To tutaj spotkały się dwie największe ikony PRL. Dziś ten film jest niemal zapomniany

3 min. czytania
14.06.2025 14:04
Obserwuj nas na Google

Współcześnie niewielu Polaków pamięta o jednym z dzieł filmowych Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Polski reżyser połączył na ekranie legendy kina, których nazwisk nie trzeba przypominać. Gdzie można zobaczyć zapomnianą produkcję? 

To tutaj spotkały się dwie największe ikony PRL. Dziś ten film jest niemal zapomniany
fot. Screen/FilmPolski.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto jest reżyserem kultowego komediodramatu z czasów PRL-u?
  • Kto wystąpił w niegdyś uwielbianej produkcji?
  • O czym opowiada legendarny komediodramat?

Produkcja PRL-u połączyła legendy polskiego kina

Wiele fanów polskiej kinematografii uważa, że czasy powojenne oraz PRL-u były najlepszymi dla rozwoju filmów i seriali. To właśnie wtedy debiutowali najbardziej uznani reżyserzy oraz aktorzy, którzy obecnie noszą miano kultowych. Głośny film "Kanał" Andrzeja Wajdy, który przyniósł reżyserowi międzynarodową sławę, powstał w 1956 roku. Uwielbiany przez miliony Daniel Olbrychski swoją pierwszą dużą rolę zagrał w 1965 roku. Współcześnie wiele osób, których kariera rozpoczynała się lub trwała w trudnych, szarych czasach, uznawanych jest za legendy. W gąszczu filmów i seriali łatwo jest zapomnieć o wielu genialnych produkcjach. Jedna z nich połączyła na ekranie największe ikony polskiego świata sztuki.

Quiz: Quiz z filmów PRL. Tylko geniusz zdobędzie aż 17/17!

Screen/FilmPolski.Pl
1/17 Z jakiego filmu pochodzi cytat: „Z twarzy podobny zupełnie do nikogo”?

W 1963 roku  Aleksander Ścibor-Rylski stworzył komediodramat "Ich dzień powszedni". Choć obecnie niewiele osób pamięta o niegdyś uwielbianej produkcji, niegdyś był to głośny film, w którym występują prawdziwe legendy polskiego kina. Aleksander Ścibor-Rylski zaprosił do współpracy Aleksandrę Śląską,  Barbarę Krafftównę, Barbarę Brylską,  Andrzeja Herdera, Zbigniewa Józefowicza, Zbigniewa Koczanowicza oraz Zofię Kucównę. Prawdziwymi gwiazdami na ekranie byli jednak Zbigniew Cybulski, który w filmie wcielał się w postać doktora Andrzeja Siennickiego, oraz Pola Raksa, która w komediodramacie portretowała Grażynę. 

 

"Ich dzień powszedni" to zapomniane dzieło minionej epoki

Wśród wielu filmów polskiej szkoły filmowej, które dziś pamiętamy głównie ze szkolnych lektur i wieczornych seansów w TVP Kultura, "Ich dzień powszedni" w reżyserii Aleksandra Ścibor-Rylskiego wyróżnia się subtelną, kameralną opowieścią o uczuciach, rutynie i próbie odnalezienia sensu w codzienności. 

Głównym bohaterem filmu jest Andrzej Siennicki, lekarz pogotowia, który po kłótni z portretowaną przez Aleksandrę Śląską żoną Nitką zostaje w domu i podczas dyżuru poznaje młodą Grażynę. Romans, który się rodzi, nie jest tylko ucieczką w młodzieńcze zauroczenie - to raczej desperacka próba przełamania wypalenia, które wkradło się w życie dojrzałego mężczyzny. Gdy Nitka wraca, Andrzej staje przed trudnym wyborem: wygodna iluzja czy bolesna, ale autentyczna rzeczywistość?

Oglądaj

Choć "Ich dzień powszedni" opowiada historię intymną, nie jest oderwany od szerszego kontekstu. Film pokazuje codzienność PRL-u: życie pracowników służby zdrowia, mieszkania z meblościanką i kuchnią gazową, relacje międzyludzkie ukształtowane przez system, w którym emocje schodzą na dalszy plan wobec obowiązków i schematów.

Zbigniew Cybulski odchodzi w filmie od swojego typowego emploi zbuntowanego młodzieńca. Aktor gra człowieka zmęczonego, poszukującego, niepewnego. Świetnie partneruje mu Aleksandra Śląska jako chłodna, zdystansowana żona, oraz Pola Raksa - młoda kobieta pełna nadziei i marzeń. W tle pojawiają się też znakomici aktorzy drugoplanowi: Barbara Krafftówna, Franciszek Pieczka, Leon Niemczyk czy Zofia Kucówna.

Choć nie zdobył takiej sławy jak inne filmy z epoki, "Ich dzień powszedni" zachwyca autentyzmem i prostotą. To kino, które nie krzyczy, ale mówi cicho i celnie: o samotności we dwoje, o rozczarowaniu, które czasem przychodzi z wiekiem, i o tęsknocie za czymś więcej niż "dniem powszednim". Dziś, w czasach kiedy związki rozpadają się równie często jak się zaczynają, ten czarno-biały obraz z lat 60. brzmi zaskakująco współcześnie. Współcześnie produkcję można obejrzeć na YouTube.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET