Zagrała w kultowej adaptacji. Polacy nie wiedzą, jaka choroba niemalże odebrała jej życie
Jako Łucja z „Opowieści z Narnii” skradła serca widzów, ale poza ekranem przeżyła prawdziwy koszmar. Georgie Henley w wieku 18 lat zachorowała na infekcję, która niemal ją zabiła. Przez dziewięć lat ukrywała blizny, bo bała się, że zniszczą jej karierę. W końcu zdecydowała się ujawnić dramatyczną prawdę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyzwania zdrowotne napotkała Georgie Henley.
- Co to jest martwicze zapalenie powięzi.
- Dlaczego Henley ukrywała swoje blizny.
- Jakie inne role zagrała Georgie Henley poza Narnią.
W jakiej kultowej adaptacji wystąpiła Georgie Henley?
Georgie Henley miliony widzów zapamiętały jako uroczą Łucję z ekranizacji „Opowieści z Narnii”. Mało kto wiedział jednak, że za uśmiechem młodej aktorki kryła się historia dramatycznej walki o zdrowie i życie. W wieku zaledwie 18 lat gwiazda zachorowała na niezwykle groźną infekcję, która doprowadziła do rozległych uszkodzeń jej ciała. Przez kolejnych dziewięć lat ukrywała blizny, obawiając się, że mogą przekreślić jej szanse na dalszą karierę.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o adaptacje szkolnych lektur. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Najlepsze adaptacje szkolnych lektur. Jeśli zdaliście maturę, ten quiz to będzie mały pikuś
Georgie Henley rozpoczęła przygodę z wielkim ekranem jako dziesięciolatka. To właśnie wtedy otrzymała rolę Łucji Pevensie w filmie „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa”. Produkcja okazała się ogromnym sukcesem, a młoda aktorka szybko zdobyła międzynarodową rozpoznawalność. Później ponownie wcieliła się w tę postać w dwóch kolejnych częściach serii: „Księciu Kaspianie” oraz „Podróży Wędrowca do Świtu”.
W jakich popularnych produkcjach zagrała brytyjska aktorka?
Na ekranie pojawiała się również w innych produkcjach. Zagrała młodą Jane w serialu „Jane Eyre”, wystąpiła także w filmach „Siostry” i „The Sisterhood of Night”. Szczególnie dobrze przyjęto jej kreację w tym ostatnim tytule, który pomógł jej pokazać, że nie jest już wyłącznie dziecięcą gwiazdą. W późniejszych latach widzowie mogli oglądać ją również jako Małgorzatę „Meg” Tudor w serialu „Hiszpańska księżniczka”. Jej kariera nie rozwijała się jednak bez przeszkód. Aktorka musiała na pewien czas wycofać się z życia zawodowego z powodu poważnych problemów zdrowotnych.
Na co chorowała gwiazda „Opowieści z Narni"?
W 2022 roku Georgie Henley zdecydowała się opowiedzieć o traumatycznych wydarzeniach, które przez lata zachowywała dla siebie. W poruszającym wpisie opublikowanym na Instagramie ujawniła, że w wieku 18 lat, zaledwie sześć tygodni po rozpoczęciu studiów, zachorowała na martwicze zapalenie powięzi. To niezwykle rzadka, ale bardzo niebezpieczna infekcja, która może błyskawicznie niszczyć tkanki i doprowadzić do zagrażających życiu powikłań.
Aktorka opisała schorzenie jako „rzadką i bardzo krzywdzącą infekcję", która „niemal odebrała jej życie i spowodowała spustoszenie" w jej organizmie. Konsekwencje zakażenia były dramatyczne. Aby uratować lewą rękę i ramię, musiała przejść skomplikowane leczenie chirurgiczne. „Aby zapobiec amputacji lewej ręki i ramienia przeszłam wyczerpujący i inwazyjny zabieg, a później rozległy zabieg rekonstrukcyjny, który zaowocował serią przeszczepów skóry i blizn” - wyznała.
Powrót do zdrowia okazał się długim i wyczerpującym procesem. Henley musiała zmierzyć się nie tylko z fizycznymi następstwami choroby, ale również z psychicznymi konsekwencjami traumatycznych doświadczeń. Przez długi czas nie była gotowa, by publicznie opowiedzieć o tym, co ją spotkało.
Jak choroba wpłynęła na życie Georgie Henely?
Szczególnie poruszające jest to, jak bardzo choroba wpłynęła na codzienne życie aktorki. Przez dziewięć lat starała się ukrywać ślady po operacjach podczas wydarzeń publicznych i zawodowych. Sięgała po bandaże i makijaż maskujący, wybierała ubrania z długimi rękawami, a podczas sesji zdjęciowych i wystąpień pilnowała, by jej blizny nie były widoczne. Często zakładała również spodnie, dzięki którym mogła schować dłoń w kieszeni.
Nie chodziło wyłącznie o prywatność. Georgie obawiała się, że widoczne ślady po chorobie mogą zaszkodzić jej karierze aktorskiej. W branży, w której wygląd często odgrywa ogromną rolę, trudno było jej zaakceptować własną odmienność. „Przemysł, którego jestem częścią, bardzo często skupia się na wąskiej koncepcji tego, co powinno być estetycznie idealne. Martwiłam się, że blizny sprawią, iż nie dostanę żadnej pracy. Prawda jest jednak taka, że nie ma czegoś takiego jak 'ideał', ale wciąż żyłam we wstydzie, dlatego, że byłam inna. Potęgowały to oczekiwania, które pojawiły się wraz z rozpoczęciem kariery zawodowej w bardzo młodym wieku” - napisała.
Z czasem aktorka postanowiła jednak zmienić swoje podejście. Zamiast traktować blizny jako coś, co należy ukrywać, zaczęła postrzegać je jako świadectwo własnej siły i przebytej walki. W swoim wpisie podzieliła się wyjątkowo osobistym wyznaniem: „Moje blizny nie są czymś, czego powinnam się wstydzić. Są mapą bólu, który moje ciało przetrwało. Co ważniejsze, są pamiątką tego, że przetrwałam. Nie wpływają na moje zdolności aktorskie i teraz jestem dumna z tego, że jestem w tym przemyśle osobą z widocznymi bliznami".
Kto pomógł aktorce w procesie zdrowienia?
W swoim oświadczeniu Georgie Henley nie zapomniała o osobach, które pomogły jej przejść przez najtrudniejszy okres życia. Szczególne podziękowania skierowała do lekarzy ze szpitala Addenbrooke, gdzie była leczona. Wyrazy wdzięczności przekazała również rodzinie i przyjaciołom, którzy towarzyszyli jej podczas walki o zdrowie.
Aktorka doceniła także ludzi z branży filmowej, którzy przez lata dawali jej szansę i nie oceniali jej przez pryzmat wyglądu. Podkreśliła, jak ważne było dla niej wsparcie osób, które dostrzegały w niej przede wszystkim człowieka i aktorkę. Upublicznienie swojej historii stało się dla niej symbolicznym zamknięciem trudnego rozdziału. Po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła, że nie musi już niczego ukrywać. Zapowiedziała również, że zamierza jeszcze wracać do swoich doświadczeń i dzielić się nimi z innymi.
Czym jest martwicze zapalenie powięzi?
Choroba, z którą zmierzyła się Georgie Henley, należy do szczególnie niebezpiecznych zakażeń bakteryjnych. Martwicze zapalenie powięzi rozwija się w obrębie tkanek otaczających mięśnie i może prowadzić do ich szybkiego obumierania. Charakterystyczny jest bardzo gwałtowny przebieg infekcji, która w skrajnych przypadkach wywołuje sepsę, wstrząs i niewydolność wielonarządową.
Wyróżnia się kilka typów tego schorzenia. Najczęściej występuje typ I, związany z zakażeniem wieloma rodzajami bakterii. Zmiany mogą obejmować między innymi okolice krocza i tułowia. Szczególnie narażone są osoby z cukrzycą, zaburzeniami krążenia, osłabionym układem odpornościowym czy niektórymi chorobami przewlekłymi.
Typ II wiąże się przede wszystkim z zakażeniem paciorkowcami, niekiedy również gronkowcem złocistym. Co istotne, może dotknąć także młodych i wcześniej całkowicie zdrowych ludzi. Do zakażenia może dojść nawet w następstwie niewielkiego urazu skóry. Infekcja może obejmować jedną kończynę i prowadzić do groźnych powikłań, w tym zespołu wstrząsu toksycznego.
Trzeci typ wiąże się natomiast z bakteriami Vibrio vulnificus, które występują między innymi w ciepłych wodach. Szczególnie zagrożone są osoby z chorobami wątroby. Niezależnie od rodzaju zakażenia kluczowe znaczenie ma szybka diagnoza i natychmiastowe wdrożenie leczenia. Martwicze zapalenie powięzi jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia i wymaga pilnej interwencji medycznej.
Najlepsze adaptacje Polski Ludowej. Te filmy przeniosły bestsellery na ekran kina
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta