`

Uwielbiane postacie nie podbiły serc widzów? Przewidywania rozminęły się z rzeczywistością

5 min. czytania
06.07.2026 10:05
Obserwuj nas na Google

Miało być kolejne pewne zwycięstwo, a wyszedł sygnał ostrzegawczy dla całej serii. Najnowsza odsłona przygód Minionków co prawda zdobyła szczyt box office’u, ale jej wynik daleki jest od oczekiwań - i rodzi pytania o to, czy widzowie nie zaczynają mieć już dość jednego z największych animowanych fenomenów ostatnich lat.

Na zdjęciu znajduje się żółty klaun z czerwonymi, kręconymi włosami i okularami.
fot. Universal Pictures - Illuminatio/Collection Christophel/East New

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były wpływy "Minionki i straszydła" w Ameryce Północnej?
  • Dlaczego nowy film z serii Minionki zarobił mniej niż prognozowano?
  • Jakie wyniki finansowe osiągnęły "Minionki i straszydła" globalnie?
  • Jak radzą sobie inne kinowe premiery obok "Minionki i straszydła"?
Nie przegap

Ile dotychczas zarobił nowy film z uwielbianego uniwersum?

Fani filmów animowanych czekali na ten moment wiele miesięcy. Teraz, choć "Minionki i straszydła” - prequel osadzony w hollywoodzkich realiach lat 20., należący do świata "Gru, Dru i Minionki” - zajął pierwsze miejsce w amerykańskim box office podczas weekendu 4 lipca, nie był to triumf na miarę oczekiwań. Mimo dobrych recenzji film familijny nie wywołał spektakularnego entuzjazmu. W ciągu czterech dni (od piątku do poniedziałku) zarobił 36 milionów dolarów w 4243 kinach w Ameryce Północnej, a od środy łącznie 61 milionów. Tymczasem prognozy zakładały około 80 milionów w pięciodniowym okresie.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Start filmu okazał się wyraźnie słabszy niż w przypadku wcześniejszych odsłon serii i jest najgorszym otwarciem w jej historii - nawet słabszym niż debiut „Jak ukraść Księżyc” z 2010 roku, który zarobił 56 milionów dolarów w standardowy weekend, wprowadzając widzów w świat charakterystycznych żółtych bohaterów.

Redakcja poleca

Dlaczego zdaniem ekspertów nowe "Minionki" zarobiły dotychczas mniej, niż zakładano?

Eksperci przewidywali, że świąteczny weekend przyniesie ogólnie niższą frekwencję, ponieważ Dzień Niepodległości wypadł w sobotę. Widzowie mogli więc wybrać spotkania przy grillu i pokazy fajerwerków zamiast wizyty w kinie. Zwykle okres ten generuje od 150 do 200 milionów dolarów wpływów, jednak tym razem całkowity wynik od piątku do niedzieli wyniósł około 121 milionów.

Oglądaj

To częściowo tłumaczy słabszy rezultat, ale nie wyjaśnia aż tak dużego spadku względem dwóch poprzednich części: "Minionki: Wejście Gru” i "Gru i Minionki 4”, które w analogicznym okresie zarobiły odpowiednio 123 milionów i 122 milionów dolarów. Co istotne, widzowie - zwłaszcza rodziny - nie zrezygnowali całkowicie z kina. "Toy Story 5” podczas swojego trzeciego weekendu osiągnęło 31 mln dolarów i zajęło drugie miejsce w zestawieniu, a jego łączne wpływy sięgnęły 366 mln w USA i 764 mln na świecie.

Rozczarowujący wynik "Minionki i straszydła”, mimo pozytywnych opinii, może sugerować zmęczenie widzów serią. W ciągu 16 lat powstało aż siedem części "Jak ukraść Księżyc”, co oznacza nowy film średnio co dwa lata. Dla porównania seria "Toy Story” rozwijała się znacznie wolniej - pięć filmów w ciągu trzech dekad.

Oglądaj

Jak poza Stanami Zjednoczonymi radzą sobie "Minionki i straszydła"?

Nie wszystko jest jednak negatywne dla studiów Universal i Illumination. Film radzi sobie bardzo dobrze poza USA - w weekend zarobił 86 milionów dolarów, a globalnie osiągnął już 159,8 miliona. Co więcej, wcześniejsze odsłony serii często długo utrzymywały się w kinach, więc także tym razem produkcja może nadrabiać wyniki w kolejnych tygodniach. Obraz w reżyserii Pierre’a Coffina zebrał bardzo dobre oceny - 91 procent na Rotten Tomatoes i „A-” w CinemaScore. Jego budżet wyniósł 85 milionów dolarów, czyli nieco mniej niż poprzednie części.

"Siedem odsłon to więcej niż w przypadku jakiejkolwiek serii animowanej. Widzowie zaczynają odczuwać przesyt” - ocenia David A. Gross. "Film zarobi, ale trudno mówić o pełnym sukcesie.”

Jak finansowo radzą sobie inne kinowe premiery ostatnich tygodni?

W innych segmentach rynku amerykańskiego „Supergirl” zaliczyła poważny spadek - aż o 74 procent, osiągając 9,6 miliona dolarów w drugi weekend. Ostateczny wynik może być jeszcze niższy. Po słabym debiucie (37,1 mln dolarów) film zgromadził dotąd 58,5 miliona w USA i 100,5 miliona globalnie. To kolejny sygnał problemów  kina superbohaterskiego, zwłaszcza gdy opiera się na mniej rozpoznawalnych postaciach. Podczas gdy "Superman” czy nadchodzący "Spider-Man: Całkiem nowy dzień” przyciągają tłumy dzięki znanym bohaterom, "Supergirl” oraz "Thunderbolts*” nie mają tak silnej rozpoznawalności.

Oglądaj

Przy budżecie wynoszącym 170 milionów dolarów "Supergirl” może przynieść straty rzędu 100–120 milionów, a nawet więcej, jeśli nie przekroczy 200 milionów globalnie. Film znalazł się na czwartym miejscu zestawienia, za "Young Washington”, który zadebiutował z wynikiem 20,8 milionów dolarów. Ten patriotyczny dramat historyczny, wspierany przez Angel Studios, dobrze wpisał się w klimat święta. Produkcje tej wytwórni regularnie trafiają do swojej widowni - film uzyskał ocenę "A” od publiczności, choć krytycy ocenili go znacznie chłodniej. "To historia opowiedziana z patriotycznej i religijnej perspektywy, idealnie dopasowana do momentu premiery” - podkreśla Gross. "Międzynarodowy potencjał jest ograniczony, ale w USA film powinien osiągnąć solidny wynik.”

Z kolei komedia "The Invite” od A24, mimo bardzo ograniczonej dystrybucji (28 kin), weszła do pierwszej dziesiątki z wynikiem 800 tysięcy dolarów. Po dwóch weekendach ma już 1,36 miliona i wkrótce trafi do szerokiej dystrybucji.  "Jackass: Best and Last” zanotował natomiast spadek o 68 procent i zarobił 2,7 miliona dolarów, zajmując ósme miejsce. Łącznie film zgromadził 14,6 miliona w USA i 20 milionów globalnie, co czyni go najsłabszą częścią serii. Niski budżet (10 mln dolarów) sprawia jednak, że produkcja nie musi zarobić wiele, by wyjść na plus.

Oglądaj

Choć obecne lato jest najlepsze dla Hollywood od czasów pandemii, ten weekend nieco wyhamował optymizm. Jeszcze pod koniec czerwca wyniki były o 17 procent lepsze niż rok wcześniej i niemal dorównywały 2019 roku. Teraz przewaga nad 2025 wynosi 11,9 procent, a strata względem 2019 wzrosła do ponad 7 procent.

Od początku roku box office jest o 13,2 procent wyższy niż rok temu, ale wciąż wyraźnie niższy niż przed pandemią. W najbliższych tygodniach do kin trafią kolejne duże premiery, w tym aktorska "Vaiana”, "Odyseja” Christophera Nolana i "Spider-Man: Całkiem nowy dzień”. "Gdy 4 lipca przypada w sobotę, zwykle odbija się to negatywnie na frekwencji kinowej” - zauważa Paul Dergarabedian. "Mimo to branża ma za sobą bardzo dobry okres i wszystko wskazuje na to, że będzie to najmocniejsze lato od 2019 roku.” Jeśli prognozy się potwierdzą, letnie wpływy przekroczą 4 miliardy dolarów -co po pandemii udało się tylko raz, w 2023 roku. Wtedy sukces zapewniły "Barbie” i "Oppenheimer”. Teraz wszystko zależy od kolejnych hitów, które mają przyciągnąć widzów do kin.

Na zdjęciu osoba w niebieskiej sukni z dużym kapeluszem, przytula drugą osobę leżącą obok.
8 Zobacz galerię
fot. Materiały prasowe, IMDb

Źródło: Radio ZET/Variety