiazd, jak Udo Kier, Jennifer Coolidge, Michael Urie, Ira Hawkins i Stephanie McVay.
Linda Evans niedawno świętowała swoje 82. urodziny. Jeśli jesteście ciekawi, jak zmieniała się przez dekady swojej kariery, zajrzyjcie do naszej galerii.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali