To tutaj spotkały się dwie największe ikony PRL. Dziś ten film jest niemal zapomniany
Współcześnie niewielu Polaków pamięta o jednym z dzieł filmowych Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Polski reżyser połączył na ekranie legendy kina, których nazwisk nie trzeba przypominać. Gdzie można zobaczyć zapomnianą produkcję?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto jest reżyserem kultowego komediodramatu z czasów PRL-u?
- Kto wystąpił w niegdyś uwielbianej produkcji?
- O czym opowiada legendarny komediodramat?
Produkcja PRL-u połączyła legendy polskiego kina
Wiele fanów polskiej kinematografii uważa, że czasy powojenne oraz PRL-u były najlepszymi dla rozwoju filmów i seriali. To właśnie wtedy debiutowali najbardziej uznani reżyserzy oraz aktorzy, którzy obecnie noszą miano kultowych. Głośny film "Kanał" Andrzeja Wajdy, który przyniósł reżyserowi międzynarodową sławę, powstał w 1956 roku. Uwielbiany przez miliony Daniel Olbrychski swoją pierwszą dużą rolę zagrał w 1965 roku. Współcześnie wiele osób, których kariera rozpoczynała się lub trwała w trudnych, szarych czasach, uznawanych jest za legendy. W gąszczu filmów i seriali łatwo jest zapomnieć o wielu genialnych produkcjach. Jedna z nich połączyła na ekranie największe ikony polskiego świata sztuki.
Quiz: Quiz z filmów PRL. Tylko geniusz zdobędzie aż 17/17!
W 1963 roku Aleksander Ścibor-Rylski stworzył komediodramat "Ich dzień powszedni". Choć obecnie niewiele osób pamięta o niegdyś uwielbianej produkcji, niegdyś był to głośny film, w którym występują prawdziwe legendy polskiego kina. Aleksander Ścibor-Rylski zaprosił do współpracy Aleksandrę Śląską, Barbarę Krafftównę, Barbarę Brylską, Andrzeja Herdera, Zbigniewa Józefowicza, Zbigniewa Koczanowicza oraz Zofię Kucównę. Prawdziwymi gwiazdami na ekranie byli jednak Zbigniew Cybulski, który w filmie wcielał się w postać doktora Andrzeja Siennickiego, oraz Pola Raksa, która w komediodramacie portretowała Grażynę.
"Ich dzień powszedni" to zapomniane dzieło minionej epoki
Wśród wielu filmów polskiej szkoły filmowej, które dziś pamiętamy głównie ze szkolnych lektur i wieczornych seansów w TVP Kultura, "Ich dzień powszedni" w reżyserii Aleksandra Ścibor-Rylskiego wyróżnia się subtelną, kameralną opowieścią o uczuciach, rutynie i próbie odnalezienia sensu w codzienności.
Głównym bohaterem filmu jest Andrzej Siennicki, lekarz pogotowia, który po kłótni z portretowaną przez Aleksandrę Śląską żoną Nitką zostaje w domu i podczas dyżuru poznaje młodą Grażynę. Romans, który się rodzi, nie jest tylko ucieczką w młodzieńcze zauroczenie - to raczej desperacka próba przełamania wypalenia, które wkradło się w życie dojrzałego mężczyzny. Gdy Nitka wraca, Andrzej staje przed trudnym wyborem: wygodna iluzja czy bolesna, ale autentyczna rzeczywistość?
Choć "Ich dzień powszedni" opowiada historię intymną, nie jest oderwany od szerszego kontekstu. Film pokazuje codzienność PRL-u: życie pracowników służby zdrowia, mieszkania z meblościanką i kuchnią gazową, relacje międzyludzkie ukształtowane przez system, w którym emocje schodzą na dalszy plan wobec obowiązków i schematów.
Zbigniew Cybulski odchodzi w filmie od swojego typowego emploi zbuntowanego młodzieńca. Aktor gra człowieka zmęczonego, poszukującego, niepewnego. Świetnie partneruje mu Aleksandra Śląska jako chłodna, zdystansowana żona, oraz Pola Raksa - młoda kobieta pełna nadziei i marzeń. W tle pojawiają się też znakomici aktorzy drugoplanowi: Barbara Krafftówna, Franciszek Pieczka, Leon Niemczyk czy Zofia Kucówna.
Choć nie zdobył takiej sławy jak inne filmy z epoki, "Ich dzień powszedni" zachwyca autentyzmem i prostotą. To kino, które nie krzyczy, ale mówi cicho i celnie: o samotności we dwoje, o rozczarowaniu, które czasem przychodzi z wiekiem, i o tęsknocie za czymś więcej niż "dniem powszednim". Dziś, w czasach kiedy związki rozpadają się równie często jak się zaczynają, ten czarno-biały obraz z lat 60. brzmi zaskakująco współcześnie. Współcześnie produkcję można obejrzeć na YouTube.
Źródło: Radio ZET